03/02/2025
Najpierw powstała nazwa - po czesku. Pod Zlatým Jezevčíkem. Dawno temu, będąc w Czechach, zobaczyłam na murku wyoko nad ulicą w jakimś małym miasteczku pięknego, rudozłotego jamnika. I przyszło mi do głowy, że to może być piękna nazwa. Potem dostałam jamnika - czarnego co prawda, ale o pięknym złotym sercu. Mufinka. A potem otworzyłam Pracownię i wiedziałam, że nie może mieć innej nazwy niż ta właśnie, która powstała wtedy wczesną wiosną na czeskiej prowincji. Mufin odszedł dawno temu. Jego miejsce godnie zastąpiła Mrawka - czarna jak noc. Pinczer średni wyrzucony z pseudohodowli, bo nie spełniała kryteriów hodowlanych. Tak przynajmniej powiadali ludzie. Wychowywała się samotnie w norze nad Wisłą w Wyszogrodzie. Świetnie pływała, nurkowała. Żywiła się tym co złowiła i frytkami spod budki na rynku w Wyszogrodzie. Miała okropną chorobę lokomocyjną. I witała się najgłośniej i najradośniej na świecie. Wychowała naszego drugiego psa -Felusia, który, pomimo że dorosły, po kilku latach spędzonych u jakiegoś łotra na krótkim łańcuchu, dopiero od niej uczył się merdać ogonem, chodzić po schodach, biegać i szczekać, i ufać człowiekowi. Wychowała nasze małe koty, kiedy ich matka - przygarnięta dzika kotka zginęła w wypadku. Wychowała w końcu i nasze dzieci ucząc ich miłości do zwierząt i łagodności w postępowaniu z nimi. W tym roku - pierwszego stycznia pożegnaliśmy naszą czarną Mrawkę. Naszego radosnego Złotego Jamnika. Nieodłączną Towarzyszkę, wcielenie niepohamowanej radości, szybką jak błyskawica i bardzo mądrą Mrawkę. Część z Was miła okazję ją poznać. Wspomnijcie proszę naszą słodką psicę.