Nowa Lewica Zielona Góra

Nowa Lewica Zielona Góra Oficjalny profil Nowej Lewicy w Zielonej Górze na Facebooku

30/03/2026

Czy winobranie jest zagrożone?! O tym i wielu innych Anita Kucharska-Dziedzic - posłanka na Sejm RP w Radio INDEX TV

08/03/2026

„Zamknij pi*dę t*pa zdz*ro” napisał do mnie wczoraj oburzony słuchacz lokalnego radia, bo z okazji 8 Marca przypomniałam, dlaczego mogliby sobie już panowie darować coroczne: „całujemy rączki” plus tulipanki/czekoladki rozdawane na ulicach.
Kwiatki i czekoladki (plus rajstopki) w PRL-u były elementem propagandy kierowanej do kobiet, żeby nie zapomniały o równościowych sukcesach socjalizmu. Kobiety chciały jednak więcej, chciały pełnej równości i pełnej solidarności.

Ale kiedy Komisja Kobiet „Solidarności” zażądała równych płac kobiet i mężczyzn, elastycznych form zatrudnienia, żłobków i przedszkoli, równego podziału nieodpłatnej pracy w domu i przyznania mężczyznom prawa do dnia wolnego dnia na opiekę nad chorym dzieckiem, mężczyżni „Solidarności” odpowiedzieli rezolucją w sprawie ograniczenia prawa kobiet do aborcji. Oczywiście kobiety „Solidarności” zaprotestowały, więc im rozwiązano Komisję Kobiet. Kobiety wyszły na ulicę, ale łapa fanatyków religijnych na ich ciałach została już położona.

Kobiety zaczęły liczyć na Europę. Ale ich prawa stały się przedmiotem targu między panami w garniturach a panami w sutannach, by panowie w sutannach poparli akcesję do UE.
Dostałyśmy drakońskie prawo aborcyjne.
W analogicznej sytuacji, jak Polki, są kobiety na Malcie i w Watykanie, gdzie kobiet nie ma wcale.
Kobiety wyszarpały sobie ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej, ściganie zgwałcenia z urzędu, a nie na widzimisię, kwoty wyborcze, natychmiastową izolację sprawcy przemocy domowej, a ostatnio zmianę definicji zgwałcenia.

Prawa do aborcji nadal nie mamy, a sytuacja jest coraz gorsza. Terminacja ciąż z gwałtu czy kazirodztwa to nieustannie fikcja. Kwestia zagrożenia zdrowia i życia ciężarnych kobiet rozwiązywana jest tak, że lekarz może pójść do wiezienia i za terminację ciąży i za jej niezrobienie.

W żaden sposób nie udało się podzielić obowiązkami domowymi, w tym opieką nad dziećmi. Już 2,5 mln dzieci w Polsce wychowuje się po rozstaniu rodziców, z czego milion nie dostaje alimentów. Jedyna odpowiedź państwa, to propozycja opieki naprzemiennej i likwidacji alimentów. Fajnie nie? Zważywszy na to, że takiej opieki chce, wg różnych badan, od 5 do 15% ojców.

Sądy rodzinne przemocą domową się nie zajmują, bo NIE! Ale chętnie by komisja kodyfikacji prawa rodzinnego wsadzała kobiety chroniące siebie i dzieci przed przemocowymi ojcami na 2 lata więzienia za lekceważenie postanowień o przekazaniu dzieci przemocowym rodzicom przez sądy rodzinne, które przemocy nie badają. Izolowaniem sprawców przemocy domowej zajmują się sądy cywilne. Bo sądy rodzinne się zajmują rodzinami, w których przemocy widzieć nie chcą, co nie znaczy, że jej tam nie ma. Ale skoro nie widzą i nie zajmują, to mogą poudawać, że jej tam nie ma. Dulska by tego nie wymyśliła.

Z kraju, który w międzywojniu był liderem prokobiecych zmian i w Europie, i na świecie, sto lat później, w 2026 staliśmy się maruderem świata, nie tylko Europy. Polska ma najsłabsze w Europie mechanizmy ochrony równości i praw kobiet. Przedostatni w Europie Cypr jest dwa razy lepszy niż Polska. Wstyd!
A jeszcze większy wstyd, że sytuacja pogorszyła się od 2021 roku. - Dostałyśmy swoje ministerstwo (już go nie mamy), to się cieszmy. Selfiki są? Są! Kwiatki, czekoladki, rajtuzki i pozory.

Jest tak źle, że zaczęto udawać w Polsce, że Polski nie ma: nic nie widzimy, nic nie słyszymy, nic nie wiemy i o tym nie mówimy. Poprzedni rząd chciał się wycofać z Konwencji Stambulskiej. Ten rząd realizacji Konwencji nie raportuje od 2024 roku. Nie, bo nie. Skali przemocy wobec kobiet Polska nie raportuje także do WHO. Nie, bo nie. Przemocą wobec kobiet się nie zajmuje, a na petycję superwizorom odpowiada, że ma ważniejsze sprawy na głowie niż realizację obowiązków ustawowych.

Aż 189 państw w Pekinie w 1995 roku, w tym Polska, zobowiązało się do realizacji Platformy Pekińskiej, czyli przełomowego planu ONZ na rzecz równouprawnienia kobiet, uznającego ich prawa za prawa człowieka. Dokument wyznaczył 12 obszarów, w tym walkę z przemocą, edukację, zdrowie, udział we władzy i gospodarce, wzywając rządy do działań na rzecz równości. Kto uznał, że zlekceważy ONZ i nie przedstawi jakichkolwiek swoich działań opinii światowej? Tak, zgadliście. Polska.

A Europa? Tak bardzo na nią liczyłyśmy. Ale Europa przygotowuje dyrektywy, a my mamy je wdrażać. No i co? Nico!
No to chronologicznie:

Dyrektywa 2022/2381 („women on boards”), czyli większa obecność kobiet w zarządach i radach nadzorczych spółek publicznych. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało odpowiedni projekt, który leżakuje w szufladach. Termin wdrożenia dyrektywy minął w grudniu 2024 r. a Komisja Europejska wszczęła już postępowanie przeciwnaruszeniowe;

Dyrektywa 2023/970 o równej płacy za tę samą pracę. Termin wdrożenia upływa 7 czerwca 2026 r. Tu jesteśmy bardzo zaawansowani a odpowiedzialne Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało świetny projekt, który nadal jest w konsultacjach, więc możemy być spóźnieni. Pytanie, co zrobi Rada Ministrów i co z projektu zostanie po konsultacjach?

Dyrektywa 2024/1500 („equality body”), czyli utworzenie niezależnego organu ds. równości, odpowiedzialnego za monitoring równego traktowania, wspieranie pokrzywdzonych dyskryminacją i edukację. Termin wdrożenia upłynie za trzy miesiące. Ministra ds. Równości terminu nie dotrzyma, nie ma projektu ustawy, nie ma zabezpieczonych środków. Może jakiś kadłubek się wymyśli.

Dyrektywa UE 2024/1385 w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (VAW – Violence Against Women). Mamy jeszcze rok i trzy miesiące na jej wdrożenie i nawet nie zaczęliśmy się do wdrożenia przygotowywać. Żeby się nie skończyło tym, że to pierwsze unijne prawo kompleksowo regulujące walkę z przemocą na tle płciowym uznane w Polsce będzie za wdrożone, bo parlamentarzystki przeforsowały poselski projekt zmiany definicji zgwałcenia…

W takich prawicowo-trumpowskich Włoszech wprowadzono kobietobójstwo, a w Polsce nie, mimo, że proporcjonalnie do liczby ludności, zabójstw kobiet z powodu nienawiści do nich, jest więcej w Polsce niż we Włoszech.

Przemoc domowa nadal jest ogromna. W Polsce niemal 90% ofiar przemocy to kobiety, pozostałe ofiary to seniorzy i dzieci. W każdym tygodniu z rąk partnera czy ex partnera ginie kilka kobiet. Ale manosfera twierdzi, że przecież mężczyzn ofiar morderstw jest znacząco więcej niż kobiet ofiar. Zapominają jednak panowie broniący patriarchatu, że mężczyźni są zabijani - uwaga - przez innych mężczyzn.

Manosfera proponuje także likwidację luki emerytalnej między kobietami i mężczyznami zrównaniem wieku emerytalnego. Luka emerytalna i luka płacowa są kwotowo mniej więcej takie same: ok. 1500 zł. W luce płacowej patriarchalna manosfera problemu nie widzi.

Kobiety wychodziły milionami na ulice. Nie pomogło. Głosowały na kobiety i na prokobiece partie. Nie przyniosło widocznego efektu. Moja bańka polityczna uważa, że ze strachu przed Czarnkiem, Braunem i Bosakiem kobiety znów masowo pójdą do urn.

Nie pójdą, pokazały to w czasie wyborów prezydenckich. I nie pomoże budowanie przez skrajną prawicę i Ordo Iuris narracji o „normalnych” Polkach i tych „nienormalnych”, co to chcą jakichś feministycznych aberracji.
Oburzenie naszej politycznej bańki bez uchwalenia owych feministycznych aberracji mobilizujące nie będzie. Wcale a wcale.

Bunt może być na ulicach, może być przy urnach, ale może być też bunt absencyjny. I taki zaczynamy obserwować.

Jarosław Kaczyński powiedział kiedyś, że każda średnio rozgarnięta kobieta poradzi sobie ze zrobieniem aborcji. I tak, prawda, kobiety wypracowały mnóstwo sposobów na radzenie sobie we wrogiej im rzeczywistości. A politycy płci obojga są nieustannie zdziwieni, że 3/4 studentów i doktorantów to kobiety, że 80% pozwów o rozwód składają kobiety, że Polki przestały rodzić (w Polsce nie rodzą, w każdym innym kraju, do którego wyemigrowały - rodzą).

Prawdziwych przyjaciół kobiety w Polsce mają wciąż zbyt mało. Więcej mają przyjaciół i przyjaciółek fałszywych oraz wrogów. Kobiety zaczynają sobie radzić bez państwa, które albo jest im wrogie, albo na ich problemy obojętne. Sfera publiczna stała się miejscem, w którym za domaganie się przez kobiety elementarnego szacunku kobiety czeka permanentne obrażanie, wyzwiska i hejt lub „tylko” lekceważenie. Po co im to?

Polki wycofują się z życia publicznego, by przetrwać. Bo przetrwać muszą dla siebie. Nie dla ojczyzny, w której zawsze są ważniejsze sprawy, niż sprawy kobiet, czyli połowy narodu.

Więc nie zamknę ust (bo przypuszczam, że temu ordynusowi po prostu pomyliły się wargi). I będę przypominać nieustannie, że bardziej niż kwiatków, czekoladek i rajstopek, potrzebujemy prawa i praw.
I tak politycznego święta, jakim jest 8 Marca nie pozwolę i nie pozwolimy sprowadzić do Walentynek bis.

A całowanie rączek wtedy jest przyjemne, gdy nie towarzyszy mu klepanie w tyłek.

19/02/2026

Wybór Pani Marty Nawrockiej
Od kilku dni internet żyje wywiadem Pani Prezydentowej Nawrockiej i reakcjami na ten wywiad. A że fragment tego wywiadu dotyczył nastoletniego macierzyństwa i ewentualnej aborcji Pani Marty, jedna z linii podziału przebiega pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami wyboru kobiety. Prawa strona podkreśla bohaterski wybór 16-letniej Marty, która zdecydowała się urodzić i wychowywać samodzielnie swoje dziecko, a lewa strona podkreśla, że Pani Marta miała wybór, którego odmawia innym kobietom.

Otóż NIE, 16-letnia Marta NIE MIAŁA WYBORU. Polska jako państwo odmawia prawa wyboru co do macierzyństwa, bez względu na to, czy młoda kobieta go chce, czy nie. Za 16-letnią Martę wyboru dokonywało albo państwo albo jej rodzice. Nigdy ona sama.
Mówię tu o prawie, nie emocjach, uczuciach i chciejstwie.
16-letnia dziewczyna musi urodzić. Aborcja była wtedy dopuszczalna, jeśli ciąża była efektem czynu zabronionego, zagrażała życiu lub zdrowiu matki i płód był obciążony wadami letalnymi (tej przesłanki już nie ma dzięki mizoginom z Konfederacji i P*S). O żadnej z takich ewentualności w przypadku 16-letniej Marty nie było lub o tym nie wiemy.
Ergo - wyboru nie było.

Czyn zabroniony to albo gwałt albo stosunek z dzieckiem poniżej 15 roku roku życia. Tych aborcji po gwałcie w Polsce prawie nie ma, a były lata, gdy nie było ani jednej. Dlaczego? Ano dlatego, że taką decyzję administracyjną prokurator wydaje po zakończeniu śledztwa, a to trwa 3-6 miesięcy co najmniej. Czyli, na aborcję jest już za późno.

Po kilku takich przypadkach, które miałyśmy w BABIE, zawsze już uprzedzamy nasze beneficjentki, że informowanie prokuratora o ciąży z gwałtu może terminację ciąży utrudnić, a nie ułatwić.

Stoczyłam w ubiegłej kadencji kilkukrotnie nieudany bój o ułatwienie terminacji ciąży z gwałtu wojennego. Ale Bucza naszych prawaków nie poruszyła. Była w Polsce 11-letnia dziewczynka w ciąży z ruskim potworem…, finalnie po pomoc dziecko pojechało do Niemiec.

W tej kadencji nic się nie zmieniło, są jedynie nowe wytyczne dla prokuratorów. Dość enigmatyczne. Niemniej, czy zgwałcona została 16-latka, czy 14-latka, to nawet, jak prokurator się pośpieszy, to dziewczynka nadal nie ma wyboru, bo wyboru dokonują jej rodzice.

I tak: bywa, że rodzice nie respektują wyboru dziewczynki. Takie przypadki też miałyśmy. I przypadek braku zgody na terminację ciąży kazirodczej przez matkę dziewczynki i narzucenia decyzji o terminacji (zagranicą) nastolatce, której rodzice zapowiedzieli, że nie będą jej utrzymywać z dzieckiem i postawili w sytuacji bez wyboru.
Pozostałe przesłanki w przypadku nastolatki także wymagają zgody rodziców. Decyzji o aborcji dziewczyna nie podejmie sama, jeśli nie ukończyła 18-lat, ani w przypadku gwałtu, ani w przypadku zagrożenia zdrowia, ani w przypadku wady letalnej (wtedy).

Przypominam, że bez zgody rodziców dziewczynka, z którą można już legalnie współżyć, nie dostanie porady psychologicznej, nie dostanie recepty na środki antykoncepcyjne, ba - nawet badania ginekologicznego nikt jej nie zrobi - bez zgody jej rodziców, a nie jej samej.

Musi urodzić i co dalej?

Dalej też nie ma wyboru, bo jeśli nie ukończyła 18 lat, nie ma władzy rodzicielskiej nad swoim dzieckiem. Może ją uzyskać, jeśli prawnie stanie się pełnoletnia - a to stanie się, jeśli ożeni się z nią pełnoletni ojciec dziecka. Niepełnoletni ojciec takich szans nie ma (ot taka nierówność chłopców i dziewcząt będąca pozostałością patriarchatu). A jeśli pełnoletniego ojca nie ma? To wtedy pieczę nad wnukiem przejmują dziadkowie - rodzice matki.

A jeśli rodzice nastoletniej matki nie chcą przejmować odpowiedzialności za wnuka? To nastoletnia matka traci dziecko. Ile takich dzieci przymusowo odbieranym nastoletnim matkom jest rocznie w Polsce? Nie wiadomo, upominałam się o dane, ale ich nie dostałam.

Dlatego chwalenie Marty, jeszcze wówczas nie Nawrockiej, za dokonanie wyboru jest karkołomne logicznie. Bo Marta żadnego wyboru nie miała. O braku wyboru aborcji zdecydowało za nią polskie państwo, o możliwości zatrzymania przez nią dziecka zdecydowali jej rodzice.

Dziewczynki i kobiety w Polsce wyboru nie mają. Są w sytuacji całkowitego ubezwłasnowolnienia w kwestii macierzyństwa. Wyboru dokonują nie one, ale prokurator czy lekarz (nazwijmy ich państwem), a w przypadku małoletnich kobiet - jeszcze rodzice.
Gilead już tu jest, przestańmy się oszukiwać. I w pałacu prezydenckim i poza nim.

A jeśli Marta Nawrocka z nieśmiałym uśmiechem mówi dziś, że jest za życiem, to wypada zapytać, za czyim życiem?

Bo czy kobieta umrze czy przeżyje własną ciążę, też nie kobieta decyduje. I może zamiast prawic komunały, zacznijmy rzeczywiście rozmawiać o tym, co znaczy w Polsce prawo wyboru, prawo wyboru kobiety, co do własnego życia.

Piątek 13 🐈‍⬛ tylko dla przesądnych 😉Niestety część ekipy rozłożyła choroba 🤧Dużo dobrej energii, konkretne rozmowy i za...
13/02/2026

Piątek 13 🐈‍⬛ tylko dla przesądnych 😉
Niestety część ekipy rozłożyła choroba 🤧
Dużo dobrej energii, konkretne rozmowy i zaplanowane działania na najbliższy czas.
Zdrowiejcie szybko – działamy dalej razem! ✊🌹

17/01/2026

🏘 Zamykamy sprawę nieuregulowanych gruntów spółdzielczych!

Przedstawiliśmy projekt ważnej ustawy, która po 36 latach ostatecznie zamknie sprawę nieuregulowanych gruntów spółdzielczych. Aż 100 tysięcy polskich rodzin mieszka dziś w lokalach spółdzielczych zbudowanych na gruntach o nieuregulowanym statusie prawnym! 👨‍👩‍👧‍👦

😊 Lokatorzy bloków spółdzielczych, które stoją na działkach o nieuregulowanym statusie prawnym, będą mogli założyć dla swojego mieszkania księgę wieczystą i – co za tym idzie – ustanowić odrębną własność. Oznacza to, że wszyscy spółdzielcy, którzy mieszkają w blokach zbudowanych w okresie PRL, będą mieli takie same prawa względem swoich mieszkań.

21/12/2025
17/12/2025

😡 Jeden podpis, by skończyć z cierpieniem zwierząt – dla prezydenta Nawrockiego to było za dużo.

Zamiast stanąć po stronie empatii, Nawrocki stanął po stronie łańcuchów, sprawiając, że koszmar psów trwa nadal.

Bolesne obtarcia.
Zdeformowane kości.
Apatia, agresja.
Świat ograniczony do kilku metrów.

⬆️ Dziś możemy to skończyć! O 18:00 odbędzie się głosowanie ws. odrzucenia weta prezydenta.

Nie tak dawno temu Sejm, ponad podziałami, 280 głosami zagłosował za zakończeniem cierpienia zwierząt. Dziś potrzebujemy 276. To jest możliwe❗️

Drogie posłanki, drodzy posłowie – odwagi.
Zawalczcie dla tych, którzy dziś głosu nie mają. ✊

Adres

Zielona Góra
65-018

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Nowa Lewica Zielona Góra umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Nowa Lewica Zielona Góra:

Udostępnij