Brata Alberta to grupa osób, która sukcesywnie przychodzi prosić o nocleg, posiłek, odzież i pomoc na jakiś czas, bo tak się złożyło, że nie można sprostać chwili. Rotacja mieszkańców jest dość duża, szczególnie wśród młodych mężczyzn w wieku 25-30 lat. Należą tu albo trzeźwiejący alkoholicy, którzy chcą zmienić obciążające ich środowisko albo ci, którym nie odpowiada spanie na materacach w koryta
rzu, albo ci, którzy chcą po prostu skorzystać z form pomocy realizowanych w schronisku. Przebywają do chwili, kiedy opiekun zacznie się dopominać o efekty ustaleń, czyli np. o zaświadczenie o podjęciu pracy czy opłatę za pobyt, czy informacje szczegółowe dotyczące wyrabiania grupy inwalidzkiej, renty, złożenia wniosku o lokal socjalny, badania lekarskie. Wtedy przeważnie opuszczają schronisko, gdyż albo nic nie zrobili w swojej sprawie, albo nadużywają alkoholu na terenie schroniska, albo przychodzą do schroniska pod jego wpływem. Duża liczba mieszkańców to osoby w wieku poprodukcyjnym, które przebywają w schronisku na skutek rozpadu rodziny z powodu długotrwałego alkoholizmu. Ich dodatkowym problemem jest samotność i brak akceptacji ze strony najbliższych ze względu na zły stan zdrowia (choroby psychiczne, lęki nerwicowe, długotrwałe depresje, nerwice, schizofrenia, a także uszkodzenia trwałe narządów ruchu, upośledzenia umysłowe). Trudno im znaleźć miejsce przy rodzinie, w Domu Pomocy Społecznej czy na oddziale terapii odwykowej. Mimo świadomości, że mężczyznom po pięćdziesiątce, sześćdziesiątce trudno jest zachować abstynencję po 20-25 latach picia, próbować zawsze trzeba. Kolejna grupa mieszkańców to osoby w wieku produkcyjnym (między 30-50). Mieszkańcy ci, to byli więźniowie, którzy nie mają dokąd wrócić po odbyciu kary. To alkoholicy nie dostrzegający problemu picia w swoim życiu. To osoby nie potrafiące odnaleźć się w rzeczywistości z powodu wyuczonych mechanizmów niezaradności (podłoże psychiczne). To osoby z Domów Dziecka, które nie otrzymawszy właściwej pomocy po ich opuszczeniu, miały trudności z ukończeniem szkoły, znalezieniem pracy i mieszkania, część życia spędzili na uprawianiu procederu, cudem unikając więzienia, ale trudności z przystosowaniem pozostały. W schronisku mieszkają też osoby nieuleczalnie bądź przewlekle chore. Zostały one przywiezione przez pogotowie i zamieszkują izbę chorych (gdy nie ma miejsc, śpią na korytarzu na materacu) oczekując na ponowne przyjęcie do szpitala lub do domu pomocy społecznej, bądź hospicjum.