16/02/2026
Minął rok, a cisza w straży wciąż boli.
Cisza, którą zostawił po sobie człowiek, którego głos był pewnością.
Kogoś, kto uczył nas nie tylko jak z,
ale jak być odważnym, odpowiedzialnym i dobrym człowiekiem.
Dla nas, jako Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, był kimś więcej niż Naczelnikiem.
Był przewodnikiem, nauczycielem, przyjacielem.
Człowiekiem, który wierzył w nas wtedy, kiedy sami w siebie wątpiliśmy.
Który pokazywał, że służba to nie tylko mundur,
ale serce oddane innym i szacunek do każdego, kto stoi obok.
Brakuje nam Go każdego dnia.
Brakuje Jego śmiechu, który rozświetlał każdy pokój.
Brakuje Jego żartów, które sprawiały, że nawet najtrudniejsze momenty stawały się lżejsze.
Brakuje Jego spojrzenia, które mówiło: „Dasz radę”.
Brakuje tej obecności, która była pewna i spokojna,
jak latarnia w nocy, która pokazuje drogę.
Najbardziej boli, że te zwyczajne chwile — te, które wtedy wydawały się codzienne — dziś stały się bezcenne.
Że nie możemy już ich powtórzyć.
Że nie możemy już usłyszeć Jego głosu, ani poczuć tego spokoju, który dawał wszystkim wokół.
Ale pozostawił nam coś, czego nikt nie odbierze.
Wartości, które wciąż żyją w nas.
Pasję, która wciąż płonie w każdym z nas.
Wspomnienia, które są teraz naszym przewodnikiem.
Dziś obiecujemy: nie zawiedziemy.
Będziemy żyć tak, jak nas uczył — z odwagą, z szacunkiem, z sercem.
Będziemy pamiętać, że mundur to nie obowiązek,
ale zobowiązanie do bycia lepszym człowiekiem.
I choć boli.
I choć serce krwawi,
to wierzymy, że patrzy na nas z góry.
Że widzi nas w tych chwilach, w których staramy się być najlepsi.
Że widzi, że pamiętamy.
I że wciąż jest częścią tej drużyny, którą kochał całym sercem.
Na zawsze pozostanie w naszych sercach.
Na zawsze pozostanie częścią nas.
Pamiętamy 16.02.2025