Blok Poparcia Krzysztofa Jurskiego

Blok Poparcia Krzysztofa Jurskiego Oficjalny blok poparcia Krzysztofa Jurskiego. Jedyny słuszny kandydat do Rady Szkoły LO nr XIII Główne źródło informacji o Twoim najlepszym kandydacie.

Jest to oficjalny blok poparcia Krzysztofa Jurskiego do nadchodzących wyborów samorządowych ZSO nr 7. Cały program i pomysły w jednym miejscu! Strona zarządzana przez Jurgadeathsquad:
Maciej Jurga - kierownik ds. PR, skarbnik
Janusz Jurga - osobisty sekretarz, rzecznik prasowy

Osoby w sztabie zajmujące się promowaniem Krzysztofa w szkole:
Fryderyk Łaski

03/12/2015

Witajcie Kochani. Dawni spin doktorzy Krzysztofa Jurskiego, znani z kolektywu "J&J" współtworzą dziś rapową formację ASSAP Himmler & GrubiGrub. Dziś w sprawie zatrważająco małej ilości lajków wypowiedział się słynny biznesmen, Zbigniew Stonoga. Przesadził czy nie? Jak sądzicie?

PS. lajkujcie nasze hiphopy. Krzysztof Jurski na pewno je aprobuje.

Pozdrawiamy Was wszystkich, a w szczególności kadrę decyzyjną LOXIII

04/05/2014

W Nowym Jorku jest Spiderman, w Gotham City Batman, a w trzynastce - Urban. Mimowolnie gdy zacząłem pisać, wpadło mi do głowy to hasło, które jest oczywiście parafrazą hasła w spocie Hartmana (hasło i spot powinienem wziąć w duży cudzysłów, ale nie chce mi się już tego poprawiać), w sumie to też powinno być Urbman. Brzmi głupio? Urbman? Faktycznie to „b” jakoś takie nienaturalne. W sumie Urbman mimo iż podobnie, to nie brzmi jednak tak samo jak Urban. Choć nie, doszedłem do wniosku, że jednak brzmi bardzo podobnie… ale do rzeczy.

Drodzy koledzy, koleżanki, zwolennicy, ale także i przeciwnicy i Pan, Panie U.

Już jutro ostatni etap trzy-a dla niektórych sześcioletniego maratonu, pod tytułem – Matura. Tak jest, nasza edukacja w liceum, chociaż już teoretycznie zakończona, to praktycznie dopiero jutro wchodzi w tę ostatnią fazę. Nie ma większych obaw, jesteśmy dobrze przygotowani, przynajmniej powinniśmy być. Jutrzejszy dzień będzie dniem szczególnym. Mógłbym tutaj jeszcze rzucić jakąś dygresję o brudnych kiblach (nieprzypadkowo użyte słowo), w których możemy napotkać zaraz po wejściu leżącą na podłodze kupę (nie, nie Panie Urban, to nie jest since-fiction, to po prostu trzynastka), albo o czymkolwiek innym co wiąże się z problemami naszej szkoły, bądź z nieudolnością naszego samorządu czy dyrekcji. Ale nie… to nie pora na kłótnie, to nie pora na spory. Jutro bądźmy znowu razem, tak jak w naszych pierwszych dniach w trzynastce. Pokonajmy tę maturę wspólnie. Nie życzę wam zdania, bo to formalność, życzę każdemu wyniku, który będzie go satysfakcjonował. Myślę też, że dla większości są to wyniki oscylujące wokół 100 %. Także życzę wam i oczywiście sobie, stu procent z matury z języka polskiego.

Z pozdrowieniami, a i jakbyście nie wiedzieli najlepsze kasztany są na placu Pigalle.

01/04/2014

Witajcie!

Matury już wkrótce. Eh, jak ten czas leci. Dla nas trzecioklasistów, to z pewnością nostalgiczny i sentymentalny moment, można powiedzieć, że został już nam tylko miesiąc aktywnego współtworzenia wspólnoty szkolnej. Osiągnęliśmy wiele i niedługo postawimy przysłowiową „kropkę nad i” (nie czynić proszę aluzji do pewnego pseudo-publicystycznego programu).

Jedno jest pewne, każdy z was z pewnością miał, albo ma, chwilę przemyśleń w momencie kiedy niedługo opuścimy wspaniałe mury. Chwila refleksji nad ogółem. Czy byliśmy dobrymi uczniami, co zrobiliśmy, czego nie zrobiliśmy, co powinniśmy zrobić. Z pewnością rodzi się pytanie – czy to dobrze, że jestem w tej szkoły, że to właśnie trzynastka – a nie jakaś inna. Otóż jestem pewny, że każdy z was podzieli moją opinię co do domniemanej odpowiedzi. Oczywiście, że trzynastka była najlepszym wyborem? Dlaczego – nie będę się rozwodził – bo jest po prostu najlepsza!

Oczywiście jest to zasługa nikogo innego jak naszego Dyrektora. To pod jego rządami, mamy najlepsze wyniki w historii. Ten człowiek od zawsze był dla mnie uosobieniem wszystkich najlepszych cech jakie powinien posiadać dyrektor. Dyrektor przez duże D! Myślę, że dla was również – to jego decyzje, to jego ruchy, jego taktyka, jego strategia, jego osoba, wreszcie jego autorytet, są wyznacznikiem naszego kierunku ku lepszym zmianom. Wiemy, że Pan Dyrektor kandyduje do Europarlamentu. Cudownie byłoby, gdyby mu się udało, gdyż sądzę… wręcz jestem pewny – że Pan na salonach Brukselskich = lepsza Unia Europejska! UE potrzebuje takich właśnie ludzi! Takich ludzi jak Pan!

Są osoby, które będą jednak podkładać kłody pod nogi, by przeszkodzić w osiągnięciu sukcesu! To nie ludzie, to wilki – parafrazując klasyka! Znam osoby, które nie życzą Panu sukcesu. Tak! Zwyczajnie Panu zazdroszczą osiągnięć. Karierowicz? Bzdura! Polityczna szumowina? Oszczerstwo! Przydupas Gowina? Insynuacja! Nędzny politykier? Pomówienie! Łasy na pieniążki z Brukseli? Bezpodstawne kłamstwo! Słaby przywódca? Zwykłe mijanie się z prawdą! Obrzydliwa karykatura dyrektora? … tego nie będę nawet komentował! Wszystkie zarzuty to jedynie miałkie i bezpodstawne krytykowanie frustratów, którzy pewnie słabo są przygotowani do nadchodzących matur. Musi Pan jednak wiedzieć, że ja i gro innych osób, darzymy Pana niezwykłym szacunkiem i życzymy sukcesów zarówno w karierze dyrektora jak i w przyszłej karierze politycznej!

06/11/2013

Witajcie moi drodzy, widzę iż profil odżył! I bardzo słusznie! Wszak aspirujemy do bycia społeczeństwem obywatelskim, które potrafi się rychło i skutecznie samoorganizować; a pierwszych przejawów tegoż procesu należy upatrywać na szkolnych korytarzach! Dziś, gdy stałem sobie swobodnie na wyżej wspomnianym szkolnym korytarzu, nadszedł mnie szereg refleksji, których to powodem nadejścia było połączenie dwóch równoległych sobie, choć z pozoru niezbieżnych światów – tego naszego, małego szkolnego światka trzynastki i świata wielkiej polityki. Znów zrozumiałem, że zewsząd otaczający nas odór, to nie tylko fetor uciekający ze szkolnych toalet, nie moi drodzy, to zapach rozkładającego się ścierwa polskiej polityki, z którym od 25 lat po ustanowieniu republiki post-okrągłostołowej nic nie robimy. Nie robimy tego zarówno w wielkiej jak i najmniejszej tej najbardziej malusiej polityce. Przyjmujemy rzeczywistość ze spuszczoną głową i tylko we własnym gronie, przy akompaniamencie muzyki biesiadnej i orkiestry składającej się z pustych butelek po żubrówce mówimy sobie o świadectwach upadku życiu sfery publicznej, szepczemy niczym niezłomni w podziemiach, jeśli będzie potrzeba to bez skrupułów wskażemy kumplom, który z decydentów to podły sk*****yn, a który to tylko pionek i marionetka. Z łatwością odnajdują wszystkie nieuczciwe konszachty i z wrażliwością najwrażliwszego nosa czujemy smród politycznych knowań… ale to jest charakterystyka nas – nas z podziemia. Gdy wychodzimy na zewnątrz ubieramy strój robota i znów stajemy się trybikami maszyny systemowej. Gdy przychodzi co do czego, znów idziemy na wybory by oddać głos na naszych największych wrogów, na ludzi których jeszcze godzinę temu, gdy siedzieliśmy w piwnicy z kompanami, byliśmy gotowi ich wszystkich powystrzelać. I choć powinien wam powiedzieć, że jest to dla nas typowe i nasza dwulicowość to już niemal cecha narodowa, to jednak wciąż próbuję podnosić sprzeciw, aby wszyscy przejrzeli na oczy i zrozumieli istotę sprawy. Wszyscy pływamy w bagnie i żyjemy we wpółzgniłym świecie, żyjemy w anty-cywilizacji połykając papkę nawet bez refluksowego odzewu. Dlatego mówię, obudźmy się w końcu i podnieśmy głos. Chcę zmusić Was do dyskusji nad kierunkiem w jakim idzie trzynastka. Moi drodzy, jeśli ktoś uważa że wielka polityka albo nawet mała polityka nie jest dla nas, bo jesteśmy uczniami, to jest w głębokim błędzie.

Z pozdrowieniami dla "trzynastkowych niezłomnych".

06/11/2013

Po długim czasie nieobecności w polityce, Krzysztof Jurski powraca!
Tym razem kandyduje na stanowisko w Radzie Szkoły, pozycja się zmienia, postulaty i człowiek zostają te same. Pamiętajcie o jednym z największych bohaterów w historii i zagłosujcie na niego już w przyszły wtorek. Pozdrowienia, drodzy wyborcy i przyjaciele!

17/03/2013

Stuk-puk wskazującym palcem o biurko, wzrok mój wędruję raz w lewo a raz to w prawo jakby czegoś szukał, lewa brew lekko podniosła się ku górze, wyraz twarzy jakby nieco przygaszony, zmęczony. Delikatnie bujam się na krześle tak by się jednak nie przewrócić. I myślę. Tak, to myślenie pochłania ostatnio moje wieczory, noce i dnie. Właściwie, refleksja mnie nie opuszcza Podczas pisania pracy na Olimpiadę Filozoficzną pomyślałem sobie, jak to pięknie być stoikiem. Ah, jak pięknie by było być stoikiem. A najlepiej cofnąć się w czasie i spacerować po ulicach starożytnych Aten. Byłoby pięknie. Choć tak między nami, powiem Wam, że innymi okresami też bym nie pogardził. W średniowieczu też bym z chęcią pożył tydzień, a może dwa. Na dłużej zatrzymałbym się gdzieś w okolicach czasów renesansu. W sumie każdy okres ma coś w sobie, co chciałbym zwiedzić, poczuć na własnej skórze. Niestety, jedyne co mogę poczuć to krople potu na moim czole, kiedy z całym mym książkowym majdanem (ważącym skądinąd więcej niż 10 % wagi mojego ciała) muszę maszerować na Unisławy 26. I zaczyna się. Jakbym przekraczał bramę portalu, wchodzę w inny, mój drugi świat. Wchodzę do mojego drugiego domu, a tam już zamiast wycieraczki na buty wita nas podłogowy kurz. No tak, przecież mamy poniedziałek, nikogo to nie powinno dziwić. Zresztą czego ja oczekuję, że szkoła w poniedziałek rano będzie czysta? Przecież to błahostka. No ale racja, przecież samorząd uczniowski nie zajmuje się ważnymi sprawami, więc błahostkami tym bardziej. O ironio, tzn. że brudna, zakurzona podłoga to sprawa podobnej wagi co kwestia uczniowskich stypendiów. Z pewnością tak (tutaj pada salut dla Pana Przewodniczącego). Mniejsza z tym, bo ja kroczę dalej. A tu zaczynają się niestety schody. I to nie te prawdziwe, aczkolwiek te przysłowiowe. Dokładnie tak, wchodzę mianowicie do toalety i co zastaję? Nie razi mnie nawet jakoś szczególnie brak odpowiedniej ilości papieru do wytarcia rąk i nie tylko (dopiszcie czego jeszcze), razi mnie najbardziej otaczający mnie zewsząd odór. Oczywiście nadal nikomu to nie powinno przeszkadzać, bo mamy świetne wyniki i nasi uczniowie są laureatami olimpiad, tzn. że wcale niepotrzebne im są godziwe warunki by móc się po ludzku (przepraszam za słowo, ale nie mogę inaczej) WYSRAĆ. Ktoś powie, że piszę o „sraniu”, ale ja rozpatruję kwestię podstawowych potrzeb. Panie B. zapraszam rano, o 7:30 do szkolnego „kibla”. Ktoś chce zarzucić język z rynsztoka? Ale zaraz, przecież to jest rynsztok. Toalety szkolne mają być szkolnymi toaletami, a nie przywodzącymi na myśl dworce PKP. Salutuję Panie Przewodniczący i kłaniam się nisko, spuszczając wodę w sedesie. Bo przecież „Wszystko Płynie”…

Zaczynamy od spraw błahych, a kończyć będziemy na poważniejszych. Nikogo nie atakuję, nie chcę rewolty, nie chcę przewrotu, puczu trzynastkowego, czy przewrotu marcowego. Chcę tylko ludzkiej szkoły i ludzkiej, racjonalnej władzy. A nie dyletantów, sprzedawczyków, którzy są tylko namiastką Feliksa Dzierżyńskiego. Ale ja tu tylko obserwuję… jednak pamiętajcie decydenci, że opozycja nie śpi!

Pozdrawiam Was gorąco!

27/09/2012

http://www.facebook.com/events/176992225758715/

Witam was, już niedługo debata, która będzie ostatnią rundą naszego pojedynku w tej kampanii. Widzę, że utworzono już wydarzenie na facebooku. Dziękuję za zaproszenie. Mam nadzieję, że debata będzie cieszyła się dużym zainteresowaniem, choćby z tego względu, że polityczna dyskusja i wymiana poglądów to jedna z ważniejszych cech demokracji, której wciąż się uczymy. Mam nadzieję, że ten przysłowiowy pojedynek będzie czyściejszy, od niektórych zagrywek kontrkandydatów (a konkretnie ludzi z ich sztabów. Pozdrawiam Olka Tomonia, którego wyrzucono z sali i obrzucono ordynarnymi i wulgarnymi wyzwiskami, tylko dlatego że zadeklarował poparcie dla mojej osoby).

25/09/2012

Witam Was, to znowu ja, Wasz kandydat, Krzysztof Jurski.

Mija powoli drugi dzień naszej wycieczki do Wrocławia. Przyznać muszę, że ta miejscowość to prawdziwa stolica piękna i kultury. Zabytki i architektura miasta robią na nas niemałe wrażenie. Wspólnie z kolegami jesteśmy zdania, że rzeczony wyjazd jest jak na razie wspaniały. Oprócz zwiedzania nie brakuje też miejsca na rozrywkę. Wspólne wyjście do Aquaparku okazało się świetnym pomysłem. Niestety, jak mawia staropolskie przysłowie, łyżka dziegciu potrafi zepsuć beczkę miodu… tak, tak, moi Kochani, nie obyło się bez incydentu. Przykrego incydentu. Bo gdy skończyłem zanurzać swe apollińskie ciało w chłodnej, chlorowanej wodzie wrocławskiego basenu i chcąc się chwilkę zrelaksować, pewna osoba ze sztabu mego kontrkandydata zaatakowała mnie wściekle oczekując natychmiastowych wyjaśnień w kwestii mojego planu. Tak, dobrze czytacie – zaatakowała! Bo ciężko nazwać to inaczej. Wszak powiedzcie sami, czy Wrocławski Aquapark to miejsce godne merytorycznych polemik na temat wyborów (ah, a żeby te polemiki były chociaż odrobinę merytoryczne). Początkowo osoba, której nazwiska nie zdradzę, dopytywała się nerwowo o szczegóły mojego planu. Początkowo o zwiększenie liczby godzin WFu, a później o kwestię „obrony osób imprezujących. Ja, mimo zupełnie niekomfortowej sytuacji i tego że byłem już po dobrych paru godzinach niemałego wysiłku, płynnie i ze stoickim spokojem na te pytania odpowiadałem. Osoba, która chyba liczyła na to, że „nie podniosę rękawicy” w końcu ze wściekłością (która była oznaką, że dyskusję, którą sama wywołała po prostu przegrywała z kretesem) zakrzyknęła – „Twój plan jest abstrakcyjny!”. Nijak mnie to nie podenerwowało, jeśli już to bardziej rozbawiło. Nie mogąc jednak wyzbyć się ciekawości, odbiłem piłeczkę, pytając się spokojnie – „To jaki plan ma Brygman w takim razie?” – Usłyszałem wtedy – „Na pewno mniej abstrakcyjny od Twojego!”. Wtedy właśnie w głębi duszy ogarnął mnie śmiech, spowodowany infantylnością tej rozmowy. Od razu na myśl przyszedł mi tekst z kultowego filmu – „Moja racja jest bardziej mojsza”. Gdy jednak chciałem się zapytać o szczegóły i nadać pewien poziom tej rozmowie, zapadła niezręczna cisza. Tak czy tak, wyszło na moje. Jednak czy potrzebny był taki incydent w miejscu, w którym powinniśmy się relaksować a nie obrzucać siebie błotem nawzajem. Na dyskusje i polityczną walkę przyjdzie jeszcze czas. W końcu niebawem „szkolna debata”. Czy naprawdę był jakikolwiek sens tego ataku? Oczywiście, że nie. Ja jednak incydent puszczam w zapomnienie, bo przecież jak nauczał Jan Pawał II, ludziom należy wybaczać i nie można być jak hiena, by czaić się z boku na drugiego człowieka i czekać by mu dopiec. Wybory wyborami, ale bądźmy wciąż dla siebie mili moi drodzy! Czy to wyborca Jurskiego, Brygmana, czy Czernieckiego, wszyscy jesteśmy uczniami „Trzynastki” i to się liczy! A mimo tej przykrej sytuacji wierzę, że następne dni wycieczki będą równie dobre, albo jeszcze lepsze! Pozdrawiam!

23/09/2012

Od początku naszym zamiarem było, aby fanpage był platformą porozumienia między wyborcami a Kandydatem. Wolałem unikać sytuacji takiej, abym musiał wykorzystywać tę stronę do polemiki z moimi kontrkandydatami, a ściślej Mateusz Brygmanem. M
oże czytaliście już Jego najnowszy wpis? Jeśli nie, jest tutaj - http://www.rusz13stka.blogspot.com/2012/09/mateusz-brygman-czowiek-z-twarza.html . Kolega Mateusz, odwołuje się do moich wypowiedzi i mojego programu. Popisuję się swoją wiedzą. Szkoda tylko, że myli pojęcia Prezydium Samorządu Uczniowskiego (do którego startujemy i które nie ma żadnych praw) z Samorządem Uczniowskim (który obejmuje całą społeczność uczniowską). Zastanawiam się tylko, czy to rzeczywiście pomyłka, czy może element Jego indoktrynacji aby pokazać mnie w złym świetle? Jak sądzicie?

23/09/2012

Witam Was, to ja, Wasz kandydat, Krzysztof Jurski.

Chciałbym w kilku zdaniach powiedzieć coś więcej o moich pomysłach, oraz o tym dlaczego kandyduje (i dlaczego warto oddać na mnie swój głos). Jak wygląda Nasze liceum, każdy wie. Pięć dni w tygodniu przychodzimy tam wszyscy i od rannych godzin solidnie uczymy się. Szkoła jest naszym drugim domem. A dom to przecież „rodzinne ognisko”, to miłość i pokój ducha, to miejsce gdzie drzwi zawsze dla Nas są otwarte. I taka jest szkoła. Tam nikt przed Nami drzwi nie zamknie. Jesteśmy trochę jak rodzina. My uczniowie i kadra nauczycielska oraz wszyscy inni, którzy tę szkołę tworzą. Jednak jak to w rodzinie bywa, nie zawsze relacje między nami wszystkimi są dobre. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Jednak moim marzeniem jest, by każdy z Was przychodził do „Trzynastki” z uśmiechem na twarzy, żeby przychodził tu jak do domu, a wychowawcę traktował jak Ojca swego, który skarci, który czasami uderzy, ale robi to wszystko z ojcowskiej miłości. Marzę o tym by każdy z was nosił logo naszej szkoły nie tylko na naszych pięknych uniformach, ale też w sercu, głęboko w sercu… Ale dość o moich przemyśleniach, pomówmy o konkretach, bo tego większość z Was sobie życzy.

Moi drodzy, moim głównym priorytetem jest zwiększenie władzy samorządu. Wiemy dobrze, że ten postulat nie będzie łatwy do spełnienia i nie mamy takiej siły by wymusić cokolwiek na dyrekcji. Ale… kto tu mówi o wymuszaniu. Myślę, że gdybyśmy potrafili, moglibyśmy dojść do porozumienia z szanowną Dyrekcją naszego Liceum w tej kwestii. Będę o to walczył, od pierwszych dni, bo chcę to zmienić. Nie chcę żeby samorząd stał się organem, który miałby władzę nieograniczoną. Nie straszę Was dyktaturą i rządami autorytarnymi. Takich wizji nie będzie (choć żartownisie mogą już mnie określać Jurochetem, czy Juraszenką. Proszę bardzo, dobry żart tynfa wart moi drodzy, o czym wiecie), chcę po prostu żeby samorząd wreszcie zaczął działać i żeby nie funkcjonował tylko na styl fasadowego parlamentu (bo niestety, ale taki system się kojarzy bardziej z Białorusią albo, o zgrozo, hitlerowskimi rządami… i złośliwi niech nie ostrzą już zębów by zaraz zacytować w komentarzach Prawo Godwina, bo opisany przeze mnie stan rzeczy to po prostu NASZA RZECZYWISTOŚĆ).
Moi drodzy. Ja chcę to zmienić. Moja propozycja poszerzenia praw samorządu szkolnego nie brzmi jak utopia. Jest realna. Chcemy mieć po prostu większy udział w „życiu szkoły” i decydować o swoich sprawach. Pytacie jakich? Otóż już spieszę z nakreśleniem. Bo tego dotyczą kolejne punkty mojego programu (które są zależne od pierwszego, wymienionego właśnie).
Jednym z priorytetów jest radiowęzeł. Chcę być Ojcem jego reaktywacji. A gdy już dojdzie do skutku, obiecuję że będę o niego dbał. Zatrudnię do pracy nad nim odpowiednie osoby. Repertuar będzie szeroki. Zarówno muzyka poważna (od Bacha po Stockhausena) a także muzyka bliższa popkulturze, od czasu do czasu jakiś stary rock progresywny w stylu Pink Floydów, może nawet U2, nie zabraknie też japońszczyzny i post-rockowych wytworów w stylu Explosions In the Sky. Poza tym, będę otwarty na wasze pomysły. Bo przecież ten radiowęzeł, będziemy tworzyć wspólnie. Każdy będzie mógł przynosić płyty ze swoją muzyką, wszystkich weźmiemy pod uwagę. Będzie to najbardziej eklektyczny (pod względem gatunków) radiowęzeł. Nie jeden nauczyciel się zdziwi gdy wychodząc na przerwę usłyszy „Gesang der Jünglinge” Karlheinza Stockhausena (mam nadzieję, że nie zadławi się kawą w tym czasie).
Oprócz radiowęzła chcę wypromować takie akcje jak szkolny Dzień Nauczyciela (na wzór tego który był, gdy mój rocznik był w pierwszej klasie gimnazjum, więc niestety aktualni pierwszo-licealiści go nie znają), Dzień Sportu, szkolne Andrzejki (zeszłoroczne bardzo mi się podobały). Chcę także aby było więcej „rozrywki”. Pytaliście mnie w wiadomościach prywatnych „czy będzie więcej imprez”? Tak, chcę również byśmy mieli więcej takich wydarzeń. Oprócz tego, więcej kultury. Więcej kina, teatru, a także filharmonii! Pytaliście o sport. Tak, również uważam, że należy go promować. Chciałbym żeby było więcej fakultetów sportowych. Czekam na wasze propozycje w tej kwestii także, a przedstawię je wszystkie dyrekcji i będę o nie walczył niczym lew! Poza tym chcę bardzo pomagać w różnych inicjatywach, które narodziły się tak naprawdę w naszym murach. Na myśl przychodzi Radio Extreme Sounds, którego jestem słuchaczem. Dlaczego nie wypromować audycji DJa Maciekosa za pomocą szkoły? Ta szkoła będzie przyjazna dla Nas jeszcze bardziej, kiedy będziemy czuli tu stuprocentowe wsparcie, kolegów i nauczycieli! Ja chcę takie wsparcie Wam zapewnić!

A teraz, dlaczego warto oddać na mnie głos? Widzicie kochani, gdy to pisałem, momentami rozdzierało mi serce i łzy pchały się do oczu. Ręka jakby lekko mi zadrżała w pewnym momencie. Przed oczami miałem obraz naszej szkoły, naszych mundurków, twarze moich kolegów. To uczucie, to uczucie, które powoduję, że robię to wszystko ze szczerości i miłości do Was i Szkoły. Momentami byłem rozdarty niczym Gustaw Konrad Wallenrod i w głowie mej rozgrywała się prawdziwa psychomachia. Dziś czuję, że jestem gotowy, żeby stanąć z Wami w jednym szeregu! A ja, na czele tego szeregu. Oprócz tego, mam pomysły, mam wizję. Nie jestem kolejnym kandydatem, który to wydrukował plakat, na którym napisał kilka zdań o sobie i przykleił go na gablocie. Założyłem fanpage, komunikuje się tu z wami, odpowiadając na wasze pytania ale też dostarczając Wam rozrywki. Chcę żeby tak zostało. Jurski i jego wyborcy, po jednej stronie barykady. Walczący! Zwyciężający! Tak może być przez długi czas. Tak naprawdę może być. Naprawdę możemy wszystko zmienić. Możemy zwyciężać. Pewien mędrzec kiedyś powiedział – „…Nawet jeśli stracimy członków, ale przetrwają przywódcy, to możemy nadal zwyciężać…”. Ja Wam to gwarantuję, że przysłowiowej broni nigdy nie złożę, będę dla Was opiekunem, będę dla Was drogowskazem. Chcę nim być, naprawdę chcę nim być… jednak pamiętajcie, że i tak wszystko zależy nie ode mnie, tylko od Was. Od Was moi drodzy. Wy musicie zrobić pierwszy krok!

Czas na zmiany!
22/09/2012

Czas na zmiany!

Walczymy do upadłego!
22/09/2012

Walczymy do upadłego!

Adres

Wołczkowo

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Blok Poparcia Krzysztofa Jurskiego umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij