21/05/2026
Ot i się seria mierniczo-geodezyjna zrobiła. Bo też bez tego jak my biedni się odnajdziemy w tej trójwymiarowej przestrzeni euklidesowej między ziemią a niebem, między Warszawą, Białymstokiem i wymarzoną (onegdaj...) Ameryką!?
Wszystko co amerykańskie takie nowoczesne i dorodne miało być, jak koń Kargula z UNRRY, co przepadł wraz ze śmiechem zazdrosnego Pawlaka: "a taki ładny, amerykański, szkoda...".
A to się ciągnęło od cara, kiedy "za chlebem", a raczej spłachetkiem swojej ziemi pielgrzymowały nasze wujki i ciotki:
"Tam ma ciotka dwa miliony,
Tam mieć możesz cztery żony,
I to wcale nie jest złe, oh good.
Ach byczy ten kraj
Siuksowie bye, bye,
Dolary aj, aj
Ou money aj, aj
Daj boże mi daj, daj, daj, daj"
z pamiętnym wykonaniem Staśka Wielanka, ale już w przedwojniu śpiewał to Mieczysław Fogg i Zenon Jaruga. A kto ten tekst poczynił... ano - warszawiak Ludwik Szmaragd - właściwie Ludwik Sonnenschein polsko-żydowski poeta, autor skaczy, tłumacz, a w czasie wojny agent wywiadu... brytyjskiego i fascynat brydża sportowego:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Szmaragd
Ale to tylko wstęp do opisu lustra, w którym Węgrowiacy, Podlasianie, Mazowszanie się oglądamy. Bo trzeba było geodety (!) podlasko-warszawsko-amerykańskiego:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Redli%C5%84ski
z jego powieścią "Szczuropolacy", abyśmy się w nim przejrzeli, w czym piękną rolę odegrał Boguś Linda w filmie "Szczęśliwego Nowego Jorku" ze scenariuszem sięgającym do tej prozy.
"Jeden z bohaterów powieści Edwarda Redlińskiego Szczuropolacy. Podsłuchowisko (1994), spopularyzowanej przez adaptacje teatralne i filmowe, nazywa się Ignac Potejto i jest to imię („ksywa”) bardzo znaczące. Szczuropolacy albo Szczurojorczycy są demontażem peerelowskiego snu o Ameryce, a Potejto w Nowym Jorku, jak rezonuje narrator-podsłuchiwacz, „haruje na gospodarstwo [...] na murowane budynki i maszyny”, które prowadzi żona gdzieś na
Białostocczyźnie. Ignac Potejto, utrzymujący, że ma szlacheckie nazwisko, jest więc uosobieniem chłopskiej migracji zarobkowej z przysłowiowego zagłębia ziemniaczanego. Przydział nazwisk trąci stereotypem: jak Azbest czy Profesor realizują w USA prasko-warszawskie interesiki i frustracje, tak Potejto ma podążać za snem amerykańskim w wersji najpopularniejszej w rodzinnych stronach Redlińskiego."
A było tak dobrze, romantycznie, gdzie kobieca i piękna "Kartofla" vel czule i z podlaska brzmiąca "Ziemlanka" to była podstawa przeżycia naszych pradziadów. Sławiliśmy jej imię jak Indianie amerykańscy kukurydzę wtykaną ich bóstwom w paszczę, że tylko dzięki niej przeżyją ciężką kontynentalną zimę.
"Dotknąwszy ziemi, mięknie, pulchnieje, podrasta;
Lub jak się dmą przysmaki w ogniska czeluści,
Gdy do nich płyn burzący pierożnik zapuści;
Tak pęcznieje ziemlanka, zwiększa krąg obręczy,
Rozpuka się i ludzkim wyrazem zajęczy:
«Niegodny, takaż pamięć na świadczone łaski,
Na kasze, nadziewania, smażonki, frykaski,
Które zjadając w wieczór, południe i ranek,
Przysięgałeś pod niebo wznieść imię Ziemlanek!
Ja ci miałam dziękować, a muszę się żalić.
Jeść mnie nie zapomniałeś, zapomniałeś chwalić.
Ilekroć w skwarnym proszku członki moje tleją,
Słucham twych dźwięków, marną chłodzę się nadzieją.
Niewdzięczny! Ty, roślinne rozgłaszając sławy,
Milczysz, skąd karm czerpałeś; śpiewasz, skąd zabawy.
Popraw się, zabrzmij dla mnie: ubłagam się jeszcze,
Zapał w tobie odżywię, wleję duchy wieszcze»."
Z: Adam Mickiewicz
Tytuł Kartofla, Pieśń I
Podtytuł Poemko we czterech pieśniach
Pochodzenie Poezje (1929) tom I
Poezje rozmaite (1817-1854)
Wydawca Gubrynowicz i Syn
Data wyd. 1929
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
A tu racjonalna, choć bolesna cała szeroka analiza tego naszego "kartoflanego" problemu, gdzie autorka zaangażowała w rozważania oprócz samego Mickiewicza także filomatów podlaskich (!) w tym przedwcześnie zmarłych Jana Sobolewskiego i Michała Rukiewicza oraz księdza Jana Kluka z Ciechanowca w tej samej co Węgrów historycznej podlaskiej ziemi drohickiej:
"Już w obrębie tak zarysowanej tożsamości i losów tłumaczy się satyryczna funkcja jego nazwiska: polski hodowca kartofli uprawia je „korespondencyjnie” via Nowy Jork, na jego polu harują zaś w tym czasie inni gastarbeiterzy ze Wschodu. Ale przy tej socjologicznej motywacji nazwiska niecała ironia wychodzi na jaw, nawet jeśli włączymy narzędzia krytyki kolonialistycznej i wyczytamy w losach Potejto prawo fali pozwalające się sprowadzić do przekonania, że ofiary kolonizacji będą kiedyś kolonizatorami.
Myślenie postkolonialne Redlińskiego lub – jak proponuje Hanna Gosk – „postzależnościowe” 3 odkładam na razie na bok, trzeba jednak z miejsca zaznaczyć, że miałoby ono imponujący zasięg historyczny i geograficzny.
Nie na darmo wszak Potejto upiera się przy szlacheckim rodowodzie oraz przypomina o swoim dziadku spod Suchowoli, który po powstaniu styczniowym utracił majątek i został zesłany na Sybir. Zagadką pozostawałoby tylko, w jakich okolicznościach szlacheccy przodkowie Potejto zdobyli sobie takie przezwisko (i czy w ogóle mają je), ale przecież nie jest to zagadka zupełnie absurdalna. Polska przygoda z Ameryką zaczyna się bowiem na długo przed powstaniem styczniowym i dla Potejto z powodzeniem
można by w historii znaleźć antenatów, choć nie twierdzę, że z przyzwoleniem Redlińskiego. " Polecam tę lekturę:
Danuta Zawadzka, Uniwersytet w Białymstoku
„Litwa”, Podlasie i kartofle.
O pewnej narracji regionalnej
„Bez wielkiej przesady można nazwać ziemniak «rośliną polityczną»”
P. Zalewski, Ziemniak jako roślina uprawna – fragmenty historii 1
Dostęp:
https://www.academia.edu/145086984/_Litwa_Podlasie_i_kartofle_O_pewnej_narracji_regionalnej
https://youtu.be/s7k5AJmg6UI
Fragment z filmu Szczęśliwego Nowego Jorku o tym, że uśmiech pomoże...