19/09/2026
🚩86 lat temu Witold Pilecki dał się pochwycić Niemcom w ulicznej łapance na Żoliborzu, by przedostać się Auschwitz. Brawurowy choć uzgodniony z przełożonymi plan pozwolił mu poznać obozowe warunki.
🚩Z fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Tomasza Serafińskiego spędził w Auschwitz 2 i pół roku.
❗19 września 1940 roku wszedł w „kocioł” na alei Wojska Polskiego, trzy dni potem był już w Auschwitz, z obozowym numerem 4859.
W planach doświadczonego konspiratora było przygotowanie gruntu pod powstanie więźniów. Pomóc miał atak partyzantów z zewnątrz. Jednak nieludzkie warunki obozowe i utrudniony kontakt więźniów przekreśliły ten plan.
❗Pilecki zdołał założyć Związek Organizacji Wojskowej. Siatka starała się zdobywać żywność i ubrania, w miarę możliwości przekazywać grypsy z obozu i do obozu, to wszystko miało służyć podtrzymaniu więźniów na duchu.
Na początku sierpnia 1941 roku Niemcy przystąpili do „rozwiązania kwestii żydowskiej” i masowej eksterminacji. Obozowy komendant Auschwitz Rudolf Höss chwalił się „swoim wynalazkiem” zabijania ludzi z wykorzystywaniem Cyklonu B - bezzapachowej wersji środka do trucia insektów.
Pilecki obserwował. Robił notatki, przemycał grypsy. Wysyłał je do dowództwa za pośrednictwem uciekinierów, którym ułatwiał ucieczkę. W międzyczasie w uznaniu zasług awansowano go do stopnia porucznika.
🚩W kwietniu 1943 roku zakończył swoją misję, uznał, że nic więcej nie może zrobić dla więźniów, groziła mu dekonspiracja. Nocą z 26 na 27 kwietnia uciekł z obozu wraz z dwoma współwięźniami.
🌿Na wolności porządkował meldunki i sporządził z nich obszerny raport, który trafił do jego dowództwa i do aliantów.
⚡W warunkach więzienia na Rakowieckiej stwierdził: ❗„Oświęcim, to była igraszka”