Przełęcz Walimska/Siebenkurfursten

Przełęcz Walimska/Siebenkurfursten Najwyższy punkt na historycznej Hungergasse, trasie Pieszyce-Walim, 755 m. n.p.m. (DW 383). Najpi Ubolewam nad obecnym stanem tego miejsca. Serdecznie pozdrawiam.

Przełęcz Walimska jako projekt turystyczno-historyczno-kulruralny już nie istnieje. Od końca 2018 roku nie mam już na to żadnego wpływu. Strona ma więc wyłącznie sentymentalny charakter bo nic nie zapowiada zmiany w sferze instytucjonalnej, biurokratycznej, politycznej i świadomości społecznej w Polsce, które mogłyby wstrzymać niszczenie niezależnych inicjatyw i zachęcać do kolejnych. Wbijając pie

rwszy raz szpadel i zbierając pierwsze śmieci wiele lat temu, robiłem to z przekonaniem, że stworzę tu miejsce, gdzie śmród polityki, kolesiostwa, pasożytów- zastąpi świeże powietrze lub woń lasu i ogniska dla ludzi, którzy potrafią to docenić.
Że bełkot niskopiennych miernot politycznych zastąpi śpiew ptaków i szum wiatru, który nigdzie nie gada tak ludzkim głosem jak tutaj. A zamiast umpa-umpa z wnętrza używanego Passata z niemieckiego szrotu - prezentu na osiemnastkę- popłyną dźwięki gitary. Stało się na odwrót i właśnie tutaj zobaczyłem potęgę bezmyślności, która przenika wszystko i wszystko sprowadza do własnego, bylejakiego poziomu. Ale przez wzgląd na bolesne choć miłe zainteresowanie stroną o czymś, czego już nie ma- będę aktualizował ją o ciekawostki z przeszłości- bo działo się przez te lata.

Przepiękny gest!Ukłon w stronę mniej aktywnych pasjonatów gór!Powstał interaktywny model 5D Masywu Wielkiej Sowy. Teraz ...
17/05/2021

Przepiękny gest!
Ukłon w stronę mniej aktywnych pasjonatów gór!

Powstał interaktywny model 5D Masywu Wielkiej Sowy.
Teraz zdobycie szczytu może się odbyć kosztem tylko kilku kroków od pojazdu.
Jednak zapewnienia Nadleśnictwa Wałbrzych o posiadaniu potężnych środków na utworzenie tutaj profesjonalnego, leśnego parkingu, czego wysłuchiwałem jak świnia grzmotów przy każdej okazji, gdy wyrażałem wątpliwości co do traktowania mnie fair jako dzierżawcy i wolontariusza przez Lasy i ich faworytów- od conajmniej 2017 roku - nie były czczą gadaniną.
Właśnie takie wystrzały zamykają usta niedowiarkom.
Brawo!

12/02/2020

W Górach Sowich zima w pełni. Trasy do narciarstwa biegowe są również dobrze przygotowane poza trasą Sokół wiodącą z Przełęczy Walimskiej, którą ktoś notorycznie dewastuje ciągnikiem lub samochodem. Szkoda - bo śniegu jest dużo a jest to jedna z najpiękniejszych tras. Parking na Przełęczy Walimskiej rownież pozostawia wiele do życzenia - jest nieodśnieżany i służy w dużej części do składowania drewna. Samochody w weekendy muszą parkować wzdłuż pobocza drogi. Trochę dziwne podejście - z jednej strony wydaje się tysiące złotych na akcje promocyjne naszych pięknych Gór Sowich a z drugiej - toleruje takie „kwiatki”. Może wystarczy zamknąć szlaban na wjeździe na trasę i odśnieżyć parking?

12/02/2020

Bardzo słuszna uwaga. Niestety - mało odkrywcza.
Od 2015 roku parking na Przełęczy Walimskiej był zagospodarowany przez dzierżawcę czyli moją żonę i mnie, wydzierżawiającym było Nadleśnictwo Wałbrzych.
Kwota dzierżawy była mordercza i przez wzgląd na tajemnicę handlową określę ją tylko w uzasadnionych przypadkach formalnych.
Od początku byliśmy wystawieni na wrogość wszelkich miłośników natury i sportu, którzy byli zdziwieni, że żąda się od nich opłaty za postój.
Faktycznie, przejęliśmy teren, który był wielkim śmietniskiem i niczym więcej.
Aby ruszyć z realizacją idei jaką mieliśmy, odbudowy świetności miejsca sprzed 1945 roku, mogliśmy zacząć tylko od podstawowej działalności wszystkich naszych poprzedników czyli pobierania opłat za parkowanie.
Od 2015 do połowy 2018 roku ta opłata wynosiła 5 (słownie: pięć złotych) za całodniowe parkowanie.
W opłatę było wkalkulowane korzystanie z wszystkiego co mogliśmy dać: ogniska, opał, grille, śmieci, toy - toy, świetna informacja turystyczna w dwóch językach i wszelka pomoc.
Parking był teoretycznie niestrzeżony ale w praktyce nigdy nie zginęła żadna własność naszych klientów, nawet z samochodów pozostawionych otwartymi.
Przez cały okres dzierżawy dopłacaliśmy wyłącznie ze środków własnych (żadnych dotacji, żadnych dofinansowań, żadnych ulg)
Do sedna:
Opłata 5 zł za parking była w miesiącach bezśnieżnych na tyle przerażająca, że miłośnicy gór, turystyki i natury nie tylko parkowali wzdłuż drogi ale jeszcze chcieli pić i jeść swoje produkty z marketów, świetnie i głośno się zabawić oraz pozostawić śmieci po sobie na koszt nasz i tych, którzy będąc naszymi klientami wykazali się wysokim poziomem, klasą i dystansem od dziadostwa.
Śnieżna zima była jedyną okazją i szansą dla nas aby tę holotę albo przekonać albo przegonić.
Odśnieżaliśmy parking, będący mieniem Skarbu Państwa w gospodarstwie Lasów Państwowych na własny koszt.
Proszę nie mylić pojęcia "na własny koszt" z tym do czego Was wytresowano czyli np. fundowania Wam z Waszej własnej kasy przez gminy, powiaty, fundacje itp. różnych prezentów, które o dupę rozbić, bo i tak pochodzą z resztek jakie przeszły przez sito etatów, bzdurnych urzędów, komórek, komisji i innych inkubatorów lenistwa.
"Własna kasa" jest wtedy gdy odwleczesz zapłatę prądu w swoim domu, dziecku nie kupisz kurtki a swojej babie powiesz, że szlaban na malowanie mordy do odwołania bo trzeba zaryzykować w pożyteczne rzeczy społeczne.
Zamawialiśmy więc odśnieżanie parkingu, które kosztowało nas 200 zł za dzień a przychód z udostępnionych miejsc osiągał 100.
Byl to jedyny sposób manifestu, że gospodarz na Przełęczy Walimskiej jest pożyteczny.
Miała to w dupie Gmina Walim, na terenie której byliśmy i byliśmy obciążeni podatkiem od nieruchomości.
miała to w dupie Gmina Pieszyce, do której, płatnej wieży ciągnęły stąd tłumy,
miała w dupie Dolnośląska Służba Dróg i Kolei bo przerastało ją umieszczenie jakichkolwiek znaków drogowych, szanujących turystów, sportowców, przedsiębiorców i leśników funkcjonujących przy drodze pod ich zarządem.
Miały to w dupie Lasy Państwowe, którym w umowie dzierżawy godziliśmy się nie zakłócać gospodarki leśnej a w praktyce pokrywaliśmiy koszty i usuwaliśmy zniszczenia po biznesie handlu drzewem z ich kontrahentami.

Uderzaliśmy w te same klimaty co Góry Sowie, Wielka Sowa i masa innych pasjonackich lub pseudo pasjonackich stron w internecie. Nie chcę się powoływać na nazwiska wielkich patriotów "małych ojczyzn" którzy dla tych ojczyzn zaryzykowaliby wszystkim - byle nie wlasnym, bo nie chcę ich lansować.
Wszyscy się wypięli bo guzik mogą i są mali duchem.
Nie wiem kto stoi za postem, do którego piszę komentarz.
Pisałem ich już sporo bez odzewu.
Jeśli masz Człowieku Wielka Sowa jaja i masz jakichś odbiorców to udostępniaj takie komentarze.
Uświadom narciarzom, miłośnikom sów, górskich ciuchów, oraz ludziom gór i natury, że cały czas próbuje powstać coś dla nich i dla nas wszystkich, bez cholernych euro puszczanych w tłuste zady na nizinach bez i polityki.
Nie piszcie tylko o śniegu na drogach. Ludzie mają prawo jazdy, opony zimowe z marketu i rozum.
Mówcie to o czym nie wiedzą.
Albo nie uprawiajcie debilnej propagandy.

21/04/2019

Przełęcz Walimska była wolnym projektem.
Była pomysłem dwojga ludzi, którzy nie byli pierwszymi tutaj, którzy pokochali to miejsce i myśleli że to wystarczy aby powstało coś z niczego.
To miało być miejsce bez polityki, bez żenującego, nadętego lansu, miejsce, gdzie obcych ludzi miała połączyć przez chwilę ucieczka od miejskiego brudu w każdej postaci, gdzie pokolenie smartfonów mogło zobaczyć ognisko lub śnieg, oddychać prawdziwym powietrzem, usłyszeć żywą muzykę.
Nie oczekiwaliśmy wielkich pieniędzy bo i naszą rolą miało być przede wszystkim zachowanie natury , bezpieczeństwo, czystość i porządek.
Pasowało nam, że miejsce, mimo że tak znane i popularne, jest tak niedoceniane przez dysponentów publicznych pieniędzy.
Nie potrzebowaliśmy tej całej przyczepy w postaci działaczy różnej maści, którzy obsiedli szczelnie popularne obiekty turystyczne w regionie i robią wszystko, żeby wyglądało, że to nie potencjał miejsc, które były już przed nimi ale ich działalność tworzy atmosferę wielkiego odkrycia i sukcesu a fejsbuk w ich rękach to jak zapałki u dziecka.
Jedną setną środków, jakie tam przeznacza się na inwestycje, których zasadność i gospodarność rozmywa się w gąszczu grupowej odpowiedzialności, gdzie wszystko robi się doraźnie dla oka a cele mierzy się długością politycznych karier - i w co niestety wierzą i kupują nieuswiadomieni ludzie - my przeznaczylibyśmy na kolejną rzecz dla ludzi, na tablicę i informację, na jeden więcej kosz na śmieci, na stojak dla rowerów, ubikację, na coś potrzebnego.
Ale i tego nie żądaliśmy.
Chcieliśmy jasnych i przejrzystych reguł, chcieliśmy zaistnieć w tych wszystkich szlachetnych celach, jakie widnieją w statutach każdej lokalnej organizacji, samorządach i stowarzyszeniach, które leżą w podstawowych obowiązkach Lasów Państwowych.
Nigdy nie widzieliśmy działaczy, którzy prywatnie ufundowaliby kontener na śmieci, nigdy nie byliśmy świadkami zatrzymania przestępców wyjeżdżających mimo zakazu i technicznych możliwości ujęcia ich, do parku krajobrazowego.
Natomiast byliśmy wielokrotnie odbiorcą skarg na temat zaśmiecenia lasu i niebezpieczeństwa pobytu w nim.
Nie uczestniczyliśmy nigdy w żadnym wielkim sprzątaniu świata raz w roku bo uważaliśmy że dbać o czystość i bezwzględnie ścigać winnych trzeba cały rok.
Pomijaliśmy zażenowanym milczeniem takie akcje, w których istotą nigdy nie były śmieci pozbierane przez dzieciaki ale upublicznione fotografie burmistrzów i leśników, stowarzyszeniowców i miłośników, z których większości te góry nie mają niczego, zajadających kiełbaski na podsumowującym akcję ognisku.
Ktoś mógłby powiedzieć: trzeba było też założyć stowarzyszenie lub fundację!
Owszem, ale nie każdy ma taki charakter aby pozbierać nazwiska kilkunastu cieni, powielić jeszcze jeden statut a potem wycierać tyłkiem krzesła wszelkich instytucji i wazelinować się tak długo aż trafi się pod stół, do resztek z państwowego i unijnego koryta.

Za możliwość utrzymania i rozwinięcia miejsca, za złudzenie, że uśmiech i podziękowania od obcych ludzi to dowód, że robimy coś fajnego i potrzebnego - wydaliśmy bardzo dużo pieniędzy.
Ani jedna złotówka nie pochodziła z dotacji, wsparcia, dofinansowania.
Ani jedna złotówka nie pochodziła z WASZYCH PODATKÓW. To my płaciliśmy na konta ale nie w rajach podatkowych tylko polskich, państwowych instytucji i budżetu.
Płaciliśmy dzierżawy i podatki, wywóz nieczystości wszelkiego rodzaju.
Jest nie do wyliczenia w złotówkach narażanie zdrowia i życia w czasie dziennych i nocnych konfrontacji z wandalami, piratami drogowymi,podpalaczami, złodziejami, biedną i bogatą szumowiną, która nie płacąc za naszą pracę - zwyczajnie nas okradała.
Nie da się wyliczyć w złotówkach ile kosztuje pogarda i wrogość ludzi, którzy mając w perspektywie wydatek śmiesznie małych pieniędzy - wolą człowieka zgnoić, obrazić i okraść. W ciągu tych lat było wiele chwil zwątpienia. Nie przywracała nam wiary żadna instytucja, która od uporządkowania paru patologii po prostu jest ale ludzie, ci normalni, mili i wdzięczni.

Podstawową i główną działalnością mającą finansować w założeniu wszelkie ruchy jakie chcielibyśmy wykonać była usługa płatnego parkingu, teoretycznie niestrzeżonego ale w praktyce dopilnowanego tak, że nigdy nie doszło do żadnego włamania, zniszczenia i kradzieży mienia kogoś kto za tę usługę zapłacił.
Cena za tę usługę miała w 2015 roku wysokość kwoty z lat 90 i zawierała poza parkingiem wszystkie podstawy jakie tylko mogliśmy dać: utylizację śmieci, ogniska i grille, toaletę i bardzo dobrą informację oraz wszelką pomoc w sytuacjach nietypowych.
Nie był to jedyny płatny parking w regionie ale jedyny tak otwarty, gościnny i nastawiony na jak najlepszą ofertę mimo możliwości prawnych i technicznych, które były żadne.
Nigdy nie doprosiliśmy się najbardziej podstawowej informacji drogowej w formie znaków o istnieniu miejsca PRAWNIE PRZEZNACZONEGO DO FUNKCJI JAKĄ PEŁNI, nie zainteresowało nikogo, że w miejscu gdzie z drogą publiczną krzyżuje się nie tylko wyjazd z publicznego obiektu ale także kilka szlaków pieszych i rowerowych oraz bardzo ważna dla gospodarki leśnej droga pod transport ciężki i przeciwpożarowy - teoretycznie można rozwinąć prędkość 90 km /h.
Oczywiście nie do pomyślenia było przez lata zainstalowanie na KILKUDZIESIĘCIU METRACH drogi znaków zakazu postoju mimo, że przy innych parkingach stoją i są oczywiste o wiele bardziej restrykcyjne znaki zakazu zatrzymywania.
Odpowiedź na wniosek wraz z dokumentacją fotograficzną sytuacji wynikających z braku jakichkolwiek reguł obowiązujących na drodze, wydana przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei to takie kuriozum, które już tylko można załączyć do materiału dowodowego po pierwszej tragedii do jakiej prędzej czy później tutaj dojdzie.
Z naszego punktu widzenia, przez lata przekonywaliśmy DSDiK, sąsiednie gminy oraz Nadleśnictwo Wałbrzych, że sprawa ma wprawdzie wymiar komercyjny ale nie chodzi nam o skasowanie taksy za postój aut z całej Polski i szybkie zarobienie pieniędzy na sankcji bo nie bylibyśmy technicznie w stanie.
Wiedząc, że są ludzie, którzy nie zapłacą nigdzie poza urzędem skarbowym, marketem osiedlowym czy postojem w mieście - czyli tam gdzie muszą bo się boją oraz że mają wpojony zwyczaj żerowania na innych i nie stać ich na samochód, którego częścią utrzymania jest także miejsce postojowe dla niego - nie próbowaliśmy tego zmieniać.
Natomiast chcieliśmy zakończyć skandaliczną sytuację kiedy to pojazdy oszczedzających utrudniały bądź uniemożliwiały wjazd i wyjazd naszym klientom, zawężały jezdnię, poważnie ograniczały widoczność oraz tworzyły fatalny wizerunek prowadzonej przez nas działalności : sugerowały albo wysoką cenę usługi, albo podejrzany status miejsca.
Wiedzieliśmy o tym od kierowców, którzy tylko wskutek ludzkiej skłonności do naśladowania dołączali do parkujących na jezdni, gruntach prywatnych lub leśnych i którzy korzystali z usługi miejsca zaraz po przekonaniu się jak sytuacja wygląda naprawdę i z czego wynika.
Pewnie dla wielu z Państwa, niesiedzących w temacie to wygląda zawile więc dam przykład :
gdybyście wydzierżawili starą ruderę, płacili za to bardzo dużo pieniędzy, na własny koszt stawiali ją na nogi z myślą o np. dobrej restauracji ale musieli ubiegać się o zgodę na każdy ruch w tym celu i kiedy zaczynacie serwować pierwsze zamówienia ktoś buduje obok was wysypisko śmieci, prosektorium lub po prostu państwową jadłodajnię gdzie to samo jest za darmo a Wam zostawia pracę i koszty posprzątania po sobie - i idzie w zaparte, że wszystko jest ok i pilnuje tylko terminów swoich należności - to zrozumielibyście nas.
Stanowisko zarządcy drogi opisałem, stanowisko Nadleśnictwa co do wsparcia wniosku było rzekomą obawą o działanie państwowej organizacji na korzyść podmiotu prywatnego (zgodnie z tą logiką wszystkie starostwa i powiaty w Polsce są skorumpowane przez stacje paliw, restauracje, płatne toalety i płatne atrakcje turystyczne bo znaki o takiej treści widnieją na ich drogach)
nie szło wytłumaczyć Nadleśnictwu, że ta "korupcja" co najwyżej zakończyłaby nasze dokładanie do interesu kosztem siebie i rodziny oraz pracy za granicą, że koniec końców miejsce jest współużytkowane przez wszystkich ale tylko nam pozostają tego koszty i że nie zapominamy, że nie będziemy tu nigdy całkiem u siebie ale poważnie wyręczamy jednak kilka budżetowych jednostek z ich powinności.
Groch o ścianę.
Wiemy, że gdybyśmy byli najpodlejszą i najbiednieszą gminą, związkiem wyznaniowym lub stowarzyszeniem z jakimś ważniakiem jako członkiem to nikt nie gadałby z nami jak z idiotami tylko prostował ścieżki.
Człowiek, który chce poświęcić własny czas czyli w praktyce zdrowie i życie oraz własne pieniądze aby powoli robiły następne i w dodatku robi coś na poły społecznie i z zamilowania jest nikim.
Nie jest partnerem do rozmowy z żadnym decydentem.
Zaznaczam bardzo wyraźnie, że nie przemawia przeze mnie rozgoryczenie i chęć zrzucenia własnych niepowodzeń na innych.
Działalność na Przełęczy w roku 2011 oraz w latach 2014-2018 przyniosły mi ogromne problemy finansowe, nieodwracalne problemy w życiu rodzinnym, stratę zdrowia i czasu oraz wiary w powodzenie w czymkolwiek.
Ugruntowało się też ostatecznie moje przekonanie, że polskie państwo jest wrogiem przedsiębiorczości, która dla mnie ma szerszy wymiar, gdyż zdobywanie środków do życia w dowolny sposób nie zakazany prawem jest wg mnie ważniejszym filarem wolności niż wybór orientacji seksualnej czy możliwość plecienia trzy po trzy na społecznościówkach.
Do napisania tego postu nakłoniła mnie rosnąca liczba polubień strony, która nigdy już nie stanie się taka jaka miała być tzn. opisująca wszystko fajne co udało się dokonać wbrew trudnościom.
Nakłoniła mnie też pamięć fantastycznych ludzi jakich tam poznałem, z którymi rozmawiałem, było ich bardzo, bardzo wielu i wielu już nie pamiętam.
Ale pamiętam że to oni dawali nam siłę i nadzieję, że każdy absurd musi mieć swój kres.
I bardzo im wszystkim dziękuję za to.
Mimo, iż życie pokazało, że absurdem była właśnie nasza działalność tam i każdy wysiłek, wstyd że to za mało oraz ogromny koszt tego wszystkiego.
Fejsbuk nie jest dla mnie jakimś wymiarem moralnym czy intelektualnym. Wręcz uważam, że jest głównie nośnikiem propagandowym i reklamowym i jeśli są tu naprawdę inteligentni ludzie to głównie w celu kontroli tego pandemonium prymitywnego lansu, szerzenia wiedzy przy użyciu byków ortograficznych w co drugim zdaniu i innych absurdów.
Mimo to chciałbym się zwrócić do tej mniejszości z klasą :
nie nabierajcie się na propagandę sukcesu także w sferze turystyki, kultury i ekologii.
Dopóki nie poznacie kosztów - nie możecie brać na wiarę, że coś tam jest wielkim sukcesem.
To żadna sztuka obsiąść najbardziej kasowe i dawno rozbujane biznesy, mieć konstytucyjne błogosławieństwo na dossanie się do unijnego cycka oraz najlepszą obsługę prawną na koszt podatnika, żeby najbardziej idiotyczny pomysł i pieniądze wywalone w błoto miało podkładkę.
Zostaje wtedy już tylko rozpaczliwe czepianie się efektów cudzego wysiłku i udowadnianie, że się jest nie wiedzieć jak niezbędnym.
Ale koniec końców podstawą wszystkiego jest ten chłop i baba: on sobie nie kupi butów a ona nie pójdzie do fryzjera - bo wymyślili sobie, że warto próbować żyć jak się chce i trzeba za to płacić. Żaden prezydent, burmistrz, wójt, radny, przewodniczący czy dyrektor nie zaryzykuje za nich, nie ureguluje kosztów ich ryzyka, nie zrozumie ich celów i nie posiądzie ich wyobraźni.
O sukcesie będę mówił wtedy kiedy zobaczę, że ta cała banda już rozumie że powinna na rękach nosić każdego kto nie uciekł stąd gdzie pieprz rośnie i jeszcze chce coś samodzielnie zrobić.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!

" NIECH OGIEŃ, KTÓRY WSZYSTKO STWORZYŁ - SPALI WSZYSTKO!NIECH PŁONIE DOTYCHCZASOWE ŻYCIE!"
01/09/2018

" NIECH OGIEŃ, KTÓRY WSZYSTKO STWORZYŁ - SPALI WSZYSTKO!
NIECH PŁONIE DOTYCHCZASOWE ŻYCIE!"

13/07/2018

Jeszcze żeby nie ten Parkinson bo ręka lata a ten suczyj syn regularnie okrada mi psy z karmy. Jeszcze się doczeka swojego rysopisu na listach gończych!

13/07/2018

NIEBUDŻETOWY OŚRODEK BADANIA PATOLOGII ZACHOWAŃ INSTYTUCJONALNYCH I SPOŁECZNYCH na Przełęczy Walimskiej - ciekawostka:

dziś przed godziną ósmą rano, z oparów lekkiej mgiełki na drodze, wyłonił się samochód, minął wszystkie tablice informujące o tym, że teren nie jest jakąś dziurą w krzakach na potrzeby parzenia się lisów, nornic i zajęcy ale terenem, ponad wszelką wątpliwość zagospodarowanym przez homo sapiens.
Autko wdzięcznie minęło bez zatrzymania tablicę "STOP" na wjeździe na zasadniczy parking, stanęło na placu.
Około sześćdziesięcioletni, kulturalnie wyglądający pan oddalił się kilka metrów od autka i począł oddawać mocz.
Z wnętrza kwakała jakaś pani - z całego nieskrępowania sytuacją wnioskuję, że małżonka.
Zafascynowany surrealizmem całej sytuacji nie mogłem się powstrzymać i po trzykrotnym okrzyku "dzień dobry", na który nie otrzymałem odpowiedzi spytałem dlaczego pan nie może się załatwić przy drodze skoro może bez krępacji wszędzie?
Odpowiedź była niesamowita:
"Nie jestem zorientowany, nie jestem zorientowany!"
Krzyknąłem jeszcze, że prawdziwie niezorientowany człowiek po prostu robi pod siebie, choćby za kierownicą.
Z wnętrza wciąż dobiegało kobiece gdakanie.

Pasażerowie autka o numerach WI przybyli na pewno z krainy gdzie nie zna się jeszcze słów : dzień dobry, głupio wyszło, przepraszam, przycisnęło itd.

Gdyby się zdarzyło, że ktoś z Państwa zauważy na swoim terenie, miejscu pracy, w muzeum, w którym pracujecie, sztolni lub browarze gdzie rozlewacie piwko - jakiegoś pana, szczającego na ścianę lub eksponat czy wystrój wnętrza to bądźcie wyrozumiali: to nie musi być od razu prostak, bydlę i cham, bez szacunku dla innych, ich własności i pracy ale na przykład
"CZŁOWIEK NIEZORIENTOWANY".
Odpowiada mi nawet ten skrót semantyczny:
polskie społeczeństwo jest NIEZORIENTOWANE, wybiera sobie NIEZORIENTOWANĄ władzę i nic w naszym pięknym kraju nie dzieje się źle:
brakuje tylko ZORIENTOWANIA.
Amen.

Dwie zdemolowane osobowości, miazga po walcu zniszczenia i plantowania wolnych pragnień- tych nie z katalogu ale własnyc...
09/07/2018

Dwie zdemolowane osobowości, miazga po walcu zniszczenia i plantowania wolnych pragnień- tych nie z katalogu ale własnych, nie oddanych, nie przyciętych do użytkowego formatu płaskiego myślenia.
Stary, wierny pies.
Żal niewiadomo po czym.
Dużo gniewu, który trafiał w próżnię, odwagi, która nie doczeka się medali, radości z rzeczy śmiesznie zwyczajnych.
Czas stracony czy ten rodzaj pustki, która przynosi Wielką Zmianę?

28/06/2018

SkÓrwysyństwa ciąg dalszy:
Drugie włamanie do pomieszczenia gospodarczego na Przełęczy Walimskiej.

G***o człowiek miał i tego gówna mu zazdrościli chociaż dzielił się tym z ludźmi za darmo. Żeby coś było, dla idei, bez funduszy, wsparcia i polityki.

Zawsze gdy zdarza się taki gnój pytamy się :
Co się musi wydarzyć w tym zdemolowanym kraju, żeby ten biedny, nie kłujący w oczy radom, wojtom, burmistrzom wirtualnym szmalem- inwestor który poświęca tylko i aż swoje pomysły, czas i życie na coś właściwie wspólnego - nie był śmieciem, popychadłem, kpiną, materiałem do płacenia danin, bez żadnej formy zainteresowania od swojej władzy jego banalnymi ale nie do przeskoczenia przez niego kłodami pod nogi.

Tym ciężej znieść to całe propagandowe pierdolomento.
Brak słów.

15/09/2017

Przełęcz Walimska, w postaci tego co zostało po jej świetności - jej tradycji, a także w postaci wszystkiego, co z mniejszym lub większym trudem - i samodzielnie - udało się tu stworzyć i kontynuować, miała być zawsze powiewem świeżości - I dosłownie bo powietrze tu wspaniałe, i w przenośni - bo bez polityki, lansowania miernoty- płynny terminal cywilizacja - natura.

Niniejsza strona była zawsze bez treści bo poczucie taktu odpychało nas od zamieszczania komunikatów " o szczęśliwym nastroju" bo pali się ognisko, bo przyleciał motylek itd.
Chcieliśmy zamieszczać informacje, co z rzeczy użytecznych nam wszystkim już się udało wyszarpnąć z gąszcza bezmyślnej biurokracji lub jakie prymitywne zachowania naszych rodaków wytępiliśmy do minimum cierpliwością, odwagą i życzliwością.

Był to błąd taktyczny. Należało pisać bez wstydu o wszystkim, o każdym wbitym gwoździu, podniesionej butelce, imiennie o każdym niekompetentnym decydencie w urzędzie.
Teraz już ciężko jednym postem streścić kilka lat, wszystkich spotykanych ludzi, tomy, setki tysięcy zdań darmowej informacji o naszym regionie, mnóstwo odnalezionych zwierząt, zabłąkanych osób, czasem uruchomionych powtórnie, awaryjnych aut,
Lokalizowania, zgłaszania i samodzielnego gaszenia beztrosko lub celowo pozostawionych ognisk i wysypisk śmieci, które pozostawione samym sobie wywołałyby pożary, tragedie, ogromne straty i oczywiście powszechne oburzenie i ogólną FB żałobę.
Ot, taka nasza praca u podstaw.

Nigdy nie opisanym tematem było spychanie ciężko wypracowanego i drogo kupionego interesu własnego - nawet nie interesu a życia - na plan dalszy, zawsze gdy na horyzoncie pojawiali się dyrektorzy, inspektorzy i prezesi, biskupi, burmistrzowie i radni, działacze, leśnicy, drogowcy, inwalidzi, emeryci i renciści oraz wszyscy, którzy mieli choć jedną wymówkę na milion, żeby właśnie tu, w tym miejscu robić wszystko co im się spodoba i wykręcić się od wszelkich opłat z tym związanych - mimo, że wszędzie gdzie indziej biegną świńskim truchtem do kas i okienek byle uniknąć sankcji.

Jeśli budowaliśmy tu poczucie swobody - to wyszło nam z naszą dobrocią aż nadto.

Ale są i korzyści: przekonaliśmy się jak rzadką cechą jest ludzka życzliwość, uczciwość i bezinteresowność- o tych ludziach jeszcze dużo powiemy, a jak powszechna jest e- obłuda, ze swoim e- zaangażowaniem we wszystkie e- szlachetne sprawy tego świata, które trwają dopóki nie trzeba ruszyć tyłka znad komputera i autentycznie czymś zaryzykować.

O takich ludziach nie chce nam się pisać.
Nie chcemy tego lansować.

Obecnie będziemy zamieszczać wszystkie zdarzenia i fakty, obyczaje i charaktery oraz zachowania ludzi i instytucji, dobre i haniebne, które pomogą tym wielu, tworzącym swoją wizję świata zza ekranu monitora, telewizora lub dyskusji w czasie przerw śniadaniowych w zakładach, wyrobić sobie prawdziwy pogląd na przyczyny dziadostwa w naszym pięknym kraju.

Może udowodnimy, że walka o wolność nie odbywa się ani w Sejmie, ani na ulicach Stolicy, ale że ten Muppet Show to najskuteczniejsze odwrócenie uwagi od tego, na co mają wpływ bo jest tu i teraz, na wyciągnięcie ręki, że jest to wytępienie jakiejkolwiek formy samodzielności, jedności, wzajemnego szacunku- największych wrogów każdej władzy - czarnej, czerwonej, zielonej i różowej.

Więcej polityki tu nie nie będzie bo nas mierzi.
Natomiast aby nie być posądzonym o grafomanię własną - będziemy załącząć skany korespondencji z instytucjami.
Zdajemy sobie co prawda sprawę, sądząc po komentarzach na FB, o poziomie umiejętności nazywanej w szkolnictwie " czytaniem ze zrozumieniem". Nasze ryzyko.
Ale niektóre uzasadnienia negatywnych odpowiedzi na nasze prośby i wnioski są tak metafizycznie, wewnętrznie sprzeczne logicznie, że mają pełne cechy apokalips, z jakimiś niedopowiedziami i być może proroczymi treściami ukrytymi pod symboliką codzienności, przypowieść płynnie łączy się z najgłębszą mistyką.
Liczymy na to, że te apokryfy będą nie lada gratką także dla uczonych w piśmie, stąd też, od pewnego czasu zastrzegamy we wnioskach pełną publikację korespondencji aby wpłynąć dodatkowo na natchnienie skrybów na państwowych stołkach.

Pozdrawiamy serdecznie!

" O upadłym w kabaczki winylu sen psa i nieprzyjemności". autor NN.
17/08/2017

" O upadłym w kabaczki winylu sen psa i nieprzyjemności". autor NN.

Zdjęcie nie oddaje masy wody i grzmotów - dokładnie nad nami, blisko. Ani niepokoju psa. Burza na osi zachód - wschód na...
11/08/2017

Zdjęcie nie oddaje masy wody i grzmotów - dokładnie nad nami, blisko.
Ani niepokoju psa. Burza na osi zachód - wschód na Przełęczy mija nas szybko i z zakłopotaniem, że przyszła.
Najzwyklejsza poezja.

Adres

Przełęcz Walimska
Wüstewaltersdorf
58-320

Telefon

48604391274

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Przełęcz Walimska/Siebenkurfursten umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij