23/06/2022
Dzisiaj świętujemy Dzień Ojca. Oprócz złożenia życzeń wszystkim tatom, chcielibyśmy poświęcić uwagę tym osobom, które chciałyby mieć dziecko, ale ze względów na obowiązujące prawo oraz niski poziom akceptacji społeczeństwa nie mogą sobie to pozwolić. Na temat adopcji dzieci przez pary jednopłciowe rozmawialiśmy dzisiaj z Piotrem - gejem już od niemal 3 lat będącym w relacji ze swoim chłopakiem:
Czy myślałeś kiedyś o założeniu rodziny i adoptowaniu dziecka?
- W tej chwili mam dopiero 23 lata. Uważam jednak, że jest to właśnie ten moment w życiu, w którym zaczynam powoli zastanawiać się nad stojącymi przede mną perspektywami. Czy chciałbym założyć w przyszłości rodzinę? Gdzie powinienem się osiedlić? W jakim miejscu chciałbym się widzieć za 30 lat?
Czy razem z partnerem jesteście podobnych zdań w kwestii stworzenia rodziny i adopcji dziecka?
- Wydaje mi się, że w wielu kwestiach jesteśmy bardzo zgodną parą. Mamy podobne poglądy polityczne, gusta, podobnie postrzegamy otaczający nas świat. Mimo to, w tym przypadku nie wypracowaliśmy wspólnego stanowiska. To też przez to, że w Polsce wszystko co dotyczy osób LGBTQ+ dzieje się w swojego rodzaju szarej strefie. Chociaż jesteśmy już ze sobą niemal 3 lata, w majestacie obowiązującego prawa i przy problemach z którymi się borykamy, nie mieliśmy dotychczas przestrzeni na snucie takich planów.
W Polsce niemożliwym jest zawarcie małżeństwa jednopłciowego. Naszym zdaniem jednak, każdy zasługuje na szczęście w życiu prywatnym. Jak myślisz, czy w końcu coś się zmieni w tym kraju?
- Bardzo bym tego chciał, zarówno ze względu na swoją przyszłość, jak i na przyszłość dojrzałych par jednopłciowych, które już na ten moment mogłyby dokonać adopcji i zagwarantować tym dzieciom kochającą rodzinę. Homoseksualność jest pojmowana w polskim społeczeństwie, nie jako różnorodność, ale jako dewiacja czy zboczenie. Jeżeli jako społeczeństwo chcielibyśmy wykonać krok do przodu, musielibyśmy wreszcie skonfrontować się z tym tym chorobliwym przeświadczeniem i zastanowić się nad tym, czy nasza powściągliwość w tej kwestii i aktywne odmawianie parom jednopłciowym prawa do adopcji jest związane z realną troską o dobro dzieci, czy wynika jednak z głęboko zakorzenionej fobii?
Jeśli nie nastąpią zmiany, czy myślałeś o przeprowadzce do innego kraju?
- Brak możliwości naturalnego progresu w związku, jego instytucjonalizacji, niemożność wyobrażenia siebie za 40 lat jako funkcjonalnego członka społeczeństwa jest jednym z głównych motorów do migracji. W Polsce trzyma mnie moje przywiązanie do tego kraju, jego kultury, a także nadzieja na to, że poprzez edukację i aktywizm jesteśmy w stanie zmienić naszą polską rzeczywistość.
Jeśli zostaniecie w Polsce, lub do niej wrócicie, jaki Twoim zdaniem będzie największy problem z którym będziecie musieli się zmierzyć?
- Najtrudniejsza będzie oczywiście ciągła walka. Życie w grupie mniejszościowej wiąże się z ciągłym stresem. Bez przerwy jesteśmy zmuszani do udowadniania społeczeństwu, że istniejemy i należy nam się szacunek i prawo do życia zgodnie z naszą naturą oraz swobodnej ekspresji naszej tożsamości.
Benjamin Siegel ze współautorką Ellen Perrin, profesorką pediatrii na Uniwersytecie Tufts i dyrektorką pediatrii rozwojowej i behawioralnej pisze, że liczne badania wykazały, że na dobrostan dzieci w znacznie większym stopniu niż płeć i orientacja seksualna rodziców, wpływają budowane z nimi relacje, poczucie kompetencji i bezpieczeństwa ze strony rodziców oraz obecność społecznego i ekonomicznego wsparcia dla rodziny.
A co twoim zdaniem jest najważniejsze dla dobra dziecka?
- Często przytaczaną przez przeciwników adopcji przez pary jednopłciowe argumentacją jest rzekomo występujący w takich rodzinach niedobór któregoś ze wzorów płciowych, ich zdaniem niezbędnych do prawidłowego rozwoju dziecka. Ten argument nie wytrzymuje prostego eksperymentu myślowego: czy naprawdę rodzice są jednymi osobami obecnymi w życiu dziecka? Swoją tożsamość, także związaną z ekspresją płciową, dziecko buduje także w oparciu o wzorce obserwowane w dalszej rodzinie, oraz na podstawie autorytetów odnajdywanych poza domem, chociażby w szkole. Prawdą jest jednak, że żaden ośrodek opieki nie zastąpi dziecku troskliwej opieki i miłości ze strony rodziców. Możliwość wychowywania się w środowisku kochającym, zapewniającym dobrostan, wsparcie w kryzysowych sytuacjach, poczucie bezpieczeństwa i przynależności. To są właśnie podstawowe czynniki warunkujące prawidłowy rozwój i szczęśliwe dzieciństwo.
Czego chciałbyś życzyć ojcom, zarówno tym homo, jak i hetero z okazji ich dnia?
- Chciałbym życzyć wszystkim ojcom, pomimo całej tej presji z którą spotykają się na codzień w ramach toksycznej kultury patriarchatu, aby potrafili przełamać w sobie wewnętrznego maczo i pochylili się nad swoimi dziećmi i spróbowali uświadomić sobie, że rola ojcowska nie musi być tak różna od roli matczynej. Nie można postawić twardej linii pomiędzy opiekuńczą matką, a ojcem - żywicielem domu. Role te w współczesnym świecie powinni się przenikać i wzajemnie uzupełniać. Ojciec to nie tylko gwarant finansowej stabilności. Powinien też być osobą wrażliwą na problemy swojego dziecka, pomagać mu i być gotowym, by w sytuacjach kryzysowych stanąć w jego obronie. A na codzień być po prostu obecnym i budować relację opartą na miłości, a nie koniecznie na autorytecie i parytecie strachu. Życzę wszystkim tatom, aby znaleźli w sobie siłę do łamania absurdalnych stereotypów. I dokładnie te same życzenia kieruję do całego polskiego społeczeństwa.