Filia nr 38 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie

Filia nr 38 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie Filia nr 38 usytuowana jest na Osiedlu Przyjaźni. Łatwo do nas dotrzeć autobusem, a dla zmotoryzowanych Czytelników mamy miejsca postojowe.

Na potencjalnych użytkowników czekają nie tylko zbiory biblioteki, ale też kompetentny personel.

 Czytając opowiadania Leonory Carrington, można poczuć się częścią jej surrealistycznych obrazów, ale też lepiej zrozumi...
29/05/2026



Czytając opowiadania Leonory Carrington, można poczuć się częścią jej surrealistycznych obrazów, ale też lepiej zrozumieć wpływy, kształtujące jej życie i twórczość. To też przykład pisarstwa, uznanego przez André Bretona (autora manifestów surrealistycznych) za doskonałe ucieleśnienie ducha surrealizmu. 📝

Mamy tu więc z jednej strony wpisanie się ze swoją twórczością w pewien schemat, wynikający z założeń ruchu – z drugiej zaś wyraźne odciśnięcie autobiograficznego piętna w bardzo krótkich prozatorskich próbach. Druga cecha staje się tym bardziej dostrzegalna, gdy przyglądamy się wszystkim, a nie pojedynczym opowiadaniom, zebranym w zbiorze „Siódmy koń. Opowiadania zebrane” w tłumaczeniu Michała Kłobukowskiego i Maryny Ochab. 🐴

Tak jak chcieli tego teoretycy surrealizmu, Carrington potrafi urwać zdanie w połowie myśli, kończąc dany epizod zupełnie niespodziewanie („Dom trwogi”), tytuły opowiadań nie zawierają metafor, ani wymyślnych, ukrytych sensów – są to zwykle albo następujące zaraz poniżej, pierwsze słowa z akapitu („Kiedy przechodzili”), albo bardzo proste hasła, które automatycznie kojarzą się z fabułą, ale nie stanowią żadnego (niepożądanego zresztą) klucza interpretacyjnego. Takie tytuły jak „Trzej myśliwi”, „Królewskie wezwanie”, „Moje flanelowe pantalony” czy „Jemima i Wilk” mogą kojarzyć się z tymi, nadawanymi baśniom, co z kolei spełnia surrealistyczne postulaty, upominające się o literaturę inspirowaną dzieciństwem. Sama cyfra siedem, pojawiająca się w tytule, jak i wielokrotnie w treści bodaj każdego opowiadania, kojarzona jest ze zwrotem przeciwko racjonalizmowi i logice, na rzecz mistycyzmu. 7️⃣

Autorka mniej lub bardziej bezpośrednio, nawiązuje również w tekstach do własnego dzieciństwa. Z posłowia Agnieszki Taborskiej można wyczytać, że treść „Owalnej damy” to przetworzony opis traumatycznego wydarzenia z wczesnych lat życia – momentu, w którym, znienawidzony przez kobietę ojciec zabronił córce bawić się koniem na biegunach. Palona zabawka cierpi jak prawdziwe zwierzę, a fascynacja Carrington figurą konia przejawia się w całej jej twórczości (również malarskiej) i ma związek z jej alter ego, za które uznawała klacz. Bohaterki jej historii fascynują się końmi, rozmawiają z nimi i przyjaźnią, a czasem też potrafią się w nie przemieniać. 🏇

Na tym autobiograficzne wątki się nie kończą. Artystka wplata do opowiadań swoje nazwisko („Jak założyć apteczny interes”), nawiązuje do swojego brytyjskiego pochodzenia, wyśmiewając arystokratyczne aspiracje rodziny (satyra na pozycję społeczną – „Wujek Sam Carrington”, drwina z etykiety brytyjskiego dworu – „Debiutantka”), a także odnosi się do romansu ze swoim mentorem, starszym o dwadzieścia sześć lat Maxem Ernstem („Czekanie”). 🐖

Jednak nawet jeśli nie będziemy i nie chcemy doszukiwać się tak szczegółowych odniesień, trudno nie wychwycić powtarzalnych tematów, obecnych w większości opowiadań. Znajdziemy wśród nich: antyklerykalizm; sprzeciw wobec konwencjom, patriarchalnym zakazom i dyscyplinie; alchemię i magię, często powiązane z kuchnią i rytuałem gotowania; okultyzm; wierzenia meksykańskie (hybrydy ludzko-zwierzęce); celtyckie mity; labirynty, komnaty, zamki, ogrody i uczty – wszystko skąpane w ekstazie, okrutnej, a zarazem pomylonej i absurdalnej. 🔮

Korowód postaci Carrington – podobnie jak część jej opowiadań – zdaje się nie mieć końca, historie zapętlają się i odgrywają na nowo. Odkrywają przy tym zaskakujące powiązania, bawią, przerażają, budzą grozę. Utrzymane w surrealistycznym duchu, wydają się również niezwykle osobiste i otwierają przed czytelnikami możliwość rozpoznania choć ułamka wyobraźni tej fascynującej artystki. 🫀

Ania ♟️

 Znakomity reżyser Feliks Falk („Enen”, „Wodzirej”, „Szansa”, „Komornik”, „Joanna”, „Samowolka”), również grafik i malar...
19/05/2026



Znakomity reżyser Feliks Falk („Enen”, „Wodzirej”, „Szansa”, „Komornik”, „Joanna”, „Samowolka”), również grafik i malarz, pozostawił po sobie zbiór krótkiej prozy. „Gmach. Opowieści prawdopodobne i prawdziwe” to migawki ze świata jakby rzeczywistego (w każdym razie oddanego z prostotą i oszczędnością realistycznego opisu), który nieubłaganie osuwa się jednak w koszmarny sen. Tu nikt nie jest bezpieczny i nic w tej upiornej nierzeczywistości nie jest pewne, poza jednym: włada nią wszechobecna Śmierć. Zakrada się do zabezpieczonego mieszkania jako włamywacz („Judasz”, „Niepokój”), obrabowuje dom i rozbiera zabytkowy piec, przybrawszy postać dwóch godnych zaufania zdunów („Piec”), gęstnieje nad miastem chmurą sadzy („Dym”) bądź zasadza się na ofiarę, jak nieuchwytny strzelec wyborowy („Nie do wiary”). Innym razem wprasza się na domową imprezę jako nieznajomy, śmiesznie ubrany jegomość („Relacja”) czy zawiadamia obywatela o jego własnym zgonie za pośrednictwem Urzędu Stanu Cywilnego („Zawiadomienie”).

Tłem akcji tych onirycznych przypowieści jest niewymieniane z nazwy, średniej wielkości miasto powiatowe, położone ubocznie, na skraju puszczy – pełni więc funkcję przestrzeni granicznej, jest niedookreślonym obszarem pomiędzy życiem a śmiercią i snem a jawą, punktem stycznym obu porządków. Ludzkie marzenia materializują się tam wyłącznie po to, by wywołać zamęt i zniknąć równie szybko, jak się pojawiły („Pióro”), a fatum ściga swoje ofiary z konsekwencją godną Erynii („Od początku”).

Cały świat Feliksa Falka jest zresztą niczym tytułowy Gmach, który pnie się wzwyż nieskończenie wieloma piętrami i rozciąga wszerz bezkresem korytarzy – a zamieszkujący go ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, jak ta niepojęta konstrukcja wygląda z zewnątrz…

Tomasz

 „Antropolodzy” to jedna z tych spokojnych, nieśpiesznych opowieści, które zaglądając pod powierzchnię codzienności, dot...
08/05/2026



„Antropolodzy” to jedna z tych spokojnych, nieśpiesznych opowieści, które zaglądając pod powierzchnię codzienności, dotykają spraw bardzo istotnych🐢

Jej autorka – Ayşegül Savaş – z wykształcenia socjolog, w pełni wykorzystuje swoją bazę teoretyczną i doświadczenie badawcze, patrząc na bohaterów z ogromną wnikliwością i przyglądając się uważnie ich codziennym rytuałom i wzajemnym relacjom. Bohaterowie powieści także wchodzą poniekąd w rolę badaczy – antropologów stale obserwujących siebie i innych, interpretatorów emocji, zachowań i międzyludzkich stosunków, tak jakby jednocześnie byli uczestnikami życia i jego niezaangażowanymi obserwatorami, trzymającymi się z boku👩‍🏫

Akcja „Antropologów” rozgrywa się w nieokreślonym europejskim mieście (może Paryżu, jak sugeruje okładka polskiego wydania?). Asya i Manu, od lat żyją poza swoimi ojczyznami, nawet ich narodowości możemy się tylko domyślać. Ona planuje zrobić dokument o ludziach odwiedzających miejski park, on zaś pracuje w organizacji non profit. Mają małe grono znajomych, podobnych do siebie – ludzi „skądś”, trochę zawieszonych pomiędzy językami i tożsamościami, pomiędzy miejscami, z których pochodzą, a tym, w którym żyją. Bohaterowie, podobnie jak ich otoczenie, żyją powoli: mają swoje utarte zwyczaje, ulubione miejsca i codzienne przyjemności. A jednak poczucie tymczasowości cały czas im towarzyszy, zupełnie jakby to prawdziwe, właściwe życie dopiero miało nadejść. Szukając własnego mieszkania, Asya i Manu zderzają się nagle z pytaniami zasadniczymi: gdzie właściwie jest nasze miejsce, jak ma wyglądać nasze dorosłe życie? I czy w ogóle da się zapuścić korzenie, kiedy od lat żyje się „pomiędzy”?☕️🍷

Ta kameralna powieść, z pozoru opisująca tylko dwoje konkretnych ludzi, ukazuje tak naprawdę szeroką panoramę współczesnego życia. Można ją czytać na wielu poziomach: zarówno jako opowieść o poczuciu zagubienia i trudach emigracji, jak i relacjach rodzinnych czy związku kobiety i mężczyzny. Odczytałam tę powieść jako historię o konieczności zmian – o przełomowej chwili, w której człowiek traci dotychczasowe punkty oparcia i musi przejąć wyłączną odpowiedzialność za swoje życie, nadając mu nowy kierunek🔀

Dorota

 On i one – mężczyzna i dwie kobiety. Albo ściślej: chłopiec w męskim ciele i dwie niedojrzałe drapieżnice. A w tle burz...
27/04/2026



On i one – mężczyzna i dwie kobiety. Albo ściślej: chłopiec w męskim ciele i dwie niedojrzałe drapieżnice. A w tle burzliwej relacji tych trojga degrengolada polskiego wymiaru sprawiedliwości. Miejsce akcji: Szczecin i Warszawa. Tak można by zarysować fabułę „Chłopca w ogniu”, ostatniej powieści Alana Sasinowskiego – szczecińskiego pisarza, dziennikarza i krytyka literackiego. Przynależność gatunkowa? Powiedziałbym: powieść inicjacyjna z elementami kryminału sądowego.

Tytułowym chłopcem – osobnikiem fizycznie dorosłym, ale pod względem psychicznej dojrzałości wciąż pozostającym w stanie przed-męskim – jest Piotr. Piotr uważa się jednak za mężczyznę, a mężczyzna to – jego zdaniem – synonim przywódcy. Tyle że Piotr przywódczego charakteru nie ma. Aczkolwiek jest pojętny i szybko przyswaja sobie, że kluczową umiejętność społeczną stanowi udawanie – chodzi niekoniecznie o to, by kimś być, ale o to, by uchodzić za kogoś w oczach innych ludzi (którzy najczęściej też udają).

Piotr poznaje Alicję na imprezie sylwestrowej zorganizowanej przez Krzysztofa Picha, znajomego architekta. Oto scenografia dramatu, lokalna wersja theatrum mundi: „Dom Krzysztofa był wielki, futurystyczny, zimny. Znajdował się na Warszewie, dzielnicy Szczecina zamieszkanej przez ludzi z pieniędzmi. Sąsiadami Picha byli głównie zakompleksieni mężczyźni, którzy pomimo swojej zamożności chcieli wydawać się jeszcze bardziej zamożni, dlatego brali kredyty na domy i samochody, na które nie było ich stać, oraz straumatyzowane nie wiadomo czym kobiety, uprawiające jogę w celu odnalezienia równowagi wewnętrznej, dostające napadów furii za każdym razem, gdy Pich ośmielił się nakarmić bezdomne koty. Nie brakowało też twardzieli z Opus Dei, zawsze schludnych ojców co najmniej trojga dzieci, przywiązanych do rytuałów i tezy, że to, co robią, jest dobre, właśnie dlatego, że oni to robią. Nic dziwnego, że Krzysztof czuł się tam wyśmienicie, jak dobrze zakonspirowany tajny agent” (str. 26).

Toksyczna psychopatka Alicja funduje Piotrowi „jednoosobowy reżim totalitarny”, który zostaje obalony jedynie dzięki przychylnemu zbiegowi okoliczności. Poranionego związkiem z Alicją Piotra leczy Helena – tymczasem na scenę ponownie wkracza Alicja, a wybawicielka, jak się okazuje, jest nie mniej toksyczna niż tamta, tyle że w zupełnie inny sposób…

Czy Piotr przejdzie próbę ognia, na którą wystawiły go partnerki? I jak bardzo poparzony z niej wyjdzie? Niech odpowiedzi udzieli sam „Chłopiec w ogniu” – gorąco polecam!

Tomasz

 Od czasu do czasu zdarza mi się rozmyślać o dosłownym umiejscowieniu człowieka we wszechświecie. Odbywam wtedy w swojej...
24/04/2026



Od czasu do czasu zdarza mi się rozmyślać o dosłownym umiejscowieniu człowieka we wszechświecie. Odbywam wtedy w swojej głowie wędrówkę, poczynając od wizualizowania sobie siebie samej w codziennym otoczeniu, a kończąc na przyglądaniu się Ziemi z perspektywy kosmosu. Wyobrażam sobie, jak na każdym etapie oddalenia od własnego ciała, zmienia się perspektywa – i w istocie jak niezwykły jest sam fakt istnienia galaktyki oraz umiejscowienia planet w Układzie Słonecznym. Często towarzyszy mi przy tym zachwyt, a jednocześnie niezrozumienie i poczucie abstrakcji. Jest to dla mnie bezmiar tak nieogarniony, a moje istnienie wpisane w tę konstelację, jednocześnie tak dla całości nieistotne, jak i od tej całości zależne, że opisane powyżej „próby wyobraźni” pozostawiają mnie z całą gamą różnorodnych emocji. 🤯

„Orbita” Samanthy Harvey jest dla mnie książką jedyną w swoim rodzaju, gdyż dostarczyła mi pożywkę dla moich międzygalaktycznych prób wyobraźni. Dzięki prześledzeniu niewielkiego skrawka z życia ekipy przebywającej w kosmosie (dwóch kosmonautów i czworo astronautów; dwie kobiety i czterech mężczyzn; pięć różnych narodowości), można na czas lektury rażąco zmienić perspektywę i zwiększyć dystans względem Ziemi. Obserwować ją oczami ludzi, których życie na pokładzie statku kosmicznego przebiega według zupełnie odmiennych reguł. Trzeba tu walczyć z grawitacją i stanem nieważkości, by zachować sprawność ciała i umysłu, inaczej odmierzany jest czas, a tajfun obserwuje się z teoretycznie takim samym spokojem i w ciszy, z jaką uderza on w oddalony ląd. 👩‍🚀

Polskie tłumaczenie Kai Gucio to między innymi spotkanie z hipnotyzującymi opisami zmian, jakie zachodzą poza statkiem kosmicznym. Różnorodność barw, rozbłysków, niespiesznych obserwacji, zawieszonych w magmie rozmyślań – to wszystko inspiruje do czytania bez pośpiechu, z głową otwartą na nowe zjawiska, których nie doświadczamy na co dzień. Oto próbka: „Horyzont Ziemi, który tak niedawno pękał brzaskiem, teraz się zaciera. Ciemność zjada ostrość jego linii, jakby Ziemia się rozpuszczała, a cała planeta zmienia kolor na fioletowy i rozmywa się jak akwarela”. 🎨

Nie mniej fascynujące jest prześledzenie codziennej rutyny Romana, Shauna, Chie, Nell, Pietra oraz Antona. Zarówno w opisie, zwracającym uwagę na powtarzalność działań i ilość procedur, jak i formułowanych myślach, rozbrajających po części mit, według którego zostali „wybrańcami lecącymi w kosmos”. Czytając „Orbitę”, przypomniałam sobie film „Nie opuszczaj mnie” w reżyserii Marka Romaneka, a o sześcioosobowej grupie w kosmosie często myślałam jak o prekursorach-zakładnikach postępu. 🔭

I choć w książce znajdziemy opis stworzenia świata, a na pozaziemski podbój można patrzeć jak na przekroczenie kolejnej granicy i utożsamiać z rozwojem, propozycja Harvey nie jest piękną pieśnią na cześć Ziemi, ani laurką dla ludzkości – to nierzadko lektura gorzka, smutna, podświadomie przeczuwająca pewien koniec. ☄️

Ania 👽

Światowy Dzień Książki to święto radosne i w takim właśnie nastroju je świętowaliśmy!🥳 Z racji  miłych odwiedzin w nasze...
23/04/2026

Światowy Dzień Książki to święto radosne i w takim właśnie nastroju je świętowaliśmy!🥳

Z racji miłych odwiedzin w naszej bibliotece zrobiło się naprawdę wesoło! Odwiedziła nas grupa „Wiewiórki” z Akademia Uśmiechu - Przedszkole Sensoryczne – pełna energii i ciekawości świata. Pięciolatki wyruszyły z nami w krótką podróż przez historię książki – od czasów rysunków na ścianach jaskiń po książki mówione i elektroniczne. Było dużo śmiechu, rozmów i świetnej zabawy, a mali goście zasypali nas pytaniami 🤩

Takie spotkania to czysta radość – dziękujemy za wizytę i zapraszamy ponownie! 😍

W przeddzień Międzynarodowego Dnia Książki odwiedziła nas w bibliotece grupa Morele ze Zdrowe Przedszkole. W spotkaniu w...
22/04/2026

W przeddzień Międzynarodowego Dnia Książki odwiedziła nas w bibliotece grupa Morele ze Zdrowe Przedszkole. W spotkaniu wzięło udział 19 ciekawych świata przedszkolaków, których zaangażowanie widoczne było już od początku🔥🔥🔥

Podczas spotkania dzieci wybrały się w krótką podróż przez historię książki. Zaczęliśmy od czasów, kiedy ludzie opowiadali historie za pomocą malunków na ścianach jaskiń, a potem przeszliśmy przez okres papirusu i pergaminu. Dzieci z zainteresowaniem słuchały, jak dawniej zapisywano różne opowieści i informacje. Naszą wycieczkę skończyliśmy z nowoczesnymi formami książki, takimi jak e-booki i audiobooki 📀🎧

Dziękujemy dzieciom za to inspirujące i wnoszące powiew młodzieńczej energii spotkanie, które pokazało, że książki – niezależnie od formy – nadal potrafią zaciekawić najmłodszych 📚

 „Upiór” to kolejny dowód na to, że Maciej Siembieda jest mistrzem łączenia faktów historycznych z atrakcyjną, wciągając...
09/04/2026



„Upiór” to kolejny dowód na to, że Maciej Siembieda jest mistrzem łączenia faktów historycznych z atrakcyjną, wciągającą fikcją. Tym razem autor sięga po intrygującą i niepokojącą tematykę tafefobii – lęku przed pogrzebaniem za życia. Obarcza nim jednego z bohaterów, noblistę Władysława Stanisława Reymonta. ⚰️

Siembieda nie boi się zaglądać w mniej chlubne zakamarki biografii pisarza, odsłania między innymi wątki oszustwa ubezpieczeniowego, uzależnienia od alkoholu i narkotyków oraz tropi inne nękające go, wewnętrzne demony. Na tym tle buduje fascynującą historię, osadzoną w świecie mrocznego biznesu funeralnego, gdzie granica między życiem a śmiercią bywa niepokojąco cienka. ☠️

„Upiór” to jeden z tomów przygód byłego prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej, Jakuba Kani, ale książkę można czytać całkowicie niezależnie. Dynamiczna akcja, wyraziste postaci i duszna atmosfera sprawiają, że trudno się od niej oderwać i pochłania się ją przysłowiowym „jednym tchem”. 👀

Jeśli szukacie porywającej rozrywki na wysokim poziomie, która jednocześnie zahacza o elementy prawdy historycznej, nawiązania literackie i przypomina nam o zawsze aktualnych ludzkich lękach – „Upiór” będzie strzałem w dziesiątkę. 🎯

Dorota ✒️

03/04/2026

Adres

Ulica 26 Kwietnia 1
Szczecin
71-126

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 20:00
Sobota 09:00 - 17:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Filia nr 38 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Filia nr 38 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie:

Udostępnij

Kategoria