20/01/2026
Styczeń to dobry miesiąc na przeglądanie dworskiego archiwum. Dziś zabieram Was do 2️⃣0️⃣2️⃣2️⃣r., kiedy podczas podbijania fundamentów nasi pracownicy znaleźli zakopaną pod progiem kość 🦴. Pamiętam, że jechaliśmy na budowę z duszą na ramieniu, przekonani, że oto wykopano porońca albo jakiegoś nieszczęśnika z czasów Powstania Styczniowego, i że za chwilę zjawi się u nas policja, prokurator i zespół archeologów 🚨👮🏻♂️🕵🏻♂️. Prace zostaną wstrzymane na 800 lat, a my pomrzemy w Finlandii, nie doczekawszy końca remontu. Na szczęście okazało się, że jest to piszczel młodego konia, co potwierdziło troje niezależnych weterynarzy 🐎. Na trzy lata zapomnieliśmy o kości, ale ponieważ styczeń sprzyja rozmyślaniom, zaczęliśmy się zastanawiać. Skąd końska kość pod progiem dworu? Jest kilka hipotez. Najbardziej romantyczna (i nawet prawdopodobna) to ofiara zakładzinowa - relikt praktyk dawnych Słowian, którzy podczas budowy domostw składali w ich podwalinach ofiarę, mającą zapewnić dostatek i ochronę domu przed złymi mocami. Końskie kości, zwłaszcza czaszki były jednym z najczęściej używanych w tych praktykach przedmiotów. W wierzeniach Słowian koń był zwierzęciem świętym, związanym z bogami i cyklem życia 🐴. Chrześcijaństwo stopniowo wyparło te rytuały, ale wiara w duchy opiekuńcze domostw utrzymywała się w kulturze ludowej aż do XIX i początków XX w. Ubożęta, kłobuki i domowiki miały chronić gospodarstwo, a składanie im symbolicznych ofiar było echem dawnych praktyk 🍖👹. A zatem możliwe, że ktoś kiedyś zapewnił dworowi pożytecznego domowika. (To by tłumaczyło dlaczego mimo tylu lat zaniedbań dwór przetrwał, a moja pigwa zaczęła rodzić piękne owoce 😜). Druga, bardziej prozaiczna hipoteza jest związana z ostatnim prawowitym właścicielem dworu - Ryszardem Szretterem, naukowcem z warszawskiej SGGW, badającym fizjologię zwierząt pociągowych 🐂🐎🐄. Szretter prowadził we dworze laboratorium, skąd może pochodzić kość. Być może Niemcy, usuwając profesora z majątku podczas wojny po prostu wyrzucili pomoce naukowe. Niezależnie od tego jak naprawdę było, starszy syn zmartwił się, że kość zaginęła i postanowił zakopać pod progiem trochę kaszy. Może nawet dorzucimy pisankę wielkanocną? 🙃🥚🌾