13/04/2024
Gdzieś w komentarzach znalazłem piękny wiersz Pana Stanislawa Boron
Żywicielko moja Ty
Szedłem do Ciebie, jak inni na bal
Potem zalany, czasem łza spływała
Chwile radości, aż serce pękać chciało
Krótkie spojrzenie na oblicze św. Barbary
Która szczęścia Ci życzyła i wiary
I zjazd pod ziemię, do piekieł wrót
A dalej tylko górniczy trud
Jęk maszyn, opad skał, stojak przy Tobie pęka
Uśmiech znika z twarzy, mowa staje się miękka
Noże kombajnu wgryzione w węglowy pokład
A węgiel płynie, płynie, jak rzeka Poprad
I wszędzie pył, człowiek czarniejszy od nocy
Wybielone tylko jego zęby i oczy
Szczur zmyka z kradzionym chlebem u pyska
Dalej w chodniku górnicza lampa błyska
Stary wiarus adeptów uczy górniczej sztuki
Młodzi górnicy to jego wnuki
Żyliśmy z Tobą przez wiek, żywicielko ma
Może rok więcej, może dwa
I zasypali Cię, jak nieboszczkę pod cmentarnym płotem
I domulili błotem
A mnie jest Ciebie żal, żywicielko moja Ty