14/01/2026
Jest mi obojętne czy działka, o którą jest afera to już Bażantarnia czy teren 100 metrów dalej od niej.
Ważne, że jest to kolejny teren zielony, który jacyś samorządowcy chcieli odebrać mieszkańcom i przekazać prywatnemu właścicielowi. Wiem, że to niby tylko dzierżawa, ale z płotem i zakazem wejścia dla wszystkich mieszkańców. Na razie dzierżawa, a w przyszłości być może sprzedaż.
Jeśli miasto wydzierżawi każdemu z okolicznych domków działki miejskie to niewiele z tych terenów zielonych zostanie dla nas.
Słusznie na to wskazała w swoim komentarzu dot. tego terenu na stronie .
Doświadczenie w naszym mieście pokazuje, że politycy nie widzą często wartości w terenach zielonych. Albo fundują nam wysypiska, albo deweloperkę, albo planują nierentowną fotowaltaikę, albo łącznik, a w następstwie tego drogę. W tej sytuacji BRAWO dla radnego Michał Blacha - Radny Miasta Siemianowice Śląskie, że nagłośnił tę sprawę i brawo dla tych radnych, którzy nie dali się zmanipulować.
Moim zdaniem manipulacja następuje wtedy, kiedy po raz kolejny działa się dla dobra wybranych jednostek, a przedstawia się, że jest to nic takiego albo co gorsza, że to dobro wspólne.
Ważne, że mądrzejsi ode mnie wiedzą, że żadnego z tych terenów nie wolno dzierżawić czy sprzedawać, z uwagi na jego historyczne, przyrodnicze, rekreacyjne lub strategicznie komunikacyjne położenie.
Polecam Państwu wpisy o walorach tego terenu na stronie Park Pszczelnik Siemianowice Śląskie.
Skoro pewne ugrupowanie rodzinne tak bardzo chce się zajmować dzierżawą lub sprzedażą terenów miasta, w tym tych rekreacyjnych, to powinni może oni zostać geodetami lub prowadzić rodzinne biuro nieruchomości, ale za każdym razem z daleka od zielonych terenów stanowiących własność mieszkańców Siemianowic!
Po raz kolejny jestem dumna z mieszkańców, dumna z tego sprzeciwu i tej natychmiastowej ich reakcji na kolejną gierkę polityczną, której stawką jest nasze wspólne dobro.
Ps. Wymachiwanie kartką i zarzucanie kłamstw i manipulacji, bo radny pomylił się o kilkadziesiąt metrów, do złudzenia przypomina mi sytuację tłumaczenia wszystkim mieszkańcom co jest zjazdem, a co drogą w naszym mieście.