25/05/2026
Znowu pokazał, że nie ma sobie równych. Żołnierz 7 Brygady Obrony Wybrzeża, znany z sukcesów w ekstremalnych biegach komandosa, tym razem nie dał szans rywalom w Wojskowym Marszu Prawdy na dystansie 100 km.
Mundur polowy, karabinek (lub jego atrapa) ważący co najmniej 3,5 kg, wojskowe buty. Do tego kamizelka odblaskowa, latarka, apteczka, mapa... Zero odżywek, do spożycia jedynie woda.
– Wystartowaliśmy w Stanisławowie koło Legnicy o godz. 18. Trasa wiodła przez Barytowe Wzgórza i Przedgórze Kaczawskie, składając się z trzech pętli po 33,3 km każda – opowiada Artur.
Teren był pagórkowaty, drogi zmienne – leśne, polne, asfaltowe. Jego taktyka, polegająca na przyspieszaniu na płaskich odcinkach oraz zejściach, okazała się skuteczna, jako że na 64. kilometrze zgubił ostatniego rywala i samotnie podążał do mety. Dotarł do niej w czasie 15 godz. 52 min., nad drugim piechurem uzyskując przewagę 38 min., a nad trzecim – 58 min.
Artur, mimo problemów zdrowotnych, powtórzył swój triumf sprzed dwóch lat, okazując się bezkonkurencyjny w najtrudniejszej kategorii commando. Ze 109 zawodników reprezentujących różne służby mundurowe, którzy wystartowali w imprezie, rywalizację ukończyło 69.