08/05/2025
Są dobre wieści i niestety złe. O tych dobrych przyjdzie niedługo czas napisać. O tych złych można napisać już teraz.
Wszystko wskazuje na to, że w tegorocznym okresie wiosenno-letnim na "przyużytkowych" płazich bagnach, będących siedliskiem aż 10 gatunków płazów może niestety zabraknąć wody.
Szczególnie zła sytuacja jest na "dużym bagnie", gdzie poza problemem zarastania, poziom wody jest bardzo niski. Kijanki nie potrzebują tej wody dużo, aczkolwiek już teraz dochodzi do fragmentaryzacji zbiornika polegającej na tworzeniu się kałuż wraz z opadaniem poziomu wody. Woda pozostaje w zagłębieniach z których także szybko znika.
Paradoksalnie, problemu nie poprawia także ochłodzenie jakie aktualnie mamy. Mimo iż temperatury nie są wysokie i woda nie odparowuje w szybkim tempie, to chłód spowalnia rozwój płazów, przez co okres w którym będą potrzebowały wody wydłuża się.
Z racji tego, że bagna zasilane są głównie wodami opadowymi, jedyna nadzieja w deszczu. Potrzebne jest przynajmniej kilka deszczowych dni bądź kilka solidnych ulew, dzięki czemu poziom wody podniósłby się do bezpiecznego poziomu. Larwy płazów potrzebują wody do końca czerwca, czyli jeszcze ok. 2 miesiące. Bez deszczu będzie po prostu ciężko i straty w kijankach mogą być ogromne.
Nieco lepsza sytuacja jest na "małym bagnie" - tam poziom wody zbliża się do niskiego, ale póki co jest on okej.
Na koniec jeszcze kwestia rozlewiska i mokradeł na terenie użytku. Jeśli komuś przyszło do głowy pytanie odnośnie tamtejszego stanu wody pod względem płazów, to tam sytuacja ma się zupełnie inaczej.
Przede wszystkim, rozlewisko i w mniejszym stopniu mokradła po wschodniej stronie drogi nie są idealnym siedliskiem dla płazów, głównie z dwóch powodów: zarybienia i kiepskiej jakości wody. Przez to że na bagnach nie ma ryb i dopływu biogenów, wiele gatunków płazów właśnie tam odbywa gody, a nie na rozlewisku.
Na marginesie warto także dodać, że w tym roku wyschły również okoliczne oczka śródleśne, a w olsach przy Łąkach Królewskich i rezerwacie przyrody J. Drążynek nie ma wody od początku roku. Jest jednym słowem źle.
Trzymajmy kciuki za deszcz. Nie tylko płazom by się on przydał.