12/12/2025
Dwa lata temu Poseł Grzegorz Braun zgasił chanukowe świece w Sejmie RP.
Korona Warszawa: Nie była to kwestia sprzętu, lecz gest broniący powagi państwa, które od dawna zatraca elementarną asertywność wobec zewnętrznych wpływów.
Dziś, z perspektywy czasu, widać jedno:
problemem nie są świece — problemem jest klimat polityczny, w którym kolejne władze traktują Sejm jak dekorację pod dyplomatyczne wydarzenia, a nie jak centrum suwerenności państwa.
Wystarczy przypomnieć:
Dekoracje zmieniane z dnia na dzień pod oczekiwania zagranicznych gości.
Symbole umieszczane bez publicznej debaty, bez regulacji, bez szacunku dla charakteru instytucji.
Politycy, którzy zamiast reprezentować obywateli, koncentrują się na tym, aby żadnej ambasadzie nie podpaść.
To nie jest „otwartość”.
To jest brak kręgosłupa.
Najbardziej uderza fakt, że żadna z głównych partii – ani P*S, ani PO – nie zdobyła się na słowo sprzeciwu wobec praktyki organizowania w Sejmie wydarzeń o charakterze religijnym czy obcym kulturowo, które nie mają nic wspólnego z polską tradycją państwową.
Obie formacje akceptują to bez mrugnięcia okiem, bo obie działają według tej samej logiki: „żeby było międzynarodowo poprawnie”.
I dlatego właśnie gest Brauna był taki niewygodny.
Nie dlatego, że zgasił świece.
Tylko dlatego, że przypomniał, iż Sejm nie jest sceną do symbolicznych eksperymentów – jest polską instytucją państwową.
12 grudnia 2025 r. warto potraktować jako rocznicę jednego prostego pytania: kto ma decydować o tym, co pojawia się w polskim Sejmie i w Polsce; obywatele czy dyplomatyczne kalkulacje polityków?
Dopóki w Sejmie symbole państwowe będą traktowane jak dodatek, a obce wydarzenia jak priorytet, dopóty nie będziemy mieli pewności, że władza rozumie, komu ma służyć.
Gaśnica była impulsem.
Teraz czas na świadomość obywatelską, która jasno powie:
polskie instytucje mają reprezentować polską rację stanu – nie cudzą.
ODZYSKAJMY NIEPODLEGŁOŚĆ!