Myszków i Powiat - Prawdziwa Historia

Myszków i Powiat - Prawdziwa Historia Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Myszków i Powiat - Prawdziwa Historia, Punkt orientacyjny i miejsce historyczne, Myszków.

Samorząd : tygodnik Związku Sejmików Pow. Rz. Polskiej. R. 10, 1928 nr 26
08/04/2026

Samorząd : tygodnik Związku Sejmików Pow. Rz. Polskiej. R. 10, 1928 nr 26

Z okazji Wielkanoc pragniemy zatrzymać się na chwilę w codziennym biegu i spojrzeć głębiej — w to, co naprawdę ważne.Nie...
03/04/2026

Z okazji Wielkanoc pragniemy zatrzymać się na chwilę w codziennym biegu i spojrzeć głębiej — w to, co naprawdę ważne.
Niech te Święta będą czasem odrodzenia nie tylko w przyrodzie, ale przede wszystkim w naszych sercach. Niech przyniosą refleksję nad tym, co budujemy każdego dnia — relacje, wspólnotę, wzajemny szacunek i dobro, które często zaczyna się od najprostszych gestów. W świecie pełnym pośpiechu i niepewności, niech Wielkanoc stanie się momentem ciszy, w której odnajdziemy sens, nadzieję i siłę do dalszej drogi.
Dla mieszkańców Myszkowa oraz całego Powiatu to także szczególny czas jedności. To chwila, w której przypominamy sobie, że niezależnie od różnic — tworzymy jedną wspólnotę. Wspólnotę ludzi, którzy potrafią być razem nie tylko w chwilach radości, ale także wtedy, gdy trzeba się wspierać, rozumieć i budować przyszłość krok po kroku.
Niech światło Wielkanocnego poranka rozjaśni wszystkie troski, przyniesie spokój ducha i odwagę do podejmowania nowych wyzwań. Niech wiara w lepsze jutro nie gaśnie, a nadzieja — nawet ta najmniejsza — prowadzi nas przez każdy dzień.
A gdy nadejdzie Śmigus-Dyngus, niech będzie on symbolem radości, oczyszczenia i nowego początku. Niech śmiech, woda i beztroska przypomną nam, że życie — mimo wszystko — warto przeżywać z lekkością, uśmiechem i otwartym sercem.
Życzymy Państwu Świąt pełnych pokoju, głębokiej refleksji, prawdziwej bliskości oraz nadziei, która zostanie z Wami na długo po tym wyjątkowym czasie.
Wesołych Świąt Wielkanocnych! 🌿🐣♥️

Primaaprilisowy żart bywa też bardzo smutny. Opowiem wam historię w formie opowiadania. Historia zdarzyła się naprawdę. ...
01/04/2026

Primaaprilisowy żart bywa też bardzo smutny. Opowiem wam historię w formie opowiadania. Historia zdarzyła się naprawdę. Posłuchajcie

Tamten dzień pachniał wiosną. Słońce nieśmiało przebijało się przez chmury, a powietrze było lekkie, jakby wszystko dopiero zaczynało się budzić do życia. Miał wtedy szesnaście, może siedemnaście lat — ten wiek, w którym uczucia są najprawdziwsze i najostrzejsze jednocześnie.
Ona była bardzo piękna. Nie tylko dlatego, jak wyglądała — choć rzeczywiście trudno było od niej oderwać wzrok — ale przez sposób, w jaki się śmiała, jak poprawiała włosy za ucho, jak patrzyła gdzieś w dal, jakby widziała więcej niż inni. Wiedziała, że mu się podoba. Widział to w jej uśmiechu, w tych krótkich spojrzeniach, które czasem zatrzymywały się na nim odrobinę za długo.
On nie potrafił przestać na nią patrzeć.
Tego dnia podeszła do niego jej koleżanka. Bez słowa podała mu złożoną kartkę. Serce zaczęło mu bić szybciej jeszcze zanim ją otworzył. Ręce lekko mu drżały.
„Podobasz mi się od dawna. Myślę o Tobie częściej, niż powinnam…”
Czytał te słowa kilka razy, jakby bał się, że za chwilę znikną. Świat wokół przestał istnieć. Został tylko on i to jedno zdanie, które zmieniało wszystko. Czuł, jakby nagle stał się kimś ważnym. Kimś wybranym.
Tego dnia wracał do domu jak w transie. Każdy krok był lżejszy, każda myśl prowadziła do niej. Wyobrażał sobie rozmowy, spacery, pierwsze nieśmiałe dotknięcia dłoni. Nie spał pół nocy, patrząc w sufit i uśmiechając się sam do siebie.
Na drugi dzień znów zobaczył jej koleżankę. Tym razem też miała dla niego kartkę.
Otworzył ją szybko, z tym samym drżeniem.
W tekście był napisane że to wszystko było na Prima aprilis.
Tylko tyle.
Najpierw nie zrozumiał. Przeczytał jeszcze raz. I jeszcze raz. Słowa były te same, ale znaczenie zupełnie inne. Coś w nim pękło — cicho, bez dźwięku, ale boleśnie.
Spojrzał na nią. Stała kawałek dalej, śmiejąc się z koleżankami. Może spojrzała w jego stronę — nie był pewien. A jeśli tak, to czy w jej oczach była choć odrobina żalu?
Nie wiedział.
Tego dnia wracał do domu zupełnie inaczej. Ciężej. Ciszej. Jakby ktoś zgasił światło, które dopiero co się zapaliło.
I choć minęło wiele lat, czasem w bo pierwszy dzień kwietnia wraca do niego tamto uczucie. Nie sam żart. Nie śmiech.
Tylko to krótkie, ulotne szczęście, które przez jeden dzień było prawdziwe.

Podczas prac rewitalizacyjnych Placu Dworcowego w Myszkowie doszło do nieoczekiwanego odkrycia, które może mieć istotne ...
01/04/2026

Podczas prac rewitalizacyjnych Placu Dworcowego w Myszkowie doszło do nieoczekiwanego odkrycia, które może mieć istotne znaczenie historyczne. W trakcie robót ziemnych natrafiono na szczelnie zamkniętą, metalową skrzynię ukrytą na głębokości około 1,5 metra. Znalezisko zostało zabezpieczone i przekazane do analizy specjalistom. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, wewnątrz znajdowała się dokumentacja oznaczona jako „Schutzpolizei-Dienstabteilung Myschkow”, datowana na lata 1942–1944.
Według źródeł zbliżonych do sprawy, materiały obejmują raporty operacyjne, wykazy personalne oraz szczegółowe mapy miasta i okolic. Część dokumentów ma zawierać odniesienia do działań, które dotąd nie były odnotowane w dostępnych opracowaniach historycznych.
Na miejscu pojawili się przedstawiciele instytucji państwowych oraz służb odpowiedzialnych za ochronę dziedzictwa narodowego. Teren znaleziska został czasowo zabezpieczony, a dostęp do części dokumentów ograniczono do czasu ich pełnej weryfikacji. Nieoficjalnie mówi się, że odkrycie może rzucić nowe światło na funkcjonowanie niemieckich struktur policyjnych w regionie w czasie okupacji. Pojawiają się również spekulacje o możliwych powiązaniach z innymi, dotąd nieudokumentowanymi obiektami z tego okresu. Władze Myszkowa nie chcą niczego zdradzić, zapowiadając wydanie oficjalnego komunikatu po zakończeniu wstępnych badań.

Zdjecie z Żarek, do rozpoznania- gdzie to? Konkretnie. Na szyldzie jest napis: Klub Rolnika
30/03/2026

Zdjecie z Żarek, do rozpoznania- gdzie to? Konkretnie. Na szyldzie jest napis: Klub Rolnika

Myszków to miasto, które chyba nigdy nie przeczytało poradnika „Jak zostać pięknym w 10 krokach”… i całe szczęście  Bo g...
23/03/2026

Myszków to miasto, które chyba nigdy nie przeczytało poradnika „Jak zostać pięknym w 10 krokach”… i całe szczęście Bo gdyby nagle zrobił się idealny, równy i błyszczący, to chyba nikt by go nie poznał. A tak? Jest nasz – trochę krzywy, trochę szary, ale za to pełen historii, o których mało kto mówi. Na pierwszy rzut oka: bloki, ulice z charakterem (czytaj: z niespodziankami pod kołami), architektura typu „każdy budował jak czuł”. Spacer to trochę jak gra terenowa – omijasz dziury, zgadujesz, gdzie kończy się chodnik, a gdzie zaczyna przygoda.
Ale pod tą całą „uroczą niedoskonałością” kryje się coś więcej. Mało kto pamięta, że Myszków kiedyś był całkiem prężnym ośrodkiem przemysłowym. Tu działały fabryki, które dawały życie całemu miastu – ludzie przychodzili do pracy, znali się, tworzyli społeczność. Do dziś starsi mieszkańcy potrafią opowiadać historie o zakładach, które kiedyś tętniły życiem, a dziś są już tylko wspomnieniem albo… miejscem na „eksplorację dla odważnych”
Są też takie historie pół-legendarne. Opowieści o starych budynkach, które „coś pamiętają”, o miejscach, gdzie „kiedyś coś było”, ale nikt już do końca nie wie co. Każdy zna jakąś wersję, każdy coś słyszał od dziadka, sąsiada albo „kolegi kolegi”. I nagle okazuje się, że nawet najbardziej niepozorny zakątek ma swoją tajemnicę.
Bo Myszków to trochę jak stary zeszyt – z zewnątrz niepozorny, ale w środku pełen zapisanych historii. Tych dużych i tych całkiem zwyczajnych. O pierwszej pracy, o spotkaniach „na mieście”, o powrotach do domu tymi samymi ulicami od lat.
I właśnie dlatego to miasto jest takie… nasze. Można się śmiać z jego wyglądu, ponarzekać na drogi, pokręcić głową na widok kolejnego „architektonicznego eksperymentu”, ale kiedy wyjedziesz gdzieś dalej, nagle zaczyna brakować tego wszystkiego. Bo Myszków to nie miasto z katalogu. To miasto z pamięci. Z historią – tą oficjalną i tą, której nie znajdziesz w żadnej książce. Trochę zapomnianą, trochę ukrytą, ale wciąż żywą. I może nie jest najładniejszy… ale za to ma duszę. A duszy nie da się wyremontować – można ją tylko pokochać ..

Jest to artykuł z 1938 roku opublikowany w Express Zagłębia z pewną dozą ironii ukazuje życie w Myszków – osadzie, która...
23/03/2026

Jest to artykuł z 1938 roku opublikowany w Express Zagłębia z pewną dozą ironii ukazuje życie w Myszków – osadzie, która wprawdzie chlubi się przemysłowym rozmachem, lecz w codzienności potyka się o własne niedociągnięcia. Autor, nie szczędząc uszczypliwości, zestawia ambicje bogatego ośrodka z rzeczywistością pełną błota, ciemności i pstrokatości, sugerując, że rozwój fabryk niekoniecznie idzie tu w parze z rozsądkiem i porządkiem.

Pstrokacizna barw w Myszkowie. Bolączki mieszkańców tej osady.

Myszków jest osada fabryczną, liczącą ponad 18 tys. mieszkańców. Jest to jeden z najbogatszych ośrodków przemysłowych w pow. zawierciańskiego, gdyż znajduje się tu až 20 mniejszych i większych zakładów pracy. Zdawałoby się, że uprzemysłowienie Myszkowa odbija się dodatnio na gospodarce gminnej. Tymczasem jest odwrotnie. Np. szkolnictwo pozostawia tu wiele do życzenia. Ponieważ dzieci uczą się dotąd w niewygodnych salach. W ub. roku rozpoczęto budowe nowej szkoły w Pohulance. Niestety skończono tylko na ułożeniu fundamentów, które w dodatku niszczeją Miejscowe społeczeństwo z tego stanu rzeczy jest niezadowolone.
Druga bolączką jest brak należytego oświetlenia między Pohulanką a Starym Myszkowem, gdzie duże, niebezpieczeństwo dla ruchu kołowego i pieszego stwarza przydrożny staw, budzi również Poważne zastrzeżenie przebudowa ulic Kościuszki i Pirackie go w centrum Myszkowa, Na jezdniach tworzą się w razie deszczu jeziora, utrudniające komunikacje, Gmina, chcąc usunąć te niedomagania musi wydać kilka set złotych.
Poza tym pod względem estetyki Myszków przedstawia się fatalnie. Nie ma kto dopilnować, by domy i parkany były od odpowiednio pomalowane, to jest utrzymane w pewnym tonie. Myszków razi pstrokacizna barw. W końcu kilka słów należy poświęcić samej radzie gminnej. U niektórych członków brak jest poczucia obowiązkowości, Niedawno na przybycie 1 członka na po siedzenie czekało 10 radnych całą godzinie. Czekać musieli bo chodziło o podjęcie ważnej uchwały. I te niedomagania należało by usunąć.

Źródło:
Rok XIII. Nr. 179
SOSNOWIEC, Sobota, 2 lipca 1938 roku.
Cena numeru 10 groszy
EXPRES ZAGŁĘBIA

Kończąc te rozważania o Myszków, trudno nie zauważyć, że miejscowość ta ma wszelkie dane ku temu, by rozkwitać — i to nie tylko kolorami parkanów. Skoro bowiem fabryki działają pełną parą, fundamenty pod szkołę już są (a to przecież połowa sukcesu!), a radni potrafią cierpliwie czekać całymi godzinami, to i na resztę zapewne przyjdzie czas… prędzej czy później.
Można więc żywić nadzieję, że kiedyś Myszków doczeka się ulic bez jezior, lamp świecących jaśniej niż księżyc oraz domów, które zamiast konkurować barwami, zgodnie stworzą jedną, godną podziwu całość. A póki co — pozostaje mieszkańcom patrzeć na swoje miasteczko z przymrużeniem oka i wierzyć, że nawet największa pstrokacizna może w końcu ułożyć się w całkiem zgrabny obrazek.

Po odmowie podpisania volkslisty przez wójta Myszkowa  Włodzimierza Modzelewskiego, jego los został przesądzony. Decyzja...
22/03/2026

Po odmowie podpisania volkslisty przez wójta Myszkowa Włodzimierza Modzelewskiego, jego los został przesądzony. Decyzja ta, spotkała się z natychmiastową reakcją niemieckich władz. Modzelewski otrzymał pismo od Wendelin Zajder – myszkowskiego volksdeutscha, który w czasie okupacji został mianowany przez Niemców burmistrzem Myszków.
Warto przy tym podkreślić, że jeszcze przed wojną, w 1935 roku, Zajder był osobą publicznie zaangażowaną w życie lokalnej społeczności. W Myszkowie gdy formalnie zarejestrowano Stowarzyszenie Ochotniczej Straży Pożarnej z siedzibą przy ul. 3 Maja 15, Wendelin Zaider pełnił funkcję prezesa tej organizacji. Ten fakt nadaje jego późniejszej postawie szczególnie gorzki wydźwięk. Po doręczeniu dokumentu sytuacja przybrała dramatyczny obrót. Włodzimierz Modzelewski otrzymał zaledwie 10 minut na opuszczenie swojego majątku wraz z rodziną.
Po wojnie Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego postanowił szybko rozwiązać problem własności — najlepiej zabierając ją tym, którzy ją mieli. Rodzina Modzelewskich przekonała się o skuteczności tej metody na własnej skórze. Dziś, po latach, można by oczekiwać choćby próby naprawy tej „sprawiedliwości”. Ale współczesne władze podchodzą do tematu z taką ostrożnością, że najbezpieczniej wychodzi… nie robić nic.
I tak historia pokazuje piękną konsekwencję: kiedyś zabierano szybko, dziś oddaje się bardzo powoli — czyli w praktyce wcale.

Na zdjęciu dokument Wendelina Zaidera do wójta Włodzimierza Modzelewskiego.
Dokument pochodzi z archiwum rodziny Modzelewskich.
Dzięki uprzejmości Jerzego Modzelewskiego.

W 1937 roku na łamach Expres Zagłębia pojawił się głos mieszkańca Myszkowa zwracający uwagę na zaniedbany, zanieczyszczo...
21/03/2026

W 1937 roku na łamach Expres Zagłębia pojawił się głos mieszkańca Myszkowa zwracający uwagę na zaniedbany, zanieczyszczony staw stanowiący zagrożenie dla zdrowia. Tekst jest wyrazem sprzeciwu wobec braku reakcji władz na problemy codziennego życia mieszkańców.

Trujący staw w Myszkowie Apel do kompetentnych władz

Jest rzeczą charakterystyczną, ze dbałość zainteresowanych władz o estetyczny wygląd Myszkowa przejawia się tylko w zewnętrznym wyglądzie płotów i domów przy głównej ulicy, którą mogą przejeżdżać zamiejscowi dygnitarze. Lecz zapomina się o rzeczy może ważniejszej, bo nie tylko szpecąej wygląd pryncypalnej myszkowskiej ulicy Kościuszki, ale szkodliwej dla zdrowia wszystkich mieszkańców Myszkowa.
Tą rzeczą jest staw, własność firmy bracia Bauerertz, a obecnie wydzierżawiony.
Na przestrzeni około 100 m. myszkowiacy muszą wdychać odór unoszący się z ponad gnijącej roślinności, a władze nie postarają się, by tą ropiejąca ranę Myszkowa jakoś zagoić. Może powodują się tem, że obecny dzierżawca dwukrotnie w roku zbiera kilkadziesiąt wozów tataraku i innego zielska, dorastającego literalnie cały staw: czy też aby oczy poszczególnego mieszkańca zmęczone widokiem kominów fabrycznych i czarnych parkanów różnych firm można było przenosić na zieloną murawę przypominającą sielskość i anielskość polskich wsi
A może jest to rekompensatą za ogrodzenie drutem lasów, by robotnik nie miał miejsca spoczynku w cieniu drzew i w atmosferze orzeźwiającej powietrzem.
Wiele domysłów można wysunąć, lecz dlaczego tak jest, - zostanie zagadką. Na razie ograniczamy się do tej krótkiej wzmianki i skierowujemy pytanie do kompetentnych władz, dokąd każą mieszkańcom Myszkowa oddychać zgnilizną, tak szkodliwą w swych skutkach dla organizmu.
Czyż nie wystarczają wyziewy kominów fabrycznych, by jeszcze dokładać naturalne, pochodzące z procesów gnicia roślin nie tylko w stawie (czytaj bagnie) lecz i na brzegach w czasie zbiórki obfitych plonów
Uważamy, że pomalowanie wapnem słupów i smołą drutu otaczającego sław, nie jest środkiem, przeciwdziałającym powolnemu zatruwaniu organizmów mieszkańców Myszkowa.

Jeden z mieszkańców Myszkowa,

Źródło:
Rok XII. Nr. 287
Sosnowiec, wtorek 17 sierpnia 1937 roku.
EXPRES ZAGŁĘBIA
Jedyny organ demokratyczny niezależny woj, kieleckiego

Tekst mieszkańca Myszkow to nie tylko narzekanie na śmierdzący staw, ale też dowód, że ludzie już wtedy mieli odwagę mówić głośno, co im nie pasuje. Choć od publikacji w Expresie Zagłębia minęło prawie 89 lat, jedno się nie zmieniło – jeśli coś brzydko pachnie (dosłownie lub w przenośni), ktoś w końcu to zauważy i o tym powie. Ten artykuł pokazuje że nawet jeden mieszkaniec może narobić trochę „zamieszania” i może właśnie od takich głosów zaczynają się najlepsze zmiany.

Są takie chwile, kiedy cisza mówi więcej niż słowa…Z każdym rokiem odchodzą ludzie, znikają domy, zmieniają się ulice…A ...
19/03/2026

Są takie chwile, kiedy cisza mówi więcej niż słowa…

Z każdym rokiem odchodzą ludzie, znikają domy, zmieniają się ulice…
A razem z nimi giną wspomnienia — ciche, kruche, często już przez nikogo nieopowiedziane.

Może gdzieś w Twoim domu leży stare zdjęcie…
Może patrzy z niego ktoś, kogo już nie ma…
Może to jedyny ślad po świecie, który odszedł na zawsze…

Prosimy… nie pozwólmy, żeby to wszystko zniknęło bez śladu.
Jeśli masz stare fotografie Myszkowa i Powiatu, dokumenty, wspomnienia — podziel się nimi z nami na stronie „Myszków i Powiat Prawdziwa”.
Zbieramy to, co zostało… zanim zostanie tylko pustka.

Dziękujemy…

Na zdjęciu widzimy Ziemię Obiecaną..
Zdjęcie pokolorowane.

Źródło Ze zbiorów p.Michała Kitali

Expres Zagłębia, 1929, R. 4, nr 117 O gminę wyznaniową żydowską w Myszkowie. Do starostwa zgłosiła się delegacja obywate...
19/03/2026

Expres Zagłębia, 1929, R. 4, nr 117

O gminę wyznaniową żydowską w Myszkowie. Do starostwa zgłosiła się delegacja obywateli żydowskich z Myszkowa, która prosiła p. starostę o utworzenie samodzielnej gminy wyznaniowej żydowskiej w Myszkowie, gdyż obecna zależność od gminy w Żarkach jest dla ludności żydowskiej w Myszkowie niewygodna. Mimo płaconych przez obywateli z Myszkowa podatków na rzecz gminy w Żarkach, obywatele ci pozbawieni są synagogi na miejscu i łaźni rytualnej.
Jeśliby względy finansowe nie pozwalały na utworzenie gminy samodzielnej, to społeczeństwo żydowskie w Myszkowie prosi o umożliwienie budowy w Myszkowie łaźni Rytualnej i synagogi.

W miejscu, gdzie dziś wznosi się kościół pw. św. Andrzeja Boboli wraz z plebanią, na Pohulance niegdyś tętniło życie rod...
18/03/2026

W miejscu, gdzie dziś wznosi się kościół pw. św. Andrzeja Boboli wraz z plebanią, na Pohulance niegdyś tętniło życie rodzinne. Stał tam drewniany dom należący do rodziny Modzelewskich – świadek codzienności, pracy i wielopokoleniowej historii. Dziś pozostały po nim jedynie nieliczne fotografie, które przypominają o świecie bezpowrotnie utraconym.
Jedno z zachowanych zdjęć przedstawia wnętrze domu – jedną z izb, w której toczyło się zwyczajne życie. To obraz cichy, a zarazem poruszający, bo stanowi jedyny materialny ślad po miejscu, które przez lata było centrum rodzinnego życia.
Losy Modzelewskich wpisują się w dramatyczną historię XX wieku. Po wybuchu II wojny światowej Myszków znalazł się pod okupacją niemiecką. Administrację nad miastem przejęli okupanci, wójt Modzelewski nie podpisał volkslisty i został wyrzucony z rodziną z własnego domu. Dla wielu rodzin, w tym Modzelewskich, oznaczało to początek końca stabilnego życia.
Jednak prawdziwy dramat miał dopiero nadejść. Po wojnie, na mocy dekretu PKWN o reformie rolnej, zwanego potocznie dekretem bierutowskim, majątek Modzelewskich na Pohulance został im odebrany. W imię nowego porządku społecznego pozbawiono ich nie tylko ziemi, ale i poczucia sprawiedliwości.
Historia ta niesie gorzką ironię. Przez lata rodzina była zmuszona dzierżawić od państwa własną ziemię – tylko po to, by móc pozostać w miejscu, które od pokoleń było ich domem. Trwali w ten sposób aż do lat 60. XX wieku, kiedy ostatecznie utracili wszystko. Ich dom przestał istnieć, jakby wraz z nim miała zniknąć także pamięć o jego mieszkańcach. Dziś pozostały już tylko fotografie z rodzinnego archiwum – ciche świadectwa dawnej świetności i życia brutalnie przerwanego przez historię. To przejmująca pamiątka po ludziach, którzy najpierw doświadczyli tragedii wojny, a następnie niesprawiedliwości powojennych władz komunistycznych. Mimo upływu włościa rodziny Modzelewskich wciąż nie doczekała się rozliczenia przez obecne władze.
Na widniejącym zdjęciu w środku Wójt Myszkowa z wyboru -Włodzimierz Modzelewski z żoną Adelą z Rodziewiczów.
Zdjęcie pochodzi z archiwum rodziny
Modzelewskich i zostało udostępnione dzięki uprzejmości Jerzego Modzelewskiego.

Adres

Myszków
42-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Myszków i Powiat - Prawdziwa Historia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij