25/01/2023
ROBERT BURNS
Dziś przypada rocznica urodzin największego z poetów szkockich, który urodził się 25 stycznia 1759 roku.
Nie jest to okrągła rocznica, ani też poeta nie bije u nas rekordu popularności, trzeba przyznać, że tak naprawdę nie istnieje on w świadomości polskich odbiorców. Tłumaczyli go niektórzy nasi wybitni poeci, a estymę do niego ma wyjątkowo wąskie grono czytelników.
Skąd więc, on dziś na naszej stronie pojawia się by odebrać urodzinowe honory? Zaraz tłumaczę.
Zostałam zainspirowana przez czytelniczkę, która poszukiwała tomu wierszy tegoż poety. I jak się okazało, zbiorek był dostępny tylko u nas. Czytelniczka i jej znajomi podróżowali po Szkocji, i tam spotkali się z kultem poety w dniu jego urodzin. Cała Szkocja bodaj od 1801 roku, co roku świętuje Wieczór Burnsa, tzw. Burns: Night Supper. Tradycja kolacji z Burnsem przybiera różne formy, od sztywnego, bardzo uroczystego ceremoniału, według niezmiennych zasad, albo mniej formalne, idące w stronę popularnej zabawy. Obowiązujące elementy bez względu na charakter to: dudy lub szkocka muzyka, haggis, whisky, recytowanie poezji lub śpiewanie pieśni Roberta Burnsa. Czytelniczka wraz ze znajomymi planowała przeżyć taki wieczór i były im potrzebne wiersze poety. Jeszcze tylko małe wyjaśnienie: haggis to narodowa potrawa. Nie będę jej opisywać. Nie jest w naszym guście jak przypuszczam, no może dla wyjątkowych smakoszy. Reszta terminów jak mniemam jest powszechnie znana.
Burns pochodził z niezamożnej rodziny. Jego ojciec był rolnikiem, niektóre źródła mówią, że pracował jako ogrodnik. Niemniej zadbał o wykształcenie swoich dzieci, organizując dla nich i dzieciaków z sąsiedztwa, szkołę na wysokim poziomie. Pierwszy nauczyciel wpoił poecie znaczenie słowa, ukazał piękno i wartość literatury. Młody Burns kochał czytać, pochłaniał wszystko co mu wpadło w ręce: traktaty filozoficzne, powieści i to co pomiędzy. Był pilnym, dobrym uczniem. Nauczył się francuskiego by móc czytać w tym języku.
O źródłach swojej poezji napisał we wspomnieniach: „W dzieciństwie, jak również w chłopięcych latach, zawdzięczałem wiele staruszce, która mieszkała u naszej rodziny. Znała ona niezliczoną wprost ilość bajek i pieśni o diabłach, rusałkach, krasnoludach, czarownicach, guślarzach i tym podobnych bredniach, Na takim to gruncie kiełkowały ukryte ziarna mojej poezji.”
Już od młodości chciał życia lekkiego, zabawnego, niepoważnego. Był odbierany jako lekkoduch, choć w jego stosunku do świata bardziej ujawniała się radość życia i potrzeba jego pełni. Możliwe, że był to efekt niezgody na ciężkie warunki życiowe w dzieciństwie, na harówkę i biedę.
Ojciec dzierżawił mało urodzajny grunt, na którym zbudował niewielki gliniany dom. Aby się utrzymać cała rodzina wraz z dziećmi musiała ciężko pracować. Burns uciekał od trudów w lekkość bytu. Jego poezja jest pełna gorących zmysłowych uczuć. Zakochał się w Jean Armour, prześlicznej córce murarza. Ojciec dziewczyny nie pozwolił na ślub, mimo że zaszła ona w ciążę. Uważał, że Burns nie nadaje się na głowę rodziny.
Sytuacja rodziny Burnsów pogarszała się z roku na rok. Ojciec i dwaj bracia zmarli na gruźlice. Wcześniej stary ogrodnik przegrał proces z właścicielem dzierżawy, a to, w dużym stopniu przyczyniło się do jego choroby. Po śmierci ojca, Robert wraz z bratem wzięli w dzierżawę gospodarstwo Mossgiel o kilka kilometrów od Lochlie, rodzinnej miejscowości. Ale i ta decyzja okazała się fatalna w skutkach.
Burns prosty chłop namiętnie przywiązany do swojej ojczyzny, której piękno i przyrodę opiewał w swoich wierszach, myślał o wyjeździe na Jamajkę. Nie miał jednak na to środków. Postanowił wydać swoje poezje. Mimo, że nakład rozszedł się natychmiast, poeta zarobił niewiele. Zaledwie 20 funtów. To przekreśliło plany emigracyjne.
W listopadzie 1786 roku przeniósł się do Edynburga. Wprowadzony do towarzystwa arystokracji i bogatego drobnomieszczaństwa rozpoczął, nowy etap - hulaszczy tryb życia. Bardzo oddalił się od świata swojego dzieciństwa i wczesnej młodości, za to wielkie miasto z czasem się od niego odwróciło. Jedyną korzyścią tego okresu było to, że wydał drugie rozszerzone wydanie swoich poezji. Większy nakład również szybko się sprzedał. Zarobił ponad czterysta funtów. I ugruntował sławę wybitnego poety.
Po roku wrócił w rodzinne strony. Jean Armour rodziła mu kolejne nieślubne pociechy. Ojciec wypędził ją w końcu z domu. Burns umieścił ją w miasteczku, ale się nie ożenił. W tym czasie nawiązał kilkuletni romans z mężatką Agnes M’Lebose w utworach nazywaną Clarindą. Mimo deklaracji, że nie Jean, ale ona jest Panią jego serca, ożenił się w końcu z matką gromady swoich dzieci. Kolejna dzierżawa w Ellisland okazała się katastrofą finansową. Przybywało dzieci, a więc i wydatków. Jean urodziła mu dziewięcioro dzieci. W końcu został urzędnikiem i przeniósł się do miasta Dumfries. Były to lata ciężkie i smutne mimo że, zarobki poborcy akcyzy były więcej niż godziwe. Ciągłe rozjazdy po okolicy, bez względu na pogodę, nieprzyjemne sytuacje z ludźmi nadszarpnęły jego zdrowie. Zachorował na chorobę reumatyczną, która uszkodziła mu serce.
Również towarzysko nie było mu lekko. Burns manifestował swoje sympatie polityczne w sposób wręcz prowokacyjny, bardzo drażniąc otoczenie. Przez sympatię do rewolucji francuskiej, nastawił wrogo do siebie całe środowisko, zarówno arystokracji, jak i mieszczan W konserwatywnym, dość zaściankowym środowisku, nie podzielano ideałów poety demokraty. A i ton jego wierszy, też można było nieraz uznać za obraźliwy. Nikt nie chciał zadawać się z jakobinem. Dopiero śmierć Burnsa w dniu 21 lipca 1796 (z powodu zapalenia wsierdzia), w wieku zaledwie trzydziestu siedmiu lat, uprzytomniła ludziom wielką stratę. Dopiero wówczas zrozumiano, że był dobrem narodowym, najlepszym szkockim poetą. W poezji Burnsa dźwięczą dwie nuty najgłośniej: godność człowieka i radość życia. Nie imponują mu urodzenie i majątek, najważniejsze jest to, co sobą człowiek przedstawia. Radością życia oddycha poeta w całej twórczości, pomimo tak ciężkiego życia, a może właśnie dlatego. Radości dostarczała mu przyjaźń , miłość – szczególnie - ta zmysłowa, piękno przyrody. Nie zdołała jej zabić ani bieda ani szykany od ludzi. Burns jest mistrzem małych form. Pisał w języku angielskim i szkockim.
A oto kilka jego wierszy:
Jęczmienne Łany
Było to nocą w porze żniw,
Gdy śliczny jest łan pszenny
W księżyca jasny blask wśród niw,
Wybrałem się do Annie.
Niepostrzeżenie mijał czas,
Aż się zgodziła wdzięcznie
Gdy poprosiłem tylko raz :
„Odprowadź mnie przez jęczmień!”
Pszeniczny łan i łan jęczmienia
Prześlicznie się zieleni;
Noc szczęsna, nie do zapomnienia,
Wśród łanów z moją Annie.
Błękitne niebo, ucichł wiatr
I księżyc opromieniał;
A jam ją zgodną, chętnie kładł
Wśród łanów, wśród jęczmienia ;
Wiedziałem: miłość łączy nas
Z pierwszego już wejrzenia
Więc całowałem raz po raz
Wśród łanów i łan jęczmienia
Pszeniczny łan i łan jęczmienia
Prześlicznie się zieleni;
Noc szczęsna, nie do zapomnienia,
Wśród łanów z moją Annie.
[…]
Przełożył
Stanisław Kryński.
Piosenka o Jean
Ze stron, gdzie miła ma swój dom,
Zachodni wieje wiatr;
Kiedy z zachodu wiatry dmą,
Wiatrowi jestem rad:
Tam szumi za wzgórzami las
I rzeka w słońcu lśni;
Choć dni i noce dzielą nas,
Wciąż myślę o swej Jean.
W koronach kwiatów widzę ją
I rwie się do niej duch,
Jej słowa w głosach ptaków drżą,
Zniewalające słuch:
Gdy na gałęzi śpiewa ptak
I źródło śpiewa z nim,
Kiedy kwitnący widzę kwiat —
Wciąż myślę o swej Jean.
Zachodnie wiatry, nieście się
Wśród krzewów, drzew i ziół,
Niechaj wasz powiew w liście dmie
Na miodny powrót pszczół:
Jej jasną twarz i dłoń, i głos
Przybliżcie tchnieniem swym;
Jej śmiech od wszystkich zwalnia trosk,
Tak słodka jest ma Jean.
Przysięgi w przedwieczornej mgle
Wymówiliśmy drżąc,
Dobrze jest witać, żegnać źle,
Kiedy rozłącza noc;
Bóg tylko jeden o tym wie,
Co jawę zna i sny,
Jak mocno pokochałem cię,
Najmilsza moja Jean.
Artur Międzyrzecki
Piosenka
Radosne brzegi pięknej Doon
Czemu tak ślicznie kwitniecie,
Czemu śpiewacie, ptaki zakochane,
Gdy mi tak smutno na świecie?
Serce mi krwawisz, ptaszku mój,
W gałęziach śpiewający.
Bo przypominasz minione dni
Miłości mojej gorącej.
Serce mi krwawisz, ptaszku mój,
Miłosną swoją rozmową.
Ja przecie tez śpiewałem tak
Mając kochankę przed sobą.
Często pływałem piękną Doon,
Patrzeć, jak pną się powoje.
O swej miłości śpiewał ptak,
A ja śpiewałem o mojej.
I z lekkim sercem zerwałem różę
Z krzaka, gdzie rosną ciernie.
A zła kochanka ukradła różę,
Ale cierń został we mnie.
tł. Czesław Miłosz
Dawny czas
Pójść ma w niepamięć stary druh,
Wspomnienie zgasnąć w nas?
Pójść ma w niepamięć stary druh
I dawny czas?
Za dawny, bracie, czas
Za dawny czas;
Kielichy wznieśmy jeszcze raz
Za dawny czas
Więc pijmy, pijmy, ty i ja,
Za dawnych wspomnień blask!
Wypijmy wszystko aż do dna
Za dawny czas.
We dwóch zrywaliśmy ze wzgórz
Stokrotki w pełni kras.
Za stromą górą został już
Ten dawny czas.
We dwóch brodziliśmy od zórz
W strumykach, aż dzień gasł.
Zza mórz nie można wrócić już
W ten dawny czas.
Dłoń podaj mi przez przepaść lat
I wypij ze mną wraz
Za dróg przebytych w życiu szmat,
Za dawny czas.
tł. Zofia Kierczys.
Ten utwór śpiewany jest obowiązkowo na Burns Night Supper.
Inga Malbord