25/02/2018
BAJKA INNA NIŻ WSZYSTKIE
Za górami, za lasami, w każdym razie ja z pewnością nie mam bladego pojęcia gdzie, żył sobie kolegi znajomego stryjecznej babki..szwagier 😂 I ten zupełnie mnie nieznajomy dżentelmen wybrał się w towarzystwie innych podobnie nieznanych mnie osób konno w teren. I wracając z tego terenu, w środku porośniętego krzaczorami ugoru, zobaczył dziwne i raczej opuszczone domiszcze. Zamek Złotych Dukatów był duży miał fatalny kolor i cztery niby baszty. Całość zagadkowej posesji kiedyś otaczał drewniany płot. W zasadzie to kiedyś otaczał, a teraz gnił sobie w najlepsze i zapraszał do środka. Zupełnie nieznane mnie towarzystwo na koniach wjechało na tajemniczy teren. Może liczyli na gościnę, a może chcieli sprawdzić czy nikt nie potrzebuje pomocy? Ja nie wiem. W każdym razie wszystko wokoło wydawało się dawno opuszczone, ale nigdzie nie widać było śladów najmniejszej grabieży, ani celowej dewastacji. Pierwszym zdziwieniem był szperacz, który uruchomił się po przekroczeniu niewidzialnej fotokomórki. Chwilę później kolejnym i ostatecznym okazał się alarm wyjący jak potępieniec na całą okolicę. Nieznani mnie konni wędrowcy czem prędzej opuścili niewątpliwie zaczarowany lub nawiedzony Zamek i czuli się dość niepewnie dopóki alarm wciąż świdrował powietrze. Koniec 😁