28/05/2026
Bardzo dobra wiadomość!!! To obiekt o niesamowitej historii. Kaplica „Na Kudłaczu” położona w leśnictwie Zerwanka (oddz. 323) Nadleśnictwo Leżajsk, Lasy Państwowe, ma szczególną historię związaną z leśnictwem i polowaniem. Lasy te niegdyś należały do ordynacji Potockich z Łańcuta i były wzorowo zarządzane. W ogromnej mierze stanowiło to zasługę Romana hr. Potockiego, człowieka, któremu wiele zawdzięczać może historia współczesnego leśnictwa. Był on jednym z inicjatorów powołania Galicyjskiego Towarzystwa Leśnego, które powstało w 1882 roku we Lwowie. Został też wybrany jego pierwszym prezesem.
Potoccy, rozmiłowani w łowach, organizowali wystawne polowania, w których uczestniczyli zapraszani z okolicy magnaci. Najczęściej bywali tu skoligaceni z nimi Zamoyscy. Najchętniej polowano w uroczyskach leśnictwa Zerwanka, zwłaszcza na Kudłaczu lub Czarnym Lesie, gdzie w gęstych młodnikach jodłowych kryły się całe watahy dzików. Co roku w dniu św. Huberta urządzano tu tradycyjne polowania, na które przyjeżdżali też przyjaciele rodziny, zwłaszcza zaprzyjaźnieni z Potockimi Zamoyscy. W roku 1922 podczas takiego zbiorowego polowania, hrabina Julia Zamoyska postrzeliła potężnego odyńca, który ją zaatakował i ciężko poranił, nim sam zginął od kuli. Broczącą krwią kobietę opatrzyli miejscowi medycy, po czym najszybciej jak się dało zawieziono ją do szpitala w Krakowie. Tam niestety zmarła z odniesionych obrażeń w dniu 11 listopada, w wieku zaledwie 37 lat. Adam Zamoyski ciężko zapewne przeżył śmierć żony, a i Potockim musiało być trudno żyć z myślą, że zdarzyło się to na zorganizowanym w ich lasach polowaniu. Prawdopodobnie z potrzeby serca w miejscu tragicznego wypadku, pośród leśnej głuszy, wzniesiono wkrótce okazałą kaplicę. Na wysokim kamiennym postumencie zbudowano drewnianą konstrukcję zrębową kryjącą ołtarz, do którego z obu stron prowadzą strome schody. Wewnątrz umieszczono ołtarzyk z Matką Boską Ostrobramską w witrażu. Na frontonie wyryto napis: „Pamięci Adamowej Zamoyskiej, kochanej Dżuli”. Wewnątrz przy ołtarzyku umieszczono zdjęcie zmarłej z wypisaną inskrypcją: „Przeszła czyniąc dobrze – bliźnim uczynna – wierna w przyjaźni – szlachetna w uczuciach i uczynkach”. W roku 1923, w rocznicę tragedii, tradycyjne hubertowskie polowanie rozpoczynano poświęceniem kaplicy i mszą świętą za duszę nieboszczki. O corocznych uroczystościach w tym miejscu świadczą archiwalne fotografie.
Podczas okupacji miejscowe lasy stały się doskonałą kryjówką dla partyzantów. Tam, gdzie niegdyś koczowały dziki, teraz rozbijali swe obozy żołnierze Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. W kamiennym postumencie leśnej kaplicy przechowywano nawet broń. W okolicznych leśniczówkach i gajówkach były punkty kontaktowe partyzanckich oddziałów a kaplica na Kudłaczu, położona w jodłowym gąszczu, pełniła rolę partyzanckiego sanktuarium.
Po przejęciu lasów ordynacji przez Skarb Państwa utworzono na tym terenie leśnictwo Zerwanka a jego leśniczym został Jan Sobek, żołnierz września 1939, ranny w obronie twierdzy Modlin, później działający w partyzantce. Szczególną opieką otaczał kaplicę na Kudłaczu. W ogóle wyłączył ten oddział z zabiegów gospodarczych, uznając go za swego rodzaju partyzancki pomnik. Z uporem maniaka bronił tego lasu przed jakimkolwiek użytkowaniem, choć logika i zasady hodowli drzewostanu nakazywały już pilne wykonanie cięć. Podobno przekraczał planowane masy drewna w innych oddziałach, byle tylko nie ruszyć lasu na Kudłaczu. Raz jeden nakazał stąd wywozić drewno, gdy w 1956 roku huragan przeszedł przez las, wywalając z korzeniami dużo wiekowych jodeł i dębów. Szczęściem żadne z nich spadając nawet nie drasnęło kaplicy...
Dużo więcej ciekawych historii związanych z nią można usłyszeć od miejscowych leśników.