06/05/2026
👉 polub 👉 udostępnij 👉 skomentuj 👇
Katastrofa w ochronie zdrowia nie wzięła się z próżni. To rezultat dekad ignorancji, bierności i złych decyzji. Niemal każdy z nas – polityków, medyków, zarządzających – ma w tym swój udział i pora głośno o tym powiedzieć.
Ryba psuje się od głowy. Ministerstwo Zdrowia stało się sferą pozbawioną strategicznego myślenia. Szczytem absurdu było uhonorowanie ministra Niedzielskiego, człowieka bez cienia wizji, nagrodą... „Wizjonera”. Ochronie zdrowia nie potrzeba PR-owych laureatów, lecz liderów zdolnych stworzyć plan długofalowy, zabezpieczający nas przed skutkami pandemii czy wojen. Zamiast tego, resort i NFZ skupiają się wyłącznie na żonglerce cyframi, co w efekcie doprowadziło do paraliżu systemu.
Mit o „zbyt niskim finansowaniu” służy jako wygodna wymówka, by nie mówić o systemowej korupcji efektywności. Dosypujemy miliardy do dziurawego worka. Pieniądze znikają w czarnej dziurze złych wycen procedur, bezsensownego dublowania świadczeń przez konkurencyjne szpitale i totalnego braku odpowiedzialności zarządców za chybione decyzje. To nie jest kwestia braku środków, to kwestia ich marnotrawstwa.
Górnolotny frazes „dobro pacjenta” stał się cyniczną zasłoną dymną, pod którą poszczególne kasty medyczne toczą bezpardonową walkę o własne apanaże. Trwa żenująca licytacja, kto jest „bardziej kluczowy” dla systemu. Opowieści o naczyniach połączonych można włożyć między bajki – w rzeczywistości każdy samorząd i związek zawodowy dba wyłącznie o to, by wyszarpać dla siebie jak największy kawałek tortu.
Brak solidarności widać było przy ustawie podwyżkowej. Gdyby środowisko medyczne stanęło murem, ministerstwo nie ośmieliłoby się dzisiaj majstrować przy przepisach. Władza drży przed jednością, ale w ochronie zdrowia jedność nie istnieje.
To dlatego kierownictwo Ministerstwa Zdrowia z taką łatwością rozgrywało i rozgrywa kluczowych partnerów. Metody są proste i skuteczne: spotkania dwustronne, „dziel i rządź”, a na deser – puste uśmiechy do zdjęć z politykami, którzy po dojściu do władzy zapominają o obietnicach. To tragifarsa, za którą płacimy wszyscy.