04/06/2026
NAJWIĘKSZE KŁAMSTWO RODZICA O CECHACH NARCYSTYCZNYCH?
„Robię to dla dobra dziecka.”
Brzmi pięknie. Prawie jak hasło z plakatu w sądzie rodzinnym. Tylko że rzeczywistość bywa dużo brzydsza.
Bo czasem pod hasłem „dobro dziecka” ukrywa się nie troska, ale kontrola.
Nie miłość, tylko potrzeba zwycięstwa.
Nie ochrona dziecka, tylko ochrona własnego wizerunku.
Rodzic o narcystycznym schemacie działania bardziej boi się tego, co ludzie powiedzą, niż tego, co naprawdę dzieje się z dzieckiem. Dlatego buduje obraz idealnego opiekuna: „ja słucham dziecka”, „ja tylko chronię”, „ja wiem najlepiej”.
Ale dziecko nie potrzebuje rodzica, który używa go jako tarczy.
Nie potrzebuje być argumentem w sądzie.
Nie potrzebuje słyszeć, kto jest winny, zły, przemocowy, niebezpieczny.
Nie potrzebuje być emocjonalnym żołnierzem jednego dorosłego przeciwko drugiemu.
Dziecko potrzebuje spokoju. Prawdy. Stabilności. I prawa do kochania obojga rodziców bez strachu, że zdradza jednego z nich.
Największą manipulacją jest mówienie:
„robię to dla dziecka”,
gdy w praktyce robi się wszystko, żeby dziecko myślało, czuło i mówiło dokładnie to, czego oczekuje dorosły.
Dobro dziecka nie polega na tym, że dziecko powtarza wersję silniejszego rodzica.
Dobro dziecka zaczyna się tam, gdzie dorosły przestaje walczyć o swój wizerunek, a zaczyna naprawdę widzieć dziecko.
Dziecko to nie dowód.
Dziecko to nie broń.
Dziecko to nie prywatny świadek oskarżenia.
I czasem największe pytanie nie brzmi:
„czy rodzic dba o dziecko?”
Tylko:
czy dba o dziecko — czy o opinię obcych ludzi?