27/02/2026
Na wstępie chciałbym poinformować że grafika jest wygenerowana przez chatGPT, tekst zas przepisany jest z książki -
"WCZORAJ - DZIŚ - JUTRO... Kopalni KATOWICE-KLEOFAS
historia węglem pisana" która bardzo polecam.
Zachecam do zapoznania się z historią KWK Kleofas o akcji ratunkowej i dniu tragedii
Statystyka ofiar
42 osoby – pochowane na cmentarzu w Dębie (ul. Bracka).
40 osób – pochowane w Bogucicach.
13 osób – pochowane w Królewskiej Hucie (Chorzów).
5 osób – pochowane w Katowicach (Parafia Mariacka).
4 osoby – (pozostali zidentyfikowani później lub pochowani w rodzinnych stronach).
Tragedia ta pozostawiła 73 wdowy i 177 małych dzieci.
CZĘŚĆ 1:
Przebieg katastrofy i akcja ratunkowa (str. 227–231)
Przebieg samej katastrofy
Wieczorem 3 marca (środa) na nocną zmianę (18.00–6.00) zjechało 135 osób. Ze względu na strajk górników karwińskich i zwiększonego zbytu węgla, obłożenie zmiany było wzmocnione. Pięciu „maszynowców” otrzymało polecenie uszczelnienia rurociągów parowych w szybie „Frankenberg” (obecnie „Fortuna I”) na wysokości poziomu 162 m. Szyb ten był zgłębiony od 120 m do głębokości 460 m, a z powierzchnią łączył go odwiert, wykorzystywany prawdopodobnie do zraszania. Jeden z maszynowców – Karol KOTT – obsługiwał tam zawsze starą maszynę nawnadniającą, zainstalowaną we wnęce. W owym dniu, przelewając skradzioną naftę do swej lampy, spowodował jej zapalenie, wylanie i pożar drewnianego pomostu oraz stosu desek. Nie mogąc ugasić pożaru – po ostrzeżeniu pracujących 8 m niżej kolegów – wycofali się w górę do poziomu 125 m (gdyż powietrze podążało szybem w dół do poziomu 444 m) i przelecieli około 50 m długą przecinką do szybu wlotowego „Walter” (obecnie „Fortuna II”), który miał wtedy głębokość 175 m, nie zamykając za sobą tam wentylacyjnych! Dopiero po wyjeździe na powierzchnię zgłosili o pożarze. Pozostawienie otwartych tam na poziomie 125 spowodowało odwrócenie się prądów powietrza, zadymienie i zaczadzenie wyrobisk górniczych gazami pożarowymi.
Sytuacja pod ziemią
Wtedy po raz pierwszy poszły gazy i dymy pożarowe do pól eksploatacyjnych. Nie trwało to jednak długo, gdyż i tu powtórzyła się sytuacja z szybu „Frankenberg”. Zapaliła się drewniana tymczasowa obudowa szybowa i spowodowała odwrócenie się prądu powietrza w szybie. Musiało to nastąpić bardzo szybko – jak już wiemy, około godziny 22.30 było to już faktem dokonanym. Stwierdzenie okresu od chwili odwrócenia się prądu powietrza w szybie „Frankenberg” do chwili odwrócenia się prądu powietrza w szybie „Walter” – wtedy to spora porcja gazów i dymów pożarowych przedostała się do wyrobisk w pokładzie „Kleofas”. Z chwilą odwrócenia się prądu powietrza w szybie „Walter” do wschodniej części pola wschodniego II. Jeśli uwzględnić fakt, że pożar powstał o 21.30 i to, że do odwrócenia się prądu powietrza w szybie „Frankenberg” nie mogło upłynąć więcej jak 20 minut, bo doszłoby także do zaczadzenia pola głębinowego, to „pompowanie” gazów i dymów pożarowych do pól eksploatacyjnych w pokładzie „Kleofas” (za wyjątkiem części wschodniej pola wschodniego II) musiało trwać 40 minut.
Próby ratunku
Przerwano więc natychmiast gaszenie wodą pożaru w szybie „Walter”, przywracając uprzednią sytuację i używając wody tylko do gaszenia pożaru. Ponieważ z szybu buchały zbyt wysoko dymy i gazy, a załogę pola głębinowego wycofano do dalszego szamotowania szybu „Walter” nadal jako wylotowy, a załogę pola głębinowego „Cleophas” (pokład 405) od strony szybu „Recke” i izolowania pokładu w powietrze od strony szybu „Walter”. Doprowadziło to do przewietrzenia przekopu południowego aż do rejonu pokładu „Mittel” – „Środkowy” (pokład 409) i uratowania 10-ciu ludzi. Trzeba jednak zaznaczyć, że w tym czasie przepływ powietrza, a więc gazów i dymów pożarowych w pokładzie „Cleophas” został chwilami wstrzymany, a nawet przejściowo zawracał. Utrzymywał się więc wysoki stopień zadymienia wyrobisk, potęgowany tym, że szyby wentylacyjne „Cäsar” i „Schwarzenfeld” przestawały pełnić swą rolę jako szyby wylotowe oraz tym, że szyby „Recke”, nagrzany przewodami parowymi, bardzo słabo wciągał.
Bilans akcji
W jednym ze swych sprawozdań Bernhardi podaje, iż o godzinie 10.00 uznano pole za przewietrzone. Tomaszewski pisał, iż gazy i dymy pożarowe ustąpiły w kierunku szybu „Cäsar” (czyli w kierunku pola zachodniego). To wtedy prawdopodobnie wyniesiono dopiero nadgórnika Bleschke oraz jego 60 górników. Wszystkich żywych i martwych wywieziono na powierzchnię szybem „Schwarzenfeld”. Brakowało jednak 3 ludzi.
CZĘŚĆ 2:
Pogrzeb i skutki społeczne (str. 225–226)
Tragedia z przed 100 lat
Była niedziela 7 marca 1896 roku – na załęskiej kopalni „Kleofas” już od południa zbierali się najbliżsi ponad 100 górników poległych w największej dotychczas katastrofie górniczej na Górnym Śląsku. Mimo bardzo złej pogody, ogromne rzesze ludzi przybyły na to ostatnie pożegnanie poległych górników. Długie kolumny wozów z trumnami formowały się na kopalnianych placach pomiędzy obu cechowniami oraz przed kuźnią. Poszkodowani: wdowy, dzieci i najbliższe rodziny stały pogrążone w głębokim bólu przy trumnach swych mężów, ojców i braci.
Podział kolumn pogrzebowych
Najdłuższa – 42 trumny – skierowała się ku ulicy Dębskiej (obecnie Bracka) na nowy cmentarz dębski. Druga kolumna – 40 trumien – zdążała ku Bogucicom. Trzecia kolumna – 13 trumien – skierowała się ku Królewskiej Hucie, gdzie na cmentarzu parafii św. Jadwigi (obecnie przy ulicach Drzymały i Cmentarnej) pochowano 12 górników, zaś jednego pochowano na cmentarzu parafii św. Barbary. Był to ZABKA Josef, ewangelik, którego żona oświadczyła, iż był Polakiem i tak też pochowany będzie. Czwarta kolumna – 5 trumien – podążała ku Katowicom do parafii mariackiej, gdzie ich pochowano.
Ślubowanie i budowa kościoła
„Dla uczczenia drogiej pamięci naszych kochanych współbraci śp., co poginęli dnia 3.III.rb na kopalni „Kleofas” – więcej jeszcze dla przebłagania gniewu boskiego – obiecujemy Panu Bogu najwyższemu stawić kościół w Załężu i na ten cel ofiarny według naszej możności przynieść, aby ów kościół służył P. Bogu na chwałę, nam i drogim zmarłym naszym na korzyść zbawienną. Amen”
CZĘŚĆ 3: Dane statystyczne i mapy
Liczba ofiar:
Dokumentacja potwierdza 104 udokumentowanych poległych.
Skutki społeczne: Po zmarłych pozostało 73 wdowy oraz 177 dzieci w wieku do 15 lat (dodatkowo 207 dzieci w wieku od 16 lat).
👩🦳 73 wdowy
To 73 gospodarstwa domowe, w których z dnia na dzień zgasło główne źródło utrzymania.
W realiach końca XIX wieku oznaczało to:
brak stałego dochodu,
zależność od wsparcia parafii lub kopalni,
konieczność podejmowania pracy przez starsze dzieci,
często ponowne, wymuszone ekonomicznie małżeństwa.
Wdowa po górniku w 1896 roku nie miała systemowej ochrony socjalnej. Miała żałobę i rachunki.
👶 177 dzieci do 15 roku życia
Dzieci, które straciły ojca.
W wielu przypadkach:
najstarszy syn wchodził do kopalni szybciej, niż powinien,
edukacja była przerywana,
rodziny wpadały w spiralę ubóstwa.
Dodatkowo: 207 dzieci powyżej 16 roku życia – często już pracujących, ale nadal zależnych od rodzinnego dochodu.
Łącznie to 384 dzieci, których przyszłość została nagle przepisana przez jedną noc.
#1896 #104