02/06/2026
EDIT: Szykuje się nam bardzo trudny i odpowiedzialny orzech do zgryzienia... 🧐🤔
Zostałem poproszony o wydanie opinii:
CZY PEWIEN PODMIOT MA WARUNKI TECHNICZNE do przewożenia jeszcze większej ilości nowych pasażerów w naszej okolicy na jeszcze większą skalę?
Sprawa jest na tyle specyficzna, że muszę zapytać Was o zdanie. Pozwólcie, że posłużę się obrazowym przykładem „filozofii pewnego przewoźnika”, bo to z zadziwiającą precyzją oddaje absurd urzędowej rzeczywistości, z którą mamy do czynienia.
Oto fakty o stanie i wydolności tego „systemu” 👇:
❌ Zły stan techniczny: Skrajnie wyeksploatowane pojazdy odmówią posłuszeństwa co kilka dni, całkowicie paraliżując podróż.
🤫 Ukrywane wycieki: Z podwozi ewidentnie coś ucieka, ale właściciel kategorycznie odmawia pokazania twardych liczb.
💰 Publiczna kasa: Przewoźnik chętnie bierze dofinansowania na obsługę terenów wiejskich.
🙅♂️ Alergia na badania: Na każdą propozycję wysłania aut na niezależną stację diagnostyczną słyszymy twarde: „NIE!”.
📑 Stara pieczątka: Właściciel zasłania się starym kwitem dopuszczającym do ruchu – urzędowy papier jest dla niego ważniejszy niż prawa fizyki.
🎉 Sukcesy na papierze: Chwali się milionami kilometrów i maksymalnym zapełnieniem w jednym kursie oraz najtańszymi cenami w regionie.
🏗️ Chłonność bez dna: Mimo ciągłych awarii upiera się, że wepchnie do pojazdów kolejnych pasażerów przy krytycznym tłoku.
🤷♂️ Awarie? Twój problem: Gdy maszyny stają w rozkroku na środku drogi, pasażerowie zostają odcięci od usługi. Bez odszkodowań – radźcie sobie sami.
📅 Modernizacja „kiedyś tam”: Zapytany o wymianę aut i modernizacje systemu odpowiada mgliście, że to odległa przyszłość. Do tego czasu – eksploatacja do oporu i jeszcze więcej osób zamierza przewozić.
Teoretycznie i formalnie, opierając się na starych papierach i pięknych prezentacjach, urzędowe procedury mogą próbować przymykać oko i pozwalać na dalsze działanie. Prawa fizyki i parametry techniczne mają jednak to do siebie, że nie reagują na urzędowe pieczątki i zaklęcia. Rzeczywistość, zdrowy rozsądek i bezpieczeństwo nas wszystkich krzyczą zupełnie co innego.
Pytania do Was, drodzy Mieszkańcy 🗣️👇:
1️⃣ Czy chcecie, aby taki „przewoźnik” dalej obsługiwał naszą społeczność? 🤔🏘️
2️⃣ Czy zgadzacie się na dorzucanie kolejnych pasażerów do systemu, który już teraz wysiada? 👥🛑
3️⃣ Co jest ważniejsze: ślepa wiara w starą pieczątkę 📑 czy twardy, niezależny audyt techniczny? 🛠️🧐
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇
EDIT: A teraz pomyślcie o tej historii w kontekście konkretnego przepisu prawa:
Zdejmijmy na chwilę maskę naszej autobusowej metafory i spójrzmy na twarde paragrafy z Ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę. Przepisy mówią wprost, kiedy nasz „przewoźnik” MOŻE, a kiedy wręcz NIE POWINIEN wpuszczać kolejnych osób do systemu.
📜 Art. 15 ust. 4: Przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne jest obowiązane przyłączyć nieruchomość (...), jeżeli są spełnione warunki określone w regulaminie ORAZ istnieją techniczne możliwości świadczenia usług.
Widzicie to kluczowe słowo ORAZ? Prawnie oznacza to, że sam fakt, iż obok nowej działki budowlanej pod blok wielorodzinny biegnie rura, to za mało! Muszą jeszcze istnieć realne, techniczne możliwości dostarczenia wody.
A czym są te „możliwości techniczne”? Odpowiedź daje nam Art. 19, który mówi, że Rada Gminy uchwala specjalny Regulamin – będący lokalnym prawem. Ten dokument ściśle określa:
Minimalny poziom usług (czyli woda ma po prostu lecieć z kranu, a nie kapać).
Odpowiednie parametry dostarczanej wody (w tym wymagane przepisami ciśnienie w sieci).
Co to oznacza w praktyce dla Józefosławia i Julianowa? 🧠💡
Skoro w letnie wieczory w naszych kranach panuje posucha, a ciśnienie spada poniżej norm, to czarno na białym widać, że techniczne możliwości sieci zostały wyczerpane. System już teraz nie jest w stanie spełnić wymogów prawa miejscowego dla obecnych mieszkańców.
W takiej sytuacji podpisywanie kolejnych zgód na przyłączenie wielkich inwestycji wielorodzinnych to nie jest zwykła urzędowa procedura. To świadome dociążanie systemu, który już teraz jedzie na felgach. Przepisy dają pełne prawo (a nawet obowiązek!), aby powiedzieć: „Stop. Dopóki nie zmodernizujecie sieci i nie zapewnicie stabilnego ciśnienia obecnym mieszkańcom, nie ma mowy o nowych, masowych przyłączach”.
Urzędowa pieczątka nie oszuka praw fizyki. Jeśli hydraulika mówi „nie wydolę”, prawo mówi „nie przyłączaj”.
Co myślicie o takim podejściu? Czy czas najwyższy zacząć głośno wymagać odcinania nowych pozwoleń do momentu, aż spółka upora się z obecnym kryzysem? 🗣️👇