09/10/2021
Od czwartku trwa wrzawa związana z rzekomym Polexit. Jutro nawet niektórzy chcą manifestować swoją wierność Brukseli. Wyjaśnijmy więc sobie kilka rzeczy: Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie spowoduje Polexitu. Wyrok TK nie spowoduje także „odzyskania” czy „obronienia” suwerenności, jak to próbuje przedstawić P*S i jego zwolennicy. Wyrok TK nie ustanowił też wyższości Konstytucji nad prawem UE (to było zawsze).
Jedyne co wyrok TK robi, to stwierdza że w Polsce nie obowiązują decyzje instytucji UE które są wydane bez podstawy w unijnych traktatach. Bo jak są wydane bez podstawy w unijnych traktach to znaczy że UE nie dostała od Polski tych kompetencji, a skoro tak to podejmowanie przez instytucje UE wiążących decyzji w tych sprawach jest sprzeczne z Konstytucją (bo Konstytucja pozwala delegować kompetencje władzy tylko na mocy traktatów). Czyli pisząc prosto wyrok TK jest częścią szerokiego sporu o granice władzy instytucji UE. Podobne problemy - kolizji prawa unijnego i krajowego czy granic kompetencji UE - były już rozpatrywane przez inne sądy konstytucyjne, w tym Niemiecki!, które posługiwały się taką samą argumentacją.
Skąd więc ta cała histeria? Za granicą wynika ona z nakręcenia politpoprawnych, centrolewicowych komentatorów i polityków przeciw Polsce oraz z nieznajomości języka polskiego. Część z nich nie rozumie co postanowił TK, myśleli na początku lub ciągle myślą, że TK w ogóle zakwestionował obowiązywanie traktatów w Polsce, a nie tylko konkretne decyzje w spornych kompetencyjnie sprawach. Wielu z nich nie rozumie tej problematyki, ale mimo to komentuje. Wielu z nich atakowałoby Polskę niezależnie od sprawy. Po prostu istnienie Polski jako kraju relatywnie konserwatywnego działa im na nerwy i muszą sobie odreagować.
Jeśli chodzi o komentarze w Polsce to większość polityków i dziennikarzy także zwyczajnie nie rozumie problemu. Powtarza co zasłyszy, a słyszy o „prawnym polexit”. Poza tym wielką rolę gra antypisizm przeniesiony na TK, który faktycznie został przejęty przez ludzi związanych z P*S. Obecnie gdyby TK stwierdził dowolną oczywistość i tak pewnie byłoby to kwestionowane.
Paradoks sytuacji polega na tym, że TK w tych starych, „kompetentnych” i „niezależnych” składach prawdopodobnie nigdy nie poważyłby się na taki wyrok, który pokazuje że władza UE ma w Polsce *jakieś* granice. Obecny, „upolityczniony” i „zależny” skład TK jest pewnie mniej kompetentny, ale za to działa odważniej i dał Polsce i Europie wyrok, który jest znaczący, moim zdaniem potrzebny i wpisuje się w toczący się w wielu państwach spór o przejmowanie przez UE kolejnych kompetencji bez dokonania referendów i zmian traktatowych. Centrolewica próbuje metodą faktów dokonanych budować eurofederalizm, a my nie powinniśmy się temu biernie przyglądać. Wyrok TK został pozytywnie zauważony przez siły autentycznie prawicowe i konserwatywne w całej Europie.
Z drugiej strony trzeba zaznaczyć, że wyrok TK w niczym nie przybliża nas do „odzyskania suwerenności”, no chyba że ktoś faktycznie wierzy że to uruchomi ciąg zdarzeń skutkujący polexitem (ja nie). Polska zrzekła się znacznej części suwerenności na rzecz UE wchodząc do unii. Obecna batalia jest o obronienie tego co zostało, o zakres naszej autonomii, bo władza instytucji UE rozpycha się i za chwilę okaże się że nie ma obszaru wolnego od jej ingerencji, a ostatnie decyzje Trybunału Sprawiedliwości UE wyprost anarchizują nasze państwo podsycając bunt części sędziów i tym samym dezorganizują działanie państwa w jednej z jego rdzeniowych funkcji. P*S sądownictwa nie naprawi, ale UE mieszając się w temat może je całkowicie zepsuć. Eurokratom to żadna różnica bo koszty my poniesiemy, a nie oni. Opowieści o „praworządności” możecie między bajki włożyć. To nie jest tak, że oni w to nie wierzą, ale to tak jak z „postępem”. Dla Lewicy zawsze „postępem” jest to co ona robi. Dla eurokratów „praworządnością” będzie to co oni uważają za stosowne. Tu nie ma żadnych czytelnych i obiektywnych kryteriów.
Na to wszystko nakłada się gruba rozgrywka o pieniądze i władzę, którą rząd obecnie prowadzi z UE (temat KPO, temat reguły warunkowości). Konflikt z UE jest wielopłaszczyznowy i będzie trwał moim zdaniem dłużej niż rząd P*S, bo ma charakter strukturalny i silne podłoże kulturowo-ideologiczne. Wyrok TK to mały klocek większej układanki. Każdy kto po tym wyroku histeryzuje o polexit czy rozgłasza nowinę o odzyskaniu suwerenności nie jest poważnym politykiem czy komentatorem, a być może w ogóle nie rozumie sprawy. A już najbardziej żałośni są „prawicowi” politycy czy komentatorzy, którzy przestraszyli się tej decyzji. Obserwujmy, zapamiętujmy kto jak reaguje i wyciągajmy wnioski!
(Grafika za profilem Sebastiana Kalety)