21/06/2016
Starsza młodzież z naszego powiatu chce uratować zabytkowe wiadukty. Zachęcamy do zapoznania się z postem Krzysztofa Brandysa :)
"Linia kolejowa z Trzebini do Oświęcimia i dalej do Czechowic-Dziedzic została oddana do użytku dokładnie w 1856 roku, czyli 160 lat temu, przez co dobrze pamięta znanego nam wszystkim z historii cesarza Franciszka Józefa (taki starszy Pan z dużym wąsem), który niejednokrotnie podróżował przez Chrzanów z Wiednia do Krakowa i Lwowa - stolicy Galicji.
Śladów po austriackiej kolei nie pozostało wiele. Wspaniały chrzanowski dworzec z cegły, który tak wiele osób wspomina z ogromnym sentymentem, bezrefleksyjnie wyburzono w latach 60-tych XX wieku, a dworzec w Oświęcimiu podzielił jego los niecałą dekadę później. Poza trzebińskim dworcem (1847 rok!) w okolicy i samym chrzanowie nie pozostało nic poza wspomnianymi na łamach GK wiaduktami.
Wiadukty tak samo jak linia kolejowa obchodzą w tym roku 160-te urodziny. Przetrwały zabory, przeżyły dwie wojny światowe i przeczekały okres Polski Ludowej, kiedy to w dużej mierze wyburzano stare, na rzecz "nowych" i "nowoczesnych" budowli, aż doczekały się lat, kiedy mówi się o nich, że są niepraktyczne, stare, zniszczone i wręcz idealne do przetworzenia na pył, czy też gruz. Czy na prawdę, tak postępuje się z dziedzictwem architektonicznym, które tyle przetrwało do naszych czasów i mamy możliwość chwalić się niebywałymi perełkami austriackiego budownictwa, których to z roku na rok jest coraz mniej? Nam było dane pooglądać, dotknąć, zobaczyć jakie tworzono wspaniałe konstrukcje, które wykonane w niesamowicie trwały sposób przetrwały do tej pory. Zatem pytanie - co pozostawimy po sobie i poprzednich pokoleniach naszym potomkom? Czy mamy zamiar znakomitą większość Chrzanowa obedrzeć z historii i iść już tylko w nowoczesność nie dbając o żadne zabytki architektury czasów minionych? Pomijając fakt, że dzisiaj możemy się uczyć od tamtych ludzi tempa budowy, rzetelności i wytrwałości zbudowanych obiektów. Jestem ciekawy ile współczesne obiekty wytrzymają, nie wspominając o braku jakichkolwiek walorów estetycznych.
Mamy szczęście żyć w czasach spokoju i dobrobytu. Nie nagli nas tempo odbudowy zniszczonego wojną kraju i w budżetach jest zdecydowanie lepiej niż chociażby jeszcze 30 lat temu. Dlatego powstaje pytanie, DLACZEGO nie chcemy, mając i czas i pieniądze, zainwestować w ratowanie dóbr kultury i architektury, których chrzanowskie wiadukty są przykładem unikatowym na skalę województwa, a w całym kraju takich perełek jest na prawdę niewiele. DLACZEGO lepsze jest zburzenie i postawienie nowego, niż doprowadzenie zabytku rangi wojewódzkiej do współczesnych norm i zasad funkcjonalności?
Wiadukty przetrwały 160 lat i przy odpowiedniej inwestycji pielęgnacyjnej mogłyby przetrwać długie tyle, wystarczy odrobina wyobraźni, chęci oraz woli ludzi za nie odpowiedzialnych. Istotną sprawą jest to, że wiadukty same w sobie nie są w złym stanie, co należy uściślić. Kamień, z którego są wykonane oraz nasyp ziemny są dobrej kondycji i wymagają jedynie prac utrzymaniowych. Winę za niską prędkość jeżdżących przez Chrzanów pociągów ponosi torowisko, które ostatni raz w 1991 roku pozwalało na jazdę z prędkością 90 km/h. To co, wiadukty przez 25 lat aż tak się popsuły, że trzeba je zburzyć? Nie ! TOROWISKO od ćwierćwiecza woła o pomstę do nieba! Dalej wierzycie, że wiadukty są złe?
Mało tego - wiadukty stanowią nieodłączny i tak bardzo charakterystyczny dla Chrzanowa wizerunek, z którym nie byłoby łatwo mieszkańcom się ot tak rozstać. Wiadukty są wpisane w estetykę starej części miasta chrzanowa i upiększają to miasto dodając mu niepowtarzalnego klimatu, o czym należy zdecydowanie pamiętać. Nie zawsze można tylko wyburzyć, czy po prostu sobie przebudować. Chrzanów jest starym miastem i urbanistycznie nie stanie się nagle poszerzoną mieściną dostosowaną do współczesnych norm wielkich samochodów przypominających czołgi, tak samo jak Kraków nie poszerzy swoich ulic, aby zadowolić współczesnych obywateli, że mogą dwupasmówką przejechać swoimi T-34 (taki czołg radziecki) dookoła plantów. Kraków przyjął swoją charakterystykę urbanistyczną, a Chrzanów jakoś swojej historycznej architektury zaakceptować nie może.
Rozwiązań na szybko problemu byłoby wiele. Wiadukt za niski? Może obniżyć odrobinę poziom jezdni pod nim? A może ograniczyć ruch samochodów ciężarowych i tirów przez miasto? W końcu jest Północno-Wschodnia Obwodnica Chrzanowa oraz A4 z węzłami Chrzanowskim i Balińskim. Nie ma rzeczy nie do zrobienia tylko nie trzeba iść na łatwiznę, ale trochę pokombinować i ruszyć głową.
Myślę, że przy większym skupieniu i poświęceniu większej ilości czasu przed klawiaturą komputera udałoby mi się jeszcze sporo polemiki tutaj wylać, ale myślę, że już wystarczy, bo pracy licencjackiej nie ma co o tym pisać. Na zakończenie - po pierwsze jeśli Czytelniku dotrwałeś do końca to gratuluję wytrwałości i dziękuję za uwagę poświęconą temu problemowi. Po drugie, apel kierowany do wszystkich - zarówno władz miejskich jak i mieszkańców Chrzanowa: mamy takie piękne i niepowtarzalne miasto, gdzie znajduje się w nim wiele perełek czasów minionych, a wspominane wiadukty są tylko kropelką w morzu, choć z racji gabarytów najbardziej widoczne. Nie pozwólmy na bezrefleksyjne tracenie dóbr, które otrzymaliśmy w spadku, ale dbajmy o to, eksponujmy to i chwalmy się tym, bo drugiego tak wspaniałego Chrzanowa jak nasz, nie ma już w całej Polsce ani jednego !"
Linia kolejowa Trzebinia - Oświęcim przejdzie generalny remont. Zostaną wymieniane podkłady, tory i przebudowane wiadukty. - Torowiska i wiadukty znajdują się wręcz w skandalicznym stanie. Są kompletnie niedostosowane do obecnych potrzeb - mówi Ryszard Kosowski, burmistrz Chrzanowa.