26/05/2026
MATKA MIĘDZYGÓRZA
Powszechnie uważa się, że to od Marianny Orańskiej rozpoczął się rozwój Międzygórza i to ona była MATKĄ jego sukcesu. Jest w tym ziarno prawdy, ale nie o tym dziś. Ciekawych tematu odsyłam do mojego posta - link w komentarzu.
Marianna przecież miała też swoje dzieci, ba – przepisała jednemu z nich majątek obejmujący Międzygórze.
Pierwszą córkę - Charlottę urodziła w wieku 21 lat, w 9 miesięcy po ślubie. Był to rok 1831. Drugie dziecko - syn Albrecht zwany Młodszym (dla odróżnienia od jego ojca - też Albrechta) przyszedł na świat dopiero w 1837 roku. Trzy lata później urodziła się Elisabeth, niestety zmarła ona w 6 tygodni po narodzinach. Po kolejnych 2 latach przyszła na świat kolejna córka Marianny - Aleksandryna. Marianna miała wówczas 32 lata i wiek ten uważano za bardzo późny na macierzyństwo… a Marianna nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa…
Wszystkie te dzieci pochodziły z “prawego” małżeństwa z Albrechtem Pruskim, z którym, jak wiadomo, relacje niezbyt się Mariannie układały, z różnych przyczyn, o których nie będę się teraz rozpisywał. Dość powiedzieć, że w 1845 roku Marianna opuściła swego męża. Póki co było to coś w rodzaju separacji. Rozwód nastąpił dopiero w 1849 roku, a Marianna była już wówczas prawdopodobnie w kolejnej ciąży… ze swoim koniuszym Johannesem van Rossumem.
Brzemienny stan nie przeszkodził jej jednak wybrać się w podróż do Palestyny. Łatwo sobie wyobrazić, jakie wtedy było to wyzwanie. Prawdopodobnie potrzebowała jednak Marianna zwentylować się po ciężkich przeżyciach związanych z rozwodem i wcześniejszym pożyciem. Zupełnie anonimowo - pod przybranym nazwiskiem hrabiny von Seitenberg (ówczesna nazwa obecnego Stronia Śląskiego) ruszyła w drogę. Podczas jednego z etapów podróży, na Sycylii, przyszedł dla Marianny czas rozwiązania. 30 X 1849 roku (7 miesięcy po rozwodzie) w Cefalù powiła swojego ostatniego syna – Johannesa Willema.
I teraz najlepsze…
Dalszej podróży nie zaniechała. Syna pozostawiła pod opieką lokalnej mamki, dotarła do tej Palestyny, wróciła do Holandii i dopiero w lutym 1851 roku (po prawie półtora roku) wróciła na Sycylię odebrać syna.
W każdym razie narodziny nieślubnego dziecka ostatecznie poróżniły ją z dworem pruskim i ściągnęły na głowę szereg konsekwencji, na które nie ma tu miejsca. Najważniejsze, że praktycznie utraciła kontakt ze swoimi starszymi dziećmi. Jej oczkiem w głowie pozostał ów najmłodszy Johannes, ale i on nieszczęśliwie zmarł w wieku 12 lat na szkarlatynę.
A gdzie w tym wszystkim Międzygórze? Otóż cały majątek stroński, do którego Wölfelsgrund należało, Marianna przepisała swojemu pierwszemu synowi Albrechtowi Młodszemu w ramach skromnego prezentu ślubnego. Było to w 1873 roku - na 10 lat przed śmiercią Marianny. Jak wspominają kroniki: „Albrecht nie miał charakteru jego matki i nie zapisał się w pamięci mieszkańców tak miło, ponieważ pozostawał im obcy". Nie przyjeżdżał często do Międzygórza. Jego bodaj najważniejszym dokonaniem było zaangażowanie się w budowę kościoła ewangelickiego (tego murowanego). Międzygórscy ewangelicy nie mieli bowiem aż do 1911 roku swojej świątyni i spotykali się w salce katechetycznej w miejscu współczesnego (opuszczonego) kina. Na budowę kościoła przekazał działkę i fundusze.
Ukończenia kościoła jednak nie doczekał, bowiem zmarł w 1906 roku, a majątek, w skład którego wchodziło Międzygórze, przejął jego syn (wnuk Marianny) Fryderyk Henryk Pruski. Ten z kolei był przeciwieństwem swojego ojca – był wesoły i otwarty i często odwiedzał Międzygórze. Kościół, za jego sprawą, został ukończony. Do szczytu potęgi doprowadził też lokalną gospodarkę leśną.
Ale to jedne z ostatnich przykładów mocnego zaangażowania właścicieli w życie Międzygórza. Zaiste skromniejsze ono było niż w przypadku Marianny. Za rządów jej potomków Międzygórze wprawdzie przeżywa swoje najlepsze lata, ale dzieje się to przede wszystkim za sprawą lokalnych przedsiębiorców - głównie rodzin Jaenisch i Weiss.
Fryderyk nigdy się nie ożenił, więc na nim wygasła linia Marianny po mieczu. Majątek, w skład którego wchodziło Międzygórze, zapisał trzem córkom swojego najmłodszego brata. Do realizacji tego testamentu w zasadzie nie dochodzi, albowiem Fryderyk umiera w 1940 roku, a po wojnie Wölfelsgrund staje się już polskim Międzygórzem.
No i tak to było z tym macierzyństwem Marianny…
…tzn na pewno nie tak było. Bo wszyscy rodzice wiedzą, że macierzyństwo, ogólnie rodzicielstwo jest dalece bardziej skomplikowane niż jakiś gość może ująć w jednym poście na FB, a mariannowe było w istocie szczególnie skomplikowane i tragiczne.