23/07/2026
Dziś polecamy znakomitą nową powieść Iana McEwana, autora głośnej i uznanej "Pokuty". Nosi ona tytuł "Co możemy wiedzieć".
Akcja „Co możemy wiedzieć” rozgrywa się w drugiej dekadzie XXII wieku. Ludzkość doświadczyła katastrof będących skutkiem nieodpowiedzialnej polityki klimatycznej, degradacji środowiska i wojny nuklearnej wywołanej religijno-nacjonalistycznymi obsesjami. Gdy główny bohater, literaturoznawca Thomas Metcalfe, próbuje odnaleźć zaginiony poemat „Wieniec dla Vivien” Francisa Blundy’ego, odczytany niewielkiej grupie miłośników poezji w roku 2014, świat nie wygląda już tak jak dziś. Część globu została zalana, populacja zmniejszyła się o połowę, a pokolenie Metcalfe’a wydaje się mieć więcej odpowiedzialności wobec dziedzictwa, które dostało w spadku po przodkach. Jeden ze studentów bohatera tak oto wypowiada się o naszych czasach: „Codziennie opowiada się nam o Zalewach… Kretyni sprzed wielu lat”. To pozorne poczucie wyższości przyszłości nad przeszłością McEwan natychmiast podważa. Czy rzeczywiście ludzie XXII wieku będą mądrzejsi? Autor nie daje łatwej odpowiedzi, lecz konsekwentnie rozbija iluzję historycznego postępu rozumianego jako moralne doskonalenie człowieka. Kluczowa staje się refleksja samego Metcalfe’a o uwikłaniu jednostki w epokę. „Gdybym żył w tamtej epoce albo gdyby oni żyli w mojej, w ogóle bym ich nie obchodził. Gdybym ich spotkał, prawdopodobnie nawet bym ich nie polubił. Nie spodobałoby mi się ich przekonanie, że żyją w szczytowym momencie historii i mogą patrzeć na wszystkich z góry, podczas gdy w rzeczywistości, jak to określił ukochany poeta Blundy’ego, Larkin, przycupnęli na ziemi . Udawałem, że jest inaczej, ale nigdy w pełni nie odczuję, jak bardzo się ode mnie różnili. Zostali ukształtowani i złapani w pułapkę przez swoje czasy, sytuację materialną i oczekiwania – podobnie jak ja przez swoje”. Taka perspektywa wcale nie służy łatwemu moralizowaniu ani wyrażaniu pozornej satysfakcji z wyższości przyszłości nad przeszłością. Autor „Amsterdamu” nie moralizuje bowiem nigdy. Bezwzględnie za to demaskuje, demistyfikuje, dekonstruuje, obnaża bolesne prawdy, pozostawiając człowieka z nimi „sam na sam”. Pokazuje, że każde pokolenie zostaje ukształtowane i zarazem uwięzione przez swoje czasy, warunki materialne i dominujące oczekiwania. W tej optyce historia przestaje być liniowym postępem, a staje się serią powtarzalnych błędów. Poszukiwanie zaginionego poematu nabiera więc znaczenia symbolicznego. To nie tylko oś fabularna o charakterze metaliterackim, lecz przede wszystkim refleksja nad kruchością dziedzictwa kulturowego. Przeszłość okazuje się bowiem plastyczna i podatna na reinterpretację, a wiedza – zamiast chronić przed błędami, jakie popełniali przodkowie – ulega ideologicznym uproszczeniom. Akademicka satyra obecna w powieści też jest dość istotna w konteście wymowy tej powieści, nie jest więc wyłącznie ozdobnikiem, stanowi natomiast element diagnozy kryzysu myślenia. Metcalfe postrzega swoich studentów jako ludzi o „płaskich i zalęknionych umysłach”, podczas gdy oni są zmęczeni gniewem i nostalgią starszej generacji i chcą jedynie żyć teraźniejszością. Nie obchodzi ich zatem literatura ani wnioski, które przy otwarciu się na intelektualny wysiłek mogą z niej wyciągnąć.
Wydawnictwo Albatros, 2026.
Przekład: Andrzej Szulc