28/05/2026
O wartości osobistych relacji z ludźmi, katastrofizmie, roli poezji i konieczności bycia autentycznym we współczesnym świecie rozmawiał Erazm Stefanowski ze swoim gościem, Wojciechem Gawłowskim, poetą, krytykiem literackim i animatorem kultury, podczas kolejnego spotkania autorskiego z cyklu "...w pół słówka..."
Wojciech Gawłowski publikuje od 1976 roku. Jest autorem 12 tomów poetyckich i arkuszy poetyckich. Poezja Wojciecha Gawłowskiego była prezentowana na antenie Polskiego Radia, a przykłady wierszy ukazały się w antologiach i czasopismach w Czechach, Francji, Niemczech i Austrii. Został honorowany m.in. medalem im. Stanisława Grochowiaka w 1978 roku, a także odznaką Zasłużony dla Kultury Polskiej przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
"Ja powiem tak, że poezja, w ogóle uczestniczenie w życiu literackim... To jest pewien rodzaj przygody, takiej z własną wyobraźnią, ale również z ludźmi"- przyznał na wstępie spotkania poeta- "To właśnie, co powstaje relacjach bardziej osobistych, bezpośrednich, między ludźmi piszącymi i wyznającymi pewne wspólne idee i zasady to jest wyjątkowe doświadczenie. I to jest najlepsze, co może człowieka spotkać".- przekonywał. Jednocześnie ma świadomość, że poetom "samotność jest właściwie przypisana." Bliska jest mu perspektywa i myślenie katastrofistów. Uważa, że istnieje wiele procesów, które doprowadzają do kompletnego przewartościowania natury ludzkiej. Sam śledzi to, co dzieje się we współczesnym świecie i, jak zaznacza, stara się być "dobrze poinformowanym realistą". Jako poeta "nie cyzeluje tylko języka" ale stara się reagować na rzeczywistość, wchodzić w konflikt z tym "co na nas spada tak medialnie, jak i bezpośrednio, wszystkim, czym żyjemy w otoczeniu informacji. To wszystko nas atakuje, kształtuje, a czasami wręcz męczy, czy zatruwa"- wymienia. Tak jest choćby w zbiorku "Polowanie na chimery". Na jakie chimery chce polować autor? Z czym walczy? "To jest walka właściwie o to, żeby zachować własną tożsamość pod każdym względem, prawo do osobnego osądu. Ja sobie zdaję sprawę, że w dzisiejszym świecie to nie jest łatwe, ale jakiś kościec trzeba chronić i o tym piszę"- mówi. Jego zdaniem dla określonej grupy ludzi "poezja może być odtrutką", "w pewnych kręgach kulturowych, którym zawsze na literaturze, na sztuce zależało staje się nawet produktem ratunkowym. Dla mnie ta poezja innych autorów, którą czytałem, była odtrutką. Rozszerzała mi po prostu sposób widzenia i przeżywania świata." - wspominał. Zdaniem Wojciecha Gawłowskiego
"pisanie może mieć leczący charakter autoterapii. Czasami to doprowadza do tego, że człowiek staje się w swoim psychice i emocjach bardziej integralny. Ludzie powinni być bardziej integralni, a dzisiaj są w dużej mierze kompletnie zdezintegrowani. Jako osoby w sensie fizycznym, ale i psychicznym, to widać w kontaktach międzyludzkich" - podkreślał.
"Jak ty znajdujesz się na tej planecie, która zawsze miała dwa bieguny i te moralne w postaci dobra i zła i te geograficzne? - pytał Erazm Stefanowski. "Powiem szczerze, że nie obywa się bez guzów i ran takich egzystencjalnych. Ale nie chodzi o to, żeby protestować i stroić jakieś bohaterskie miny, czy w ogóle stosować jakieś wręcz kaznodziejskie sposoby komentowania, ale chodzi o to, żeby być autentycznym w tym wszystkim" - wyjaśniał zaproszony gość. Śledzi naukę, kulturę, kino, teatr. We wszystkich tych dziedzinach widzi rzeczy, mogące budzić bardzo negatywne odczucia, ale dostrzega też zjawiska wartościowe. Niedoścignionym wzorem jest dla niego twórczość Krzysztofa Kieślowskiego, który w sposób dzisiaj już niemodny pokazywał zwykłych, bardzo ludzkich bohaterów zaplątanych w życie i Angelusa Silesiusa, mistyka i poety. W "Polowaniu na chimery" nie unika też mówienia o śmierci i depresji, tematów ważnych, choć medialnie pomijanych. "Ja mam czasami takie poczucie, jakby ktoś mógł mi powiedzieć, że ja chcę wpędzać ludzi w rzeczywistość"- wyznaje. Kiedy "coś go głęboko dotyka, musi dać temu wyraz". Wierzy, że "poeta musi być autentyczny."
Tytuł tomiku "Muzeum dusz czyścowych" opiera się na paradoksie. "Muzeum jest czymś co chroni dobra, jakieś wartości, kolekcję dzieł sztuki, a dusze czyścowe są czymś ulotnym, czymś co istnieje tylko w sferze wiary". Do sfery wiary, dobra i zła autor odwołuje się dosyć często. Na spotkaniu przypomniał m.in stwierdzenie iż "największym sukcesem szatana jest to, że... Ludzie dzisiaj uważają, że on nie istnieje i że zło jest jakimś czymś takim nieprzyjemnym, wstydliwym."
Często sięga po własne sny, choćby w przypadku motywu głuchego telefonu ze zmarłymi, czy opisu Zbigniewa Herberta na przystanku w Augustowie. Nawiązania do snów znajdziemy także w kolejnym tomie "Lunapark nieśmieterlności". I tu również mamy do czynienia z kontrastowym zestawieniem pojęć. "Nieśmiertelność jest wielką tęsknotą ludzkości i pewnie wielokrotnie była opisywana. Natomiast współczesny nam świat oferuje właśnie takie... lunaparkowe, niepoważne podejście do zagadnień, które ja uważam za eschatologiczne, takie, które powinny odpowiadać na pytanie, po co się plączemy po świecie, jaki to wszystko ma sens, jaki sens ma cywilizacja, jaki sens ma pojedyncze istnienie człowieka, jaki sens mają różne konflikty, co jest ich istotą? Z jednej strony ludzkość ma swoje stałe tęsknoty, one się różnie objawiają, ale czasami przybierają karykaturalne formy, albo formy wręcz zbrodnicze, a czasami... takie groteskowe, zupełnie jakieś fantasmagoryczne." - mówił w kontekście tego zbiorku Wojciech Gawłowski.
"(…) w internecie rosła lawinowo/ ilość polubień dla kobiety karmiącej piersią/ psa/ W międzyczasie sędzia (…) stał się panem życia i śmierci/ małego Alfiego Adamsa/ który z czystej przekory żył jeszcze ponad dwie doby, po odłączeniu aparatury podtrzymującej/ funkcje życiowe (…) - pisze w "Polowaniu na chimery" Wojciech Gawłowski. A w "Muzeum dusz czyścowych" czytamy: "Galopujemy na grzbietach świń, w które weszły demony wypędzone przez Pana (…) Ocean toczy pianę, grzywy fal na wyciągnięcie dłoni.... "Łomot idzie z każdej strony" - jak zauważa sam poeta. A jednocześnie jest on autorem, który uważa, że poezja jest kulminacją, stanowi apogeum języka, wieńczy żywioł mowy, że są wśród nas słowa "rzeczywiste z wnętrza ciszy, snu, cierpienia i sensu".
Warto osobiście zanurzyć się w lekturę zbiorków Wojciecha Gawłowskiego. Zobaczyć świat jego oczami. Zastanowić się nad nim i nad sobą. Do czego serdecznie zachęcamy.