11/05/2022
Drodzy 👋, poniżej nasze sprostowanie na skandaliczny artykuł red. Michała Wojtczuka z Gazety Wyborczej dot. placu zabaw na Dolince Służewskiej 🌳🐦. Odpowiedź wysłaliśmy też do autora i na skrzynkę redakcji.
👉 https://bit.ly/sprostowanie_dolinka artykuł w czytelnej formie .pdf
W tekście znajdują się odwołania do załączonych zdjęć dlatego zachęcamy do ich otwarcia z poniższego linku:
👉 https://bit.ly/sprostowanie_zdjecia_dolinka artykuł + zdjęcia (google drive)
//
Szanowny Panie Redaktorze,
kontaktujemy się w związku z opublikowanym przez Pana w dniu 5 maja 2022 r. artykułem dot. powstania naturalnego placu zabaw na terenie Dolinki Służewskiej (dostępny pod linkiem: https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,28411361,plac-zabaw-wsrod-drzew-a-straszono-zniszczy-park-przymiarka.html, a także w stołecznym wydaniu Gazety Wyborczej pt. “Plac nie taki straszny jak go malowali”).
Jesteśmy mile zaskoczeni, że choć minęły prawie dwa lata od publikacji pierwszej petycji mieszkańców (ponad 2200 podpisów) i rok od wysłanego również do Pana press-packa dot. spaceru w obronie Dolinki, to właśnie teraz postanowił Pan pochylić się nad tematem i wspomóc mieszkańców swoją interwencją. Pozwoli Pan, że w trosce o rzetelne przedstawienie czytelnikom tej sprawy sprostujemy informacje zawarte w Pana artykule, który deprecjonuje ruch i zaangażowanie społeczników w kwestie obywatelskie i ochrony środowiska. Dla ułatwienia zadania, w dalszej części sprostowania, odnosimy się do cytatów z Pańskiego artykułu.
Po przeczytaniu materiału, odnieśliśmy wrażenie, że zestawiając Pańską deklarację “Uwielbiam park Dolinka Służewiecka” z akapitem “Kilka dni temu przejechałem przez park na rowerze, […] Byłem zdumiony tym co zobaczyłem” ta druga wypowiedź jest bliższa prawdzie. Wskazuje bowiem, że choć minęło osiem miesięcy od odbioru inwestycji, dopiero teraz pojawił się Pan na miejscu.
Na wstępie podkreślmy, że mieszkańcy nie byli przeciwni koncepcji budowy placu zabaw, a jedynie miejscu, w którym powstała inwestycja. Pomimo wystosowania wielu, różnych pomysłów zmiany lokalizacji na obszar mniej cenny przyrodniczo zostali zignorowani, a inwestycja przeforsowana. Wśród nich były m.in. przeniesienie placu zabaw na teren przy Stawie Służewieckim (należący do Zarządu Zieleni m.st. Warszawy) czy doposażenie innych placów w najbliższej okolicy (plac zabaw przy Służewieckim Domu Kultury czy Górki Służewskie - obydwa miejsca w odległości mniejszej niż 100 m). Pamiętajmy, że Dolinka Służewska położona jest na terenie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu i nie jest to miejsce odpowiednie do budowy placu zabaw rozciągającego się na obszarze 1,1 ha o budżecie 2 mln zł. Dodatkowo miasto rozpoczęło prace bez uzyskania niezbędnych zgód dot. ochrony przyrody (płoszenie zwierząt, niszczenie siedlisk). Kontrowersji dodaje fakt, że Zarząd Zieleni przez kilka miesięcy nie odpowiadał na pisma mieszkańców i nie odbierał telefonów.
Dla pełnego obrazu sprawy trzeba wyjaśnić skąd pomysł budowy placu zabaw na Dolince i w jaki sposób został przepchnięty pod płaszczykiem Budżetu Obywatelskiego (dalej “BO”). W ramach projektu BO nr 1235 miało powstać 11 placów zabaw. Lokalizacja tego w Dolince Służewskiej została mieszkańcom narzucona przez głosujących z całej Warszawy, a 10 pozostałych miejsc wyznaczyli urzędnicy, choć projekt wyraźnie określał, że w tej sprawie zostaną przeprowadzone ankiety. Tym sposobem oszukano Warszawiaków głosujących na place zabaw w swojej okolicy. Zarówno Radni Dzielnicowi, jak i Rada Miasta na obradach on-line jednomyślnie poparli protestujących mieszkańców w ich wysiłkach dot. przeniesienia placu zabaw z Dolinki. BO nie pozwala głosować przeciwko projektom, co wymusza wstrzymanie się od głosu lub głosowanie na inny projekt. Doprowadza to do patologicznej sytuacji, w której mieszkaniec Białołęki decyduje o tym co stanie za moim oknem na Mokotowie, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Podkreślmy, że przez cały ten czas autor projektu, Robert Buciak, nie podjął ani jednej próby rozmowy z mieszkańcami i mediacji pomiędzy protestującymi a Zarządem Zieleni. Dla porównania - w tegorocznej edycji zgłaszający projekt pt. “Antysmogowy mural o tematyce natura i zieleń na ochocie” zrezygnowali z jego realizacji, gdyż “Zostały nam przedstawione lokalizacje zupełnie niedopasowane do projektu i znajdujące się w różnych częściach Ochoty. Mieszkanki i mieszkańcy poparli projekt, który dotyczy ich lokalności, więc nie jest uczciwe zmieniać na adres - zupełnie niepowiązany z naszym projektem.”
Wróćmy jednak do artykułu, w którym relacjonuje Pan swoją wizytę:
“Mając to wszystko w pamięci, nie wierzyłem własnym oczom, kiedy zobaczyłem to, co budziło takie protesty. Nie ma mowy o żadnej deweloperce. Powstał plac zabaw z drewnianymi zabawkami. Rzeź ekologiczna? Plac położony jest wśród drzew. Na całym jego terenie nie ma żadnej sztucznej nawierzchni, tylko trawa i piasek. Nie jest ogrodzony, nie stanowi bariery nawet dla jeży.”
Powyższy akapit tak dalece odbiega od prawdy, że wypunktujemy kolejne zdania, aby przedstawić stan faktyczny:
1. “Na całym jego terenie nie ma żadnej sztucznej nawierzchni, tylko trawa i piasek.”
Odp. Pierwotnie na terenie obecnego placu zabaw znajdowało się naturalne runo leśne (załączone zdjęcia: czesc A, czesc B.jpg), które Zarząd Zieleni m.st. Warszawy zerwał koparkami, wraz z warstwą gleby i występującymi w niej mikroorganizmami glebowymi. Jest to naturalne miejsce zamieszkania zwierząt, źródło pokarmu dla ptaków - w przeciwieństwie do położonej trawy z rolki, która jest pozbawiona powyższych właściwości i już została zadeptana do gołej ziemi przez ludzi (zdjęcia: trawa z rolki, klepisko.jpg). Zrębki drewna i kora, którą została wysypana część B placu zabaw to pustynia ekologiczna, która nie ma żadnej wartości ekologicznej (zdjęcia: piach, zrebki.jpg). Dodatkowo wykazuje znikome zdolności retencyjne (a jest to teren zalewowy, na którym gromadzi się woda). Wśród materiałów budowlanych znalazły się również “naturalne”: ławy fundamentowe prostokątne żelbetowe z betonu, słupki fundamentowe betonowe czy płyty betonowe chodnikowe.
2. “Nie jest ogrodzony, nie stanowi bariery nawet dla jeży.”
Odp. Nie jest to prawda. Część A placu zabaw od strony północnej jest na całej szerokości ogrodzona wysoką na 60 cm wiklinową osłoną (zdjęcie: ogrodzenie.jpg), a od strony wschodniej i południowej - na 2/3 odcinka znajduje się analogiczna 30 cm przeszkoda (zdjęcie: bariera.jpg). Jest to fizyczna blokada, której nie pokonają migrujące małe zwierzęta (np. płazy, jeże, myszy polne).
Powyższy punkt koresponduje z cytowaną przez Pana wypowiedzią, w której ostrzegamy, że “ta inwestycja spowoduje przecięcie korytarza ekologicznego”. Na poparcie tych słów powołamy się na słowa eksperta z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN, prof. dr hab. Macieja Luniaka, który w swojej opinii przyrodniczej (dalej “Opinia”) napisał:
“Usytuowanie omawianej inwestycji przerywa ciągłość korytarza ekologicznego Dolinki. Ten negatywny wpływ będzie dotyczył nie tylko samego terenu inwestycji, ale będzie się rozciągał na sąsiedni teren dojścia licznej publiczności do rozciągniętych przestrzennie obu części placu zabaw, będzie także oddziaływał hałasem i rozchodzeniem się ludzi po całym okolicznym obszarze. Spowoduje to przerwanie ciągłości funkcji korytarza ekologicznego na znacznym odcinku Dolinki.” Oczywistym jest, że ptaki i mała zwierzyna nie będą konkurować z hałasem i zagrożeniem ze strony ludzi i opuszczą miejsce w poszukiwaniu spokoju.
3. “Powstał plac zabaw z drewnianymi zabawkami”
Odp. Na stronie artykułu nie znaleźliśmy zdjęć drewnianych zabawek (załączamy swoje: zwierzeta1, 2, 3.jpg). W rzeczywistości jest to przerośnięty sztuczny inwentarz, w skład którego wchodzą m.in. bóbr, łabędź czy gąsienica z wykrzywionymi twarzami. Ich powierzchnia już pęka i odpryskuje, co nie wróży pozytywnie ich trwałości.
4. “Nie ma mowy o żadnej deweloperce.”
Odp. Zaskakuje fakt, że z rozesłanego zaproszenia na zeszłoroczne spotkanie, w którym piszemy o uchybieniach w działaniu Budżetu Obywatelskiego, niszczeniu przyrody i urzędniczej ignorancji jako tytuł artykułu wybrał Pan właśnie wątek inwestycji deweloperskich. Na terenie całej Warszawy jest mnóstwo przypadków, w których inwestorzy wykorzystując luki prawne budują nowe osiedla na terenach cennych przyrodniczo (Pola Mokotowskie, czy sąsiedztwo Lasu Kabackiego). Podczas spotkania na Dolince dowiedziałby się Pan, że mieszkańcy są nieufni wobec niszczenia cennych przyrodniczo obszarów, które po zdegradowaniu mogą być łakomym kąskiem dla dewelopera, a także, że wschodnia część Dolinki Służewskiej od wielu lat znajduje się na celowniku jednego z warszawskich inwestorów. Los deweloperki spotkał teren naprzeciwko parku, przy skrzyżowaniu Nowoursynowskiej z Doliną Służewiecką, gdzie przez wiele lat inwestor nie mógł uzyskać zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków. Podkreślamy jednak, że nasze protesty w głównej mierze dotyczyły degradacji walorów przyrodniczych półdzikiego parku.
5. “Rzeź ekologiczna? Plac położony jest wśród drzew.”
Rzezią jest zdarcie naturalnej darni z terenu Parku i wyłożenie ekologicznej pustyni. Ostrzegaliśmy również, że gdy plac zabaw postanie to prawdopodobnym celem wycinki będą drzewa i gałęzie znajdujące się najbliżej zabawek. Tak też się stało. Wycięto kilka zdrowych drzew i przycięto gałęzie nad łącznikiem (m.in. tę, na której w trakcie rozpoczęcia budowy znajdowało się gniazdo kwiczoła, pomimo licznych zapewnień ze strony ZZW oraz firmy odpowiedzialnej za modernizację kolektora, że droga transportowa zostanie przeprowadzona omijając gałąź i pozostanie ona nietknięta). Nieufność mieszkańców wobec działań ZZW, często samozwańczych, w środku nocy lub nad ranem poza możliwością kontroli obywatelskiej, na terenie Dolinki Służewskiej jest w pełni uzasadniona. Inwentaryzacja dendrologiczna przeprowadzona w październiku 2020 r. nie stwierdziła obecności chorych czy zagrażających bezpieczeństwu ludzi drzew na terenie obecnego placu zabaw. Mało tego, ZZW zarzekał się, że - mimo przewidzianych pierwotnie w projekcie 11 drzew do wycinki (przed wykonaniem inwentaryzacji drzewostanu - żadne drzewo nie zostanie usunięte.
Skala prawdziwych zniszczeń jest jeszcze nie do oszacowania. Miasto przeprowadzając w 2019 r. badanie przyrodnicze BioBlitz nie zastosowało się do zaleceń raportu, w tym m.in. aby zachować mozaikowatość terenu.
Tutaj odpowiednim zdaje się przywołanie cytatu z Opinii prof. Luniaka:
“Użyty w nazwie inwestycji termin „naturalny” (o placu zabaw) jest pustą deklaracją odnosząca się tylko do rodzaju użytych materiałów, co ma małe znaczenie ekologiczne. To hasło (modne ostatnio!) nie ma ona pokrycia w istocie inwestycji i jej skutkach, szkodliwych dla przyrody. Lokalizacja tej inwestycji jest sprzeczna z aktualną strategią Miasta sprzyjającą wartościom przyrodniczym terenów zieleni.”
Zgadzamy się z Panem w poniższych kwestiach:
6. “Na pewno bezcenny jest lokalny patriotyzm i gotowość mieszkańców, by zaangażować się w obronę parku.”
Obecnie grupa Przyjaciół Dolinki liczy 1400 osób, którym zależy na przyrodzie i jej naturalnych mieszkańcach. Sprzeciwiają się również urzędniczej ignorancji i forsowaniu inwestycji na cennych przyrodniczo terenach wbrew ich woli i za środki pochodzące z ich podatków (w przypadku placu zabaw zamrożono w budżecie 2 mln zł). Jak sam Pan wskazał w artykule, osiedle Służew nad Dolinką posiada znakomicie rozwiniętą infrastrukturę dla dzieci – 16 placów zabaw w najbliższej okolicy. Za środki przeznaczone na budowę placu zabaw zaproponowaliśmy pożyteczne i konstruktywne zmiany na terenie Parku, takie jak: (i) renaturyzacja potoku; (ii) działania związane z bieżącym utrzymaniem stawów w minimalnym, niezbędnym zakresie tj. koszenie trzcin czy udrażnianie kanałów, naturalne pogłębianie stawów i oczyszczenie ich ze sztucznych tworzyw zalegających tam od lat; (iii) ochrona naturalnych siedlisk zwierząt wolnożyjących poprzez organizowanie pomocy weterynaryjnej porzuconym podlotom i osobnikom zranionym czy zwiększenie liczby sztucznych miejsc lęgowych i schronień (budki lęgowe, schrony dla nietoperzy, hotele dla owadów); (iv) nasadzanie nowych drzew i krzewów zgodnie z tutejszą florą, biorąc pod uwagę już istniejące drzewa, ich gatunki i symbiozę z inną roślinnością; (v) oczyszczenie ścieżek z gruzu i pozostałości budowlanych, montaż zamykanych koszy na śmieci w miejsce istniejących.
7. “I uważnie należy obserwować, czy wiklinowe altanki wykorzystywane są przez dzieci do zabawy czy przez dorosłych na imprezy przy piwku.”
Ostrzegaliśmy, że podobnie jak przy poprzedniej inwestycji miasta na wschodniej stronie Dolinki pt. “Zielony Służew nad Dolinką” (betonowy skwerek za, bagatela, 300 tys. zł), tak i tutaj infrastruktura placu zabaw stanie się miejscem nocnych libacji. Tak też się stało, a pozostałości są widoczne rano następnego dnia (załączone zdjęcia: impreza1, impreza2.jpg).
8. “To prawda, że nie każdy zielony zakątek w Warszawie trzeba uczesać”
Plac zabaw to zamach na naturalny i półdziki charakter Dolinki Służewskiej. Jako przykład szkodliwych działań przywołam renowację Kępy Potockiej (2007 r.) oraz Ogrodu Krasińskich (2013 r.), w których inwentaryzacja przyrodnicza dokonana po realizacji inwestycji wykazała zmniejszenie gatunków lęgowych o połowę, a także wycinkę historycznego drzewostanu. To m.in. dlatego mieszkańcy patrzą na ręce urzędnikom i z obawą patrzą na planowane działania w ich najbliższej okolicy. Następnym razem proszę odwiedzić tzw. Stary sad w zachodniej części Dolinki i obejrzeć dokonania ZZW względem “pielęgnacji” jabłoni. Wiele ptaków, jak kosy, miało w dziuplach pni swoje gniazda, rozłożyste niegdyś drzewa dawały schronienie ptakom i przyjazny cień spacerowiczom. Co jest tam dzisiaj?
Żywimy nadzieję, że powyższe sprostowanie pomoże Panu i czytelnikom lepiej zrozumieć kontrowersje wokół budowy placu zabaw w Dolince Służewskiej (w załączniku ściągawka - plik ulotka.jpg), a także zmotywuje do szanowania i docenienia ostatnich kawałków dzikiej przyrody, która ostała się w dużym mieście. Zgadzamy się z Panem, że nie każdy zielony zakątek trzeba “uczesać”, przecinać ścieżkami o idealnie geometrycznych kształtach czy robić kosztowne w utrzymaniu nasadzenia od linijki. Tak naprawdę my przeminiemy, a przyroda zostanie długo po nas, dlatego szanujmy ją, aby zostawić naszym dzieciom prawdziwe jeże, bobry (tak, mieszkają w stawach Dolinki!) i ptaki, a nie ich półmetrowe karykaturalne rzeźby.
Pozdrawiamy
Przyjaciele Dolinki
Michał Korkuć
Roman Głodowski, przyrodnik, Stowarzyszenie Nasz Bóbr
Sławomir Kasjaniuk, ornitolog, pomysłodawca i przewodnik po Ptasich Spacerach po Dolince
Rafał Trzaskowski
Budżet Obywatelski w Warszawie
Centrum Komunikacji Spolecznej
Zarząd Zieleni Warszawy
i Radni Miasta 🎩
Ewa Malinowska-Grupińska
Sławomir Potapowicz Wiceprzewodniczący Rady Warszawy
Magdalena Roguska
Dariusz Figura
Anna Auksel-Sekutowicz Radna m. st. Warszawy
Maciej Binkowski
Agnieszka Borowska Radna m.st. Warszawy z okręgu Białołęka i Praga-Północ
Mariusz Budziszewski
Jacek Cieślikowski
Agata Diduszko-Zyglewska
Stanisław Dratkiewicz
Joanna Dymowska - Radna m.st. Warszawy
Dariusz Dziekanowski
Mariusz R. Frankowski
Filip Frąckowiak Radny m.st. Warszawy
Patryk Górski - Radny m.st. Warszawy
Oskar Hejka
Tomasz Herbich
Agnieszka Jaczewska
Ewa Janczar - Radna m.st. Warszawy
Monika Jaruzelska
Cezary Jurkiewicz
Jarosław Kaczyński
Sebastian Kędzierski
Wiktor Klimiuk
Andrzej Kropiwnicki
Renata Królak - Radna m.st. Warszawy
Oliwier Kubicki
Dorota Lubomirska
Dorota Łoboda
Maria Łukaszewicz
Piotr Mazurek
Beata Michalec - Radna m.st. Warszawy
Anna Nehrebecka-Byczewska - kandydatka do Rady Warszawy
Renata Niewitecka Radna m.st. Warszawy
Iwona Pawłowska
Kacper Pietrusiński Radny m.st. Warszawy
Błażej Poboży
Tadeusz Ross
Paweł Sawicki - radny Rady Warszawy
Olga Semeniuk
Joanna Staniszkis - Radna m.st. Warszawy
Tomasz Sybilski - Radny m. st. Warszawy
Marek Szolc
Jarosław Szostakowski
Michał Szpądrowski
Gabriela Szustek
Piotr Szyszko
Aleksandra Śniegocka-Goździk - Radna m.st. Warszawy
Joanna Wiśniewska-Najgebauer
Iwona Wujastyk - Radna m. st. Warszawy
Agnieszka Wyrwał Radna m. st. Warszawy
Justyna Zając - Radna m.st. Warszawy
Małgorzata Zakrzewska
Piotr Żbikowski
Alicja Żebrowska - Radna Warszawy
Tomasz Żyłka - radny w Radzie Warszawy