27/06/2024
Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, jakie to niezwykłe i poczułam totalną ulgę, że w szkołach demokratycznych, dzięki formalnemu oparciu na ED, nie mamy oceny zachowania, WF, muzyki i plastyki. Przynajmniej od tego jesteśmy totalnie wolni!
To jest absolutny Sztos, który daje możliwość zbadania w jaki sposób całkowity brak ocen w tych zakresach oddziałuje na proces rozwojowy osoby przebywającej w placówce edukacyjnej dziennej (w odróżnienie od ED)
Jeśli szukacie tematów na prace licencjackie, mgr, dodatkowy aspekt doktoratu. Warto. Dla dobra ludzkości 🙂
Myślę o tym tym bardziej, że ostatnio mocno przerabiamy w administracji zarejestrowanych przez nas szkół kontekst wymagań edukacyjnych w świetle prawa oświatowego, które jasno precyzuje, że ocenianie na poszczególne oceny wymaga jasnych i klarownych kryteriów opartych na jasnych, czytelnych wymaganiach edukacyjnych określonych na początku roku przez nauczyciela. Co więcej wymagania te i ocena ich realizacji powinny być dostosowane do możliwości ucznia, a ocenie powinien podlegać wysiłek włożony w realizację tych wymagań a nie stopień ich realizacji zwłaszcza, gdy uczeń ma szczególne potrzeby edukacyjne. No a ostatnio mówi się, że nie ma ucznia pozbawionego tych szczególnych potrzeb.
Celem oceniania w tej sytuacji, czyli wg prawa ma być motywowanie do rozwoju. Bo ocena obecnie to już nie jest kwestia dookreślenia kryteriów dostępu do kolejnych etapów kształcenia w oparciu o możliwości intelektualne ucznia. Teraz jest to obszar nagradzania ucznia za włożony wysiłek w realizację zadań, gdzie jakość tej realizacji ma niewielkie znaczenie.
To jest horrendalnie skomplikowane, bo oto nauczyciel staje w sytuacji, gdy w ED na podstawie jednego spotkania poświęconego na egzamin pisemny i ustny oraz ewentualnej dokumentacji IPET ma kompetentnie wystawić ocenę, albo nauczyciela, który w szkole masowej ma ocenić kilkuset uczniów. To jest źródło depersonifikacji osób uczących się i sprowadzania ich w percepcji nauczyciela do numeru w dzienniku. Heh, pokusiłabym się wręcz o hipotezę, że to w ogóle źródło kryzysu tożsamościowego ucznia w szkole i zaburzeń związanych z depersonalizacją.
Skoro dla dorosłych w szkole jestem numerem w dzienniku, to czy ja w ogóle jako osoba istnieję?
Całe to zamieszanie w okół oceniania wydaje mi się całkowicie zbędne, tym bardziej, że jest szkodliwe. Jestem przekonana, że rozwój nie wymaga motywowania człowieka poprzez ocenianie i że nie ma konieczności nadzorowania i bieżącego monitorowania za pośrednictwem pomiarów ilościowych stopnia realizacji podstawy programowej. Tym bardziej, że mamy kłopot ze zdefiniowaniem samego pojęcia: realizacja podstawy programowej.
W obszarze edukacji demokratycznej mówimy o procesie rozwojowym, który wspieramy przede wszystkim tworząc bezpieczne środowisko rozwojowe, przez co rozumiemy budowanie fundamentu w postaci zdrowych, szeroko pojętych, relacji. Pozyskiwanie wiedzy i umiejętności pozostawiamy naturalnemu przebiegowi adekwatnemu do indywidualnych potrzeb i możliwości / kompetencji każdej osoby (zakładamy, że nie da się nie uczyć) bardzo dbając o niezaburzanie procesów związanych z zaspokajaniem ciekawości. Zakładamy, że ciekawość to podstawa rozwoju poznawczego. Towarzyszy temu uważność dorosłych (rodzice, opiekunowie, edukatorzy) z otoczenia rozwojowego i ich wzajemna komunikacja i współpraca.
Nie potrzebujemy oceniać, co uczeń zrobił dobrze, a co wymaga poprawy. Jeśli uczące się dziecko popełnia błędy to samo (dzięki relacjom) reflektuje ich konsekwencje i wyciąga wnioski. Można to zaobserwować np w okresie przygotowań do E8 albo matury (sic!)
Paradoksalnie uważam, że należałoby w ED pozostawić E8 jako test kompetencji i możliwość przystąpienia do matury, a zrezygnować w ogóle z egzaminów klasyfikacyjnych. Tak, jak to działa w przypadku unschoolerow w Irlandii, gdzie monitoring ze strony państwa ma na celu zapobieganie przemocy wobec dzieci i w związku z tym ogranicza się do wglądu w sytuację rodzinną poprzez działania instytucji pomocy społecznej.
Reasumując. Wspieranie rozwoju nie wymaga określania kryteriów oceny tego rozwoju, jeśli wychodzimy z założenia, że każdy człowiek jest inny i że cechuje go indywidualny proces rozwojowy a pojęcie harmonijnego rozwoju to mit.
Wspieranie rozwoju wymaga uważnego towarzyszenia dzieciom przez kompetentnych i nieoceniających, a reflektujących dorosłych.
Szkoły demokratyczne pokazują, jak to się robi w praktyce.
_________
Link do nagrania w komentarzach.