02/06/2023
Nadeszła chwila finałowej walki, w której zmierzą się Piwot i Młot. Obaj panowie wiedzieli, że to starcie będzie decydowało o zwycięstwie. Pierwsza runda rozpoczęła się. Piwot, klasycznie, wspomógł się trunkiem-tym razem rzytnią-i ruszył do walki chwiejnym krokiem.
Szaleńczy taniec Piwota całkowicie zdezorientował Młota. Ten przestał już zupełnie reagować, stał nieruchomo i bezwładnie patrzył. Gdy ten tak bezczynnie wegetował, Piwot niespodziewanie ruszył do akcji. Zamiast oddać standardowy cios, wyciągnął puszkę po fasoli z obiadu i zaczął naśladować dzikie ryki. Jego donośne odgłosy wypełniły arenę, wprowadzając w zakłopotanie Młota. Pijany mistrz wykorzystał dezorientację swojego przeciwnika i atakował go w miękkie punkty na ciele - pachwiny oraz jego krocze. Seria ciosów wreszcie ocuciła kolosa. Wściekły Młot przystąpił do odwetu i postanowił powalić swojego przeciwnika jednym ciosem. Jednak było łatwiej to powiedzieć niż zrobić, ponieważ Piwot był znacznie szybszy i zwinniejszy. Kolos z każdą minutą odczuwał coraz większą presję, ale wygląda na to, że w końcu go przerosła, gdyż po raz pierwszy w swojej karierze padł.
Runda zakończyła się, a tłum był w szoku. Nikt nie spodziewał się takiej taktyki ze strony Piwota, ale nie było czasu na laury, ponieważ nadszedł czas na drugą rundę. Młot był wściekły! Rozwścieczony porażką z pierwszej rundy, wprawił wszystkich w osłupienie swoim donośnym rykiem. Niezwłocznie ruszył do ataku, próbując rozkwasić Piwota swoim prawym sierpowym. Pięści kolosa były potężne, ale powolne. Wiedząc, że musi działać, Piwot sięgnął po kij od miotły jako swoją odpowiedź na ataki Młota. Dzięki swojej nowej broni zadał kilka precyzyjnych ciosów w bok Młota. Młot nie odczuł tych uderzeń, ale mimo to cofnął się (obrzydzała go myśl o środkach czystości, nawet jeśli to był kij od miotły). Staruszek wykorzystał długość miotły i dzięki temu wskoczył na plecy Młota. Złapał go za szyję i próbował go powalić na matę podduszając go. Plan był dobry, ale wykonanie gorsze. Ze względu na lekką nietrzeźwość, noga Piwota nieznacznie ześlizgnęła się z ogromnego cielska Młota, co umożliwiło kolosowi jej schwytanie. Młot jednym zdecydowanym ruchem posłał Piwota na glebę. Będąc na glebie, staruszek tylko jęknął z bólu.
W końcu nadszedł czas trzeciej rundy, decydującej o losach całej walki. Obaj zawodnicy byli wyczerpani, ale nie zamierzali się poddawać. Piwot był na swoim limicie wytrzymałości, ale wciąż miał asa w rękawie - dokładniej jedno piwo. Wypił zawartość puszki i natychmiast odzyskał pełnię sił. Jego ruchy stały się jeszcze bardziej płynne i zwinne. Młot, w odpowiedzi, tylko zmarszczył czoło, zadudnił łapami o swoją klatkę piersiową i ruszył do ataku.
Gdy nagle, na teren strefy walki wtargnęły służby porządkowe więzienia. Tłum zamarł, podobnie jak i wojownicy. Strażnicy wygonili gapiów oraz Młota z terenu walki. Dla nich to był koniec, ale dla reszty panów, czyli Piwota oraz Zduna (włodarza walk), to był dopiero początek.