Filia nr 5 Książnicy Płockiej

• Dzień jak nie co dzień i nie byle gdzie, czyli Dzień Dziecka w Filii nr 5.    • 1 czerwca na każdego naszego młodego c...
29/05/2026

• Dzień jak nie co dzień i nie byle gdzie, czyli Dzień Dziecka w Filii nr 5.
• 1 czerwca na każdego naszego młodego czytelnika czeka miła niespodzianka.
• Jeżeli się nie pospieszyłeś i nie jesteś dorosły, przyjdź koniecznie do biblioteki.
• W razie potrzeby zażądamy braku dowodu osobistego. 😀

Święto naszych matek jest jak matka wszystkich naszych świąt. Wyświechtany banał i gładka ckliwość spotyka się w nim z a...
28/05/2026

Święto naszych matek jest jak matka wszystkich naszych świąt. Wyświechtany banał i gładka ckliwość spotyka się w nim z autentycznym uczuciem i głęboką prawdą. Są takie lustra, które to pokazują w niezwykle zwięzłej perspektywie, w skrócie zagęszczonym jak rowki w winylu albo zera i jedynki na krążku CD. A że muzyczni artyści często są narcystyczni, co w dużej mierze jest zasługą ich matek, więc można powiedzieć, że w kwestii Dnia Matki są ekspertami.

W środę przed szerokim kulturowym lustrem posadził nas Maciej Gabryelczyk. Każdy – z wnętrza swojego serca, z cichego kąta i ciepłego pieca własnego życia rodzinnego – mógł wystawić głowę na zewnątrz, aby usłyszeć, jak sprawy matczyno-córczyne i matczyno-synowskie mają się w szerszej skali. W skali od Luciano Pavarottiego do Johna Lennona, od grzeczniutko zaczesanego głosu Bernarda Ładysza do bigbitowo rozczochranych Niebiesko-Czarnych.

Było trochę laurkowo, a jak na cykl audycji z rockowym pazurem, wręcz zaskakująco laurkowo (choć „The Wall” leżało pod innymi longplayami, to Maciej nie sięgnął po wyznania Rogera Watersa o matczynej nadopiekuńczości i emocjonalnej dominacji). Jednak barwna relacja z telefonicznej rozmowy z matką w wykonaniu The Police dawała mocną przeciwwagę dla sentymentalizmu. No i krzyczał na swoją mamę John Lennon i była w jego krzyku wielka miłość.

Wiadomo, że nie szata człowieka. Ale człowiek może ozdobić swą szatę nie tylko w sensie duchowym, lecz także fizycznym, ...
27/05/2026

Wiadomo, że nie szata człowieka. Ale człowiek może ozdobić swą szatę nie tylko w sensie duchowym, lecz także fizycznym, dosłownie materialnym. A że człowiek może to zrobić wykorzystując wiele zastanych (więc na pozór niewiele wartych), a nie zakupionych (więc na pozór cennych) materiałów, to i nasze spotkanie przybrało charakter nieco wywrotowego spisku oraz krawieckich wariacji.

Co nie znaczy, że było wariackie, bo pani Ilona – odzyskowa krawcowa, która poprowadziła warsztaty w cyklu „Chce mi się”– na wiele odzieżowych spraw patrzy bardzo trzeźwo. Na przykład nowy materiał z pasmanterii wcale nie musi być lepszej jakości niż strzępek z obrusa po babci. A krawiecki kapitał dobrze jest ulokować w starych guzikach, najlepiej takich z czasów „Nie oddamy nawet guzika”.

Pani Ilona to specjalistka od stwarzania czegoś, co tchnie świeżością, z czegoś, co kurmoliło się w szafie. Od słów na ten temat przeszliśmy do czynów (przymiarki, demonstracje), w których była tyleż pokora wobec szlachetnej prostoty tkanin, co odrobina odzieżowej brawury. Nasze czarne lustro (ekran telewizora) cały czas było gotowe powiedzieć przecie, kto w czym jak wygląda. I dlaczego tak stylowo.

O tym, jak to jest u mamy, opowiada wiele tekstów kultury, m. in. utworów muzycznych, więc Maciej Gabryelczyk będzie świ...
26/05/2026

O tym, jak to jest u mamy, opowiada wiele tekstów kultury, m. in. utworów muzycznych, więc Maciej Gabryelczyk będzie świetnym moderatorem spotkania z tym, jak to u mamy jest. A że jest czasem dobrze (jak podsuwa Młynarski) , a czasem nie bardzo (jak relacjonują Sting czy Roger Waters) środowa audycja zapowiada się niebanalnie, inaczej niż nieco sztampowe dzisiejsze święto. Przybywajcie!

Ogrody, o których pamiętamy. Ogrody tajemnicze. Ogrody flegmatyczne – pielęgnowane po angielsku, albo ogrody dyscyplinow...
21/05/2026

Ogrody, o których pamiętamy. Ogrody tajemnicze. Ogrody flegmatyczne – pielęgnowane po angielsku, albo ogrody dyscyplinowane po francusku. Ogrody nauk jak u Miłosza. No i ogrody książek, czyli biblioteki. Wszystkie odwiedziliśmy z uczestnikami warsztatów terapii zajęciowej przy Stowarzyszenie „Jestem”.

Zaczęliśmy od piosenki Jonasza Kofty. I od razu okazało się, że z perspektywy miasta – a tym bardziej Płocka z umierającymi ogrodami przy Norbertańskiej i ze Stary Rynkiem wybrukowanym płytami jak współczesna wersja piekła – ogrody to nie tylko sprawa estetyczna, ale także etyczna. Skoro „w żar epoki nie użyczy nam chłodu żaden schron, żaden beton”, to troska o przestrzeń parkowo-ogrodową jest obowiązkiem i patriotycznym, i humanistycznym.

Ale przecież Polska i świat zaczynają się w każdym domu – na parapecie okna czy na grządce, gdzie sadzimy choćby tylko jedną roślinę, choćby pojedynczy kwiat. Jaki kwiat? Tu wybory były rozmaite – bo kwiat to nasze alter-ego, nasze lustro, nasze drugie Jestem. Wokół bibliotecznego stołu zaczęły wyrastać – bratki, konwalie, tulipany, róże. A kiedy Jonasz Kofta znowu zaśpiewał – ten ludzko-kwietny ogród zakołysał się, zatańczył.

Czasem nam się chce i za każdym razem czegoś innego. Tym razem zwariujemy krawiecko, czyli zdradzimy rozsądek z stylisty...
21/05/2026

Czasem nam się chce i za każdym razem czegoś innego. Tym razem zwariujemy krawiecko, czyli zdradzimy rozsądek z stylistyczną inwencją i porzucimy zysk dla uroków odzysku. Jak kreować nie z niczego, tylko z tego, co już było, pokaże pani Ilona z Pracowni IA (broń Boże, nie mylić z AI).

Co z tym Sienkiewiczem? Czy przygody dwójki małoletnich dyscyplinarnie usunąć ze szkoły (za pochwałę imperializmu, sprze...
19/05/2026

Co z tym Sienkiewiczem? Czy przygody dwójki małoletnich dyscyplinarnie usunąć ze szkoły (za pochwałę imperializmu, sprzeciw wobec ruchów wyzwoleńczych i zwyczajny rasizm), czy wręcz przeciwnie – omawiać z tym większą uwagą. Decyzję podjęliśmy w gronie eksperckim – z uczniami VI klasy S. P. nr 1, którzy dopiero co „W pustyni i w puszczy” przerabiali na lekcjach.

Rozmawialiśmy o tym, że „W pustyni i w puszczy” wyszło dwa lata po „Jądrze ciemności” (które czeka w lekturach licealnych), ale Sienkiewicz był mocno zapóźniony wobec Josepha Conrada. Zwróciliśmy uwagę, że pisząc: jak Kali ukraść komuś krowę, to dobrze, a jak Kalemu ktoś ukraść krowę, to źle, Sienkiewicz pisał sam o sobie. Bo podobali mu się Polacy walczący o swój kraj, ale o innych walczących o swój kraj pisał bardzo brzydko.

Ale tak literacko to pisał bardzo ładnie, powieść budzi emocje i dobrze, że są to emocje różne, a Staś i Nel są naprawdę wspaniali – wkraczając w ponadczasową mitologię bohaterów polskiej kultury. Dlatego werdykt naszego trybunału brzmiał: nie usuwać, wytykać hipokryzję i głupotę Sienkiewicza, ale go czytać. Więc czytaliśmy, korzystając także z faktu, że „W pustyni i w puszczy” było na liście książek III Pospolitego Ruszenia Czytelniczego.

15/05/2026

Książnica Płocka jest – gramatycznie – kobietą. Więc, jak wynika z rozmowy w srebrnym Audi, może wiele rzeczy naraz. I swoje możliwości (budzące lęk u niektórych mężczyzn) udowodni już jutro – podczas Nocy Muzeów. Dziś posłuchajcie, jutro przybywajcie, pojutrze odeśpijcie nocne szaleństwa.

Poeci płoccy kawą malowani zmienili nam się w poetów płockich gruntownie obgadanych przy kawie. A rozmowa o lirycznej po...
14/05/2026

Poeci płoccy kawą malowani zmienili nam się w poetów płockich gruntownie obgadanych przy kawie. A rozmowa o lirycznej poezji zmieniła się w rozmowę o prozie życia. Życia w Płocku z okresu PRL-u, w Płocku przemian społeczno-gospodarczych po 1989 r. i w Płocku dzisiaj, kiedy poezja trochę zeszła ze sceny (w knajpie „Pod kominem” albo w „Czarnym kocie”) i odzywa się bardziej z kulturowego podziemia, z marginesu życia, spod spodu miasta.

Majowa edycja „Malowania kawą” od początku stała na głowie, bo spotkanie po raz pierwszy odbyło się po południu, a nie przed, no i była to pierwsza impreza z udziałem Płockie Stowarzyszenie Twórców Kultury z jego nowym zarządem, któremu się kłaniamy. Za to wspominaliśmy poetów, by tak rzec, z poprzedniego rozdania kart, legitymacji i talentów. Poetów, których nie można już spotkać na ulicach, choć – jak wynikło z rozmów i wspomnień – współtworzyli historię ostatnich kilku dekad Płocka.

I cóż się okazało? Że Stanisław Nawrocki – jak przystało na poetę – budzi żywe emocje nawet będąc umarłym. Że Marek Grala ukochał nie tylko literaturę, ale także – a może przede wszystkim? – muzykę. Że Krzysztof Barański miał horyzonty szerokie jak widok ze skarpy, bywając i bibliotekarzem u Zielińskich, i filmowym gawędziarzem w DKF-ie. Czytając dzieje Płocka, pamiętajmy, że nie trzeba zaczynać od Hermana i Krzywoustego, można sprawę postawić na głowie i zacząć od poetów, którzy dopiero co przechodzili Tumską.

11/05/2026

Adres

Pasaż Vuka Karadzica 1
Płock
09-400

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 18:00
Środa 10:00 - 18:00
Czwartek 10:00 - 18:00
Piątek 10:00 - 18:00
Sobota 10:00 - 14:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Filia nr 5 Książnicy Płockiej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria