07/06/2026
Tomasz ma 35 lat, pracuje w logistyce, po godzinach biega, a w weekendy spotyka się ze znajomymi. Na pierwszy rzut oka jest tym facetem, który ma wszystko poukładane, zawsze sypie żartami i chętnie pomoże kumplowi przy remoncie.
Przez lata żył w przekonaniu, że dorosły facet po prostu bierze wszystko na klatę, nie marudzi i idzie do przodu. Kiedy w zeszłym roku dopadł go chroniczny stres, problemy ze snem i poczucie, że wszystko wokół zaczyna go przerastać, po prostu głębiej oddychał i powtarzał sobie, że to tylko gorszy moment.
Ta niewidzialna pętla zaciskała się jednak coraz mocniej. W pewnym momencie Tomasz zaczął powoli odcinać się od znajomych. Chwilę później pojawiły się poważne problemy w pracy. Wszystko zaczęło się sypać, aż któregoś dnia presja stała się nie do zniesienia. Tomek wsiadł do samochodu i bez słowa odjechał w stronę lasu.
To wtedy do akcji ruszyliśmy my.
Dzięki szybkim działaniom odnaleźliśmy Tomasza głęboko w lesie. Siedział sam, płacząc i zastanawiając się, co dalej. Obok niego leżał niedokończony list... Zdążyliśmy na czas, by wyciągnąć do niego pomocną dłoń.
Niestety, historia Tomka nie jest odosobniona. Takich sytuacji w naszych poszukiwaniach mamy bardzo dużo - a bolesna statystyka pokazuje, że większość z tych osób to mężczyźni.
Mężczyźni w kryzysie rzadziej proszą o pomoc, częściej duszą wszystko w sobie, aż do momentu, w którym jedynym wyjściem wydaje się ucieczka.
Dziś, z okazji Miesiąca Zdrowia Psychicznego Mężczyzn, Tomek chce głośno powiedzieć każdemu zwyczajnemu chłopakowi:
👉 szukanie wsparcia to nie obciach,
👉 pójście na terapię to żaden wstyd,
👉 zwykła, szczera rozmowa o tym, co boli, to nie słabość.
To największy dowód odwagi i siły, jaki facet może dać samemu sobie. Nie czekaj, aż będzie za późno. Rozmowa ratuje życie.