07/08/2026
Kpina, nie konkurs.
Protokół z konkursu w Białej Nyskiej pokazuje czarno na białym, że zamiast uczciwej procedury mieliśmy do czynienia z tandetną ustawką.
Uzasadnienie odmowy to kompromitacja. Komisja przyznała, że kandydatka przedstawiła orzeczenie lekarza medycyny pracy na stanowisko kierownicze, nie kwestionowała jej zdrowia ani zdolności do pracy. Problem miał polegać wyłącznie na tym, że dokument nazywa się „orzeczenie”, a nie „zaświadczenie” i że badanie jest ważne krócej niż pięcioletnia kadencja.
Przedstawione komisji orzeczenie lekarza jednoznacznie potwierdzało brak przeciwwskazań zdrowotnych do pracy na stanowisku kierowniczym. Fakt, że kolejne badanie wyznaczono za 3 lata, nie oznacza zakazu pełnienia funkcji przez okres 5 lat. Po upływie ważności badań wykonuje się po prostu kolejne badanie profilaktyczne.
Z realnego wymogu zdrowia zrobiono spór o nagłówek i datę kolejnego badania. Hak w papierach miał się znaleźć i się znalazł.
Komisja sama przyznała, że prawo dopuszcza krótsze powierzenie stanowiska (art. 63 ust. 21 prawo oświatowe), ale Kolbiarz nie wpisał tego w ogłoszeniu, więc wykorzystano to jako pretekst do odrzucenia kandydatury wicedyrektorki z poparciem rodziców.
Za niedopuszczeniem kandydatki głosowało 6 osób, 4 były przeciw, 1 się wstrzymała. Sprawa w żadnym razie nie była oczywista. Decyzja zapadła na styk, przy wyraźnym sprzeciwie części komisji. Gdyby argumenty jej przewodniczącego - Bobaka były tak mocne, jak dziś je przedstawia, wynik byłby bezsporny.
Protokół zawiera pełny skład komisji, 11 osób: gmina, kurator, rada pedagogiczna, rada rodziców, ZNP. Zawiera pytania zadawane kandydatce, przebieg głosowań, liczbę głosów, podpisy wszystkich członków komisji. Widać, że zdecydowana większość informacji, o których mówiono jako o „tajnych”, mogła zostać udostępniona. „Tajemnica konkursu”, na którą powoływał się Bobak, okazała się próbą ukrycia słabego uzasadnienia, a nie rzeczywistym wymogiem prawa.
Pytania zadane zwyciężczyni pokazują, że komisja doskonale znała wątpliwości rodziców. Padło pytanie dlaczego chce pani przejść z Kopernik, czy za dwa, trzy lata nie będzie pani planować przejścia do innej placówki, jak zamierza pani współpracować z rodzicami, jakie elementy koncepcji wdroży pani jako pierwsze, co z planem daltońskim?
Rodzice w swoim stanowisku podnosili dokładnie te kwestie. Obawę o krótkotrwałe związanie się ze szkołą, potrzebę stabilności, dialogu i realnej współpracy. Odpowiedzi były raczej ogólne. Do tego szkoła w Kopernikach, którą zostawia pani Matura‑Pacholik, to placówka, o której było ostatnio głośno w kontekście jej likwidacji. Kapitan opuszcza statek jako ostatni? No właśnie, czy można mieć pełne zaufanie do kogoś, kto zostawia szkołę w Kopernikach w tak trudnym momencie? Mimo to komisja klepnęła wybór minimalną większością, jednocześnie odrzucając kandydatkę, która zaufanie rodziców budowała od lat.
Ponad 200 rodziców, jasne orzeczenie lekarza, połowa komisji przeciw odrzuceniu, a i tak Bobak z ekipą eliminują kandydatkę, czepiając się nagłówka i daty badania. Do tego mętne tłumaczenie o tajemnicy postępowania konkursowego.
Ten konkurs to pokaz pogardy dla ludzi, dla rodziców z Białej Nyskiej, dla nauczycieli, dla kandydatki, której nawet nie pozwolono wejść do gry. Jeśli pozwolimy, żeby takie „bobakowe” robienie frajerów z ludzi przeszło bez reakcji, jutro w ten sam sposób załatwi się każdy kolejny konkurs i każdą kolejną szkołę czy instytucję publiczną.
Tu nie chodzi o sympatie do konkretnych osób, tylko o proste „dość”, o odwołanie, o żądanie wyjaśnień, o jasny sygnał, że mieszkańcy nie zgadzają się na tandetne ustawki. Kolbiarz nie cofnie się ani o krok i właśnie dlatego ta sprawa musi mieć ciąg dalszy.