03/06/2026
Rada jest organem stanowiącym i kontrolnym. To rada uchwala lokalne prawo. To rada decyduje o kierunkach działania gminy. To rada kontroluje działalność organu wykonawczego. To rada ma patrzeć na ręce tym, którzy zarządzają wspólnym majątkiem mieszkańców.
🩸Radny od nieprzeszkadzania?
„Praca radnych polega na tym, żeby nie przeszkadzać. A wręcz pomagać.”
Takie słowa - jak słychać na przesłanym przez Czytelniczkę Pogaduch materiale - padły podczas sesji rady gminy. Wypowiedział je przewodniczący rady, człowiek z doświadczeniem kilku kadencji.
Przyznam, że przez chwilę zastanawiałem się, czy czegoś nie przeoczyłem. Może w ostatnich dniach zmieniono ustawę o samorządzie gminnym? Może rada gminy przestała być organem stanowiącym i kontrolnym? Może radni zostali zdegradowani do roli asystentów organu wykonawczego?
Sprawdziłem. Nie. Nic takiego się nie wydarzyło.
Żyjemy w czasach niezwykłych. Nigdy wcześniej dostęp do wiedzy nie był tak prosty. W kieszeni nosimy urządzenia mające większą moc obliczeniową niż komputery wykorzystywane przy programach kosmicznych kilkadziesiąt lat temu. Mamy internet, cyfrowe bazy aktów prawnych, komentarze, orzecznictwo, a nawet sztuczną inteligencję potrafiącą wskazać podstawowe przepisy i wyjaśnić ich znaczenie.
A mimo to każdego dnia przekonuję się, że elementarna wiedza o funkcjonowaniu samorządu bywa w niektórych miejscach szczątkowa albo wręcz nie istnieje.
Od mieszkańców nie można wymagać znajomości wszystkich niuansów prawa.
Od radnych już tak. Od przewodniczących rad wręcz trzeba.
Rada gminy nie została powołana po to, by "nie przeszkadzać" wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi miasta. Nie po to mieszkańcy wybierają swoich przedstawicieli. Rada jest organem stanowiącym i kontrolnym. To rada uchwala lokalne prawo. To rada decyduje o kierunkach działania gminy. To rada kontroluje działalność organu wykonawczego. To rada ma patrzeć na ręce tym, którzy zarządzają wspólnym majątkiem mieszkańców.
Nie po to, by utrudniać życie.
Nie po to, by prowadzić wojny.
Ale po to, by pilnować interesu wspólnoty.
Dobry radny nie jest przeciwnikiem wójta. Dobry radny nie jest również jego podwładnym. Dobry radny jest strażnikiem interesu mieszkańców. A to zasadnicza różnica.
W wielu samorządach obserwujemy zjawisko, które można nazwać syndromem „długopisu”. Projekty uchwał trafiają z urzędu, rada podnosi ręce, uchwały przechodzą niemal jednogłośnie, a później wszyscy wracają do domu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
Tylko że takie działanie nie jest istotą samorządu. Samorząd, o czym piszę po raz enty, został zbudowany na równowadze.
Wójt/burmistrz/prezydent/zarząd zarządza. Rada kontroluje.
Wójt wykonuje. Rada ocenia.
Wójt proponuje. Rada decyduje.
Tak powinien działać zdrowy organizm samorządowy.
Jeżeli organ wykonawczy działa legalnie, gospodarnie, celowo i rzetelnie, kontrola nie jest dla niego zagrożeniem. Wręcz przeciwnie. Jest potwierdzeniem, że wszystko funkcjonuje prawidłowo. Jeżeli natomiast kontroli nie ma, zaczyna się problem.
Bo władza pozbawiona kontroli bardzo szybko przyzwyczaja się do tego, że może więcej.
A historia samorządu zna wiele przypadków, gdy brak aktywności radnych kończył się problemami finansowymi, organizacyjnymi, a czasem również prawnymi.
Dlatego szczególnie niepokoi mnie sytuacja, gdy przewodniczący rady publicznie sugeruje, że rolą radnych jest przede wszystkim „nie przeszkadzać”.
Przeszkadzać rzeczywiście nie należy. Ale zadawać pytania - należy. Żądać wyjaśnień - należy.
Kontrolować - należy. Analizować dokumenty - należy.
Sprawdzać wydatki - należy.
Reprezentować mieszkańców - należy.
Za to właśnie radni otrzymują mandat społecznego zaufania.
I właśnie za to otrzymują diety.
Samorząd nie jest prywatnym przedsiębiorstwem wójta, burmistrza ani prezydenta miasta.
To wspólnota. Wspólny majątek.
Wspólne pieniądze. Wspólna odpowiedzialność.
Wójt, burmistrz czy prezydent jest pierwszym spośród równych, a nie lokalnym monarchą. Rada nie jest dekoracją demokracji. Nie jest też grupą statystów mających potwierdzać słuszność każdej decyzji organu wykonawczego.
Jeżeli o tym zapomnimy, przestaniemy mówić o samorządzie. Zostanie nam jedynie zarządzanie bez kontroli.
A to zawsze jest droga prowadząca w bardzo niebezpiecznym kierunku. Takie mam dziś samorządowe przemyślenie.
I mam nadzieję, że gdzieś w Polsce jakiś radny właśnie je przeczyta i przypomni sobie, po co mieszkańcy wręczyli mu mandat zaufania.
Postaw kawę autorowi. Stać Cię 😀😀😀 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy