Porozumienie Samorządowe gminy Młynarze

Porozumienie Samorządowe gminy Młynarze Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Porozumienie Samorządowe gminy Młynarze, Organizacja polityczna, Młynarze.

W dniu 06.03.2026r, na naszym dyżurze radnych, gościliśmy posła na Sejm RP pana Marcina Grabowskuego, dziękujemy za przy...
09/03/2026

W dniu 06.03.2026r, na naszym dyżurze radnych, gościliśmy posła na Sejm RP pana Marcina Grabowskuego, dziękujemy za przybycie i owocne rozmowy💪🇵🇱🇵🇱🇵🇱

07/03/2026

🩸NEPOTYZM

Są w samorządzie tematy, o których wszyscy wiedzą, wszyscy je widzą, ale mało kto mówi o nich wprost.

Jednym z takich tematów jest nepotyzm. Najczęściej kojarzy się on z prostym obrazkiem: wójt/burmistrz/prezydent zatrudnia syna w urzędzie.

W rzeczywistości samorządowe życie bywa jednak znacznie bardziej „kreatywne”. Bo nepotyzm rzadko przychodzi w tak oczywistej formie.

Czasem zaczyna się niewinnie.
W jednej jednostce pracuje córka. W innej syn. W kolejnej szwagier. W jeszcze innej – kuzynka.

Nagle okazuje się, że w strukturach samorządu pojawia się całe rodzinne drzewo genealogiczne: ojciec, matka, córka, syn, brat, siostra, teść, teściowa, zięć, synowa, kuzyn, kuzynka, szwagier, szwagierka.

Czasem dochodzą jeszcze bardziej „kreatywne” konfiguracje: była żona, dziecko z drugiego małżeństwa, chrześniak, chrzestny, chrzestna czy jakaś bliżej nieokreślona – jak mówią mieszkańcy „przyszywana ciocia”.

I nagle okazuje się, że rodzinne powiązania zaczynają przypominać schemat organizacyjny gminy. Bo przecież stanowisk w samorządzie nie brakuje.

Można być naczelnikiem wydziału, dyrektorem jednostki, kierownikiem referatu, głównym specjalistą, inspektorem czy referentem. Ale są też inne funkcje – często mniej widoczne, lecz równie potrzebne: pomoc administracyjna, księgowa, kadrowa, intendentka, higienistka, pedagog, konserwator, pracownik gospodarczy, stróż, kierowca czy woźny.

A gdy w jednym miejscu robi się zbyt ciasno – samorząd oferuje jeszcze szeroki wachlarz instytucji.

Jest urząd gminy lub miasta. Jest starostwo powiatowe. Są ośrodki pomocy społecznej, powiatowe centra pomocy rodzinie, biblioteki, domy kultury, szkoły, przedszkola, domy pomocy społecznej, spółki komunalne, ośrodki sportu, jednostki organizacyjne różnego typu. W wielu miejscowościach są też ochotnicze straże pożarne czy różne instytucje współpracujące z samorządem.

I nagle okazuje się, że w promieniu kilku kilometrów funkcjonuje cała sieć instytucji publicznych, w których – zupełnym przypadkiem – pracują osoby o bardzo znajomych nazwiskach. Oczywiście wszystko odbywa się zgodnie z procedurami.

Były ogłoszenia o naborze. Były konkursy. Były komisje. Formalnie wszystko jest w porządku.
A jednak mieszkańcy często odnoszą wrażenie, że wyniki tych konkursów bywają zadziwiająco przewidywalne.

I tu dochodzimy do sedna problemu. Bo nepotyzm nie zawsze polega na jawnym łamaniu prawa. Często mieści się w granicach formalnych procedur. Problem polega na czymś innym – na zaufaniu do instytucji publicznych. Bo jeśli mieszkańcy zaczynają wierzyć, że w samorządzie nie liczą się kompetencje, doświadczenie czy wiedza, ale przede wszystkim nazwisko i rodzinne powiązania – wtedy zaufanie do instytucji publicznych zaczyna się powoli kruszyć.

A to jest dla samorządu bardzo niebezpieczne. Bo samorząd nie działa wyłącznie dzięki ustawom, procedurom i uchwałom.

Działa także dzięki zaufaniu mieszkańców i poczuciu elementarnej sprawiedliwości.
Gdy tego zaczyna brakować, pojawia się frustracja.

Pojawia się przekonanie, że jedni muszą walczyć o każdą szansę, a inni dostają ją „z urzędu”.
I właśnie dlatego temat nepotyzmu w samorządzie wraca tak często w rozmowach mieszkańców, pracowników urzędów i lokalnych społeczności.

Bo nawet jeśli wszystko jest formalnie zgodne z procedurami, ludzie bardzo szybko wyczuwają moment, w którym granica między przypadkiem a systemem zaczyna się zacierać.

A wtedy pojawia się pytanie, które w wielu miejscach pada coraz częściej:
Czy w samorządzie naprawdę wygrywają najlepsi?
Czy może po prostu… ci, którzy są czyimiś?

To dopiero początek rozmowy o tym zjawisku.

Bo obok nepotyzmu istnieją jeszcze inne mechanizmy powiązań, które w samorządach potrafią działać równie skutecznie.

Ale o tym – już w kolejnych Pogaduchach.

Postaw kawę autorowi. Stać Cię 😀 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

02/03/2026

RADA. KAMIEŃ W BUCIE KRÓLEWICZA

W teorii to właśnie rada gminy, powiatu czy sejmiku jest najważniejszym organem samorządu. Stanowi prawo lokalne, uchwala budżet, kontroluje władzę wykonawczą, decyduje o kierunkach rozwoju. Brzmi dumnie, poważnie i bardzo ustrojowo.

Ale w praktyce… bywa różnie. A czasem wręcz – żenująco.

Kręgosłup z plasteliny

Nie trzeba długo siedzieć w samorządzie, żeby zauważyć, że wiele rad to ciała bez kręgosłupa. Uginają się przy byle nacisku, przesuwają w dowolną stronę, byle tylko nie „narazić się” wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi. Zamiast być stanowcze, są stanowiące tylko z nazwy. Rada powinna być miejscem debat, sporów, propozycji.

Dziś częściej przypomina teatr kukiełek, w którym wójt pociąga za sznurki, a radni kiwają głowami w rytm podniesionej ręki przewodniczącego. Niektórzy nawet nie kryją, że głosują „tak, jak urząd każe”. Bo po co się narażać, skoro można „żyć w zgodzie”?

„Współpraca” czy „uległość”?

Słowo „współpraca” jest w samorządowym słowniku odmieniane przez wszystkie przypadki. Ale coraz częściej oznacza święty spokój zamiast równowagi władz.

Współpraca z wójtem? Oczywiście. Pod warunkiem, że nie polega na bezkrytycznym przytakiwaniu i zatwierdzaniu wszystkiego, co spłynie z gabinetu organu wykonawczego.

Rada ma prawo pytać, analizować, wątpić. Ma prawo mieć inne zdanie. Rada MA pytać. Rada MA analizować. Rada MA wątpić. Rada MA mieć – inne zdanie - jeśli jest taka potrzeba.

Ale w wielu gminach takie zachowania odbierane są jako… atak.

27 lutego rano znalazłem na skrzynce Pogaduch 17 wiadomości z Polski. W oczy rzuciła mi się szczególnie jedna. Nagranie z Glinojecka, w powiecie ciechanowskim. Jedna radna w roli „wichrzyciela”„opozycjonisty”, „przeszkadzacza”. SLAPPOWANA i pozostawiona sobie przez pozostałych radnych. Taki obraz. Nie wiem dlaczego, ale skoro są wątpliwości – choć jednej tylko osoby – należy je wyjaśnić. Tej woli nie dostrzegłem.

Nie może być tak, że zamiast merytoryki – jest etykietka. Zamiast dialogu – chłodne milczenie i brak zaproszenia na kolejne spotkanie.

Komfort bez myślenia.

Brak kręgosłupa jest wygodny. Nie trzeba czytać dokumentów, rozumieć budżetu, analizować planu zagospodarowania. Wystarczy „być obecnym” i nacisnąć odpowiedni przycisk. Za. Przeciw. Wstrzymuję się. Nie trzeba się narażać, wystarczy potakiwać. A jak ktoś się wychyli – zaraz zostanie przywołany do porządku:

„Nie róbmy polityki, przecież wszyscy jesteśmy tu dla dobra mieszkańców.”

Brzmi pięknie, prawda? Tyle że za tą frazą często kryje się zwykły strach. Dlaczego tego kręgosłupa brak? Bo przez lata zbudowano system, w którym rada jest od zatwierdzania, nie od myślenia.

Radni dostają gotowe projekty uchwał, opinie prawne, uzasadnienia, a niekiedy nawet gotowe pytania i odpowiedzi. Nie muszą nic tworzyć, wystarczy nie przeszkadzać.A jeśli spróbują – spotkają się z całą machiną urzędniczego chłodu: „tego nie wolno”, „to nie nasza kompetencja”, „to wymaga konsultacji”, „radca prawny nie zaakceptuje”.

I tak z roku na rok rada traci ducha, a urząd rośnie w siłę. Bo gdzie kończy się odwaga radnych (też mieszańców), tam zaczyna się komfort władzy wykonawczej.

Kiedyś to się skończy. Kiedy? Nie mam pojęcia. Każdy organizm bez kręgosłupa w końcu się rozpływa. A samorząd bez kręgosłupa rady – traci sens.

Bo kto ma pilnować, by decyzje były racjonalne, uczciwe, zgodne z interesem mieszkańców? Kto ma zapytać, dlaczego inwestycja kosztuje dwa razy więcej, a przetarg wygrał „ten sam co zawsze”? Bez rady z charakterem samorząd staje się lokalną monarchią. Z wójtem w roli króla, przewodniczącym jako heroldem i radnymi jako dworzanami.

Tylko że mieszkańcy nie wybierają dworu – wybierają przedstawicieli, którzy mają mieć kręgosłup, nie giętki kark.

A może jednak...
...a może wystarczy, by kilku radnych w każdej gminie postanowiło, że nie będą marionetkami?

Że przeczytają uchwałę przed głosowaniem. Że zapytają o koszty, o alternatywy, o sens. Że nie podpiszą się pod „zgodą” tylko dlatego, że „wszyscy są za”. Bo właśnie tak buduje się lokalną demokrację – nie wielkimi słowami, tylko codziennym używaniem własnego kręgosłupa.

Bądźmy „kamieniem w bucie królewicza lub królewny (przy okazji Panu Patrykowi dziękuje za to określenie. Bliskie Witta Stwosza, bo przecież nazwisko zobowiązuje 😊). Bądźmy odciskiem władzy, a nawet wrzodem. Bo to uwiera. Przeszkadza. Boli. A dopiero w bólach rodzi się coś nowego. Jeśli nie – pozostanie stary potworek bez przyszłości.

Postaw kawę autorowi 😊 Stać Cię 😊 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

Plan ogólny Gminy Mynarze, link w komentarzu.
10/02/2026

Plan ogólny Gminy Mynarze, link w komentarzu.

27/01/2026

W Polsce jest obecnie 2,5 tys. gmin, ale ich utrzymanie staje się coraz trudniejsze. - Zmniejszenie liczby gmin jest koniecznością - przekonuje prof. Jerzy Hausner, były wicepremier i minister gospodarki w rozmowie z portalemsamorzadowym.pl i dodaje, że czas na reformę, która uwzględni ekonomiczne realia i zmiany demograficzne.

17/01/2026

Niepokojący sygnał z gminy Czerwin - uważnie przejrzyjcie nagrania ze swoich kamer samochodowych i domowego monitoringu.

15/01/2026

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało siedem osób w związku z podejrzeniem korupcji i ustawiania przetargów w Urzędzie Miasta Lublin. Wśród zatrzymanych znalazła się Beata Stepaniuk-Kuśmierzak, zastępca prezydenta Lublina. Śledztwo prowadzi Prokuratura Krajowa, a sprawa ma charakter ...

09/01/2026

Część I.🩸Samorządowe lustro.
Kto ma odwagę w nie spojrzeć?

Coraz więcej osób zagląda na „Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy”.

I bardzo dobrze.

🩸Ale im większy ruch na profilu, tym częściej wraca do mnie jedna myśl:
◾️kto właściwie te teksty czyta i dlaczego tak chętnie kiwa głową nad patologiami, które… współtworzymy?

Bo nie oszukujmy się – obraz, który tu maluję, jest rozdzierający, i boleśnie prawdziwy:

• włodarze, którzy traktują urząd jak folwark,

• radni, którzy dla świętego spokoju stają się maszynkami do głosowania,

• urzędnicy, którzy „nie widzą – nie słyszą – wykonują”,

• mieszkańcy, którzy obudzą się dopiero wtedy, gdy koparka stanie im przed oknem.

🩸I teraz pytanie zasadnicze:

❓️kiedy rozpoznajecie na Pogaduchach swoją gminę, to rozpoznajecie też siebie?

Czy tylko klaszczecie z myślą: „No, wreszcie ktoś napisał, jak oni tam psują!” – nie zauważając, że palec wskazuje również na Was?

❓️Radni – czytając o tchórzostwie samorządowych ciał przedstawicielskich – czy przychodzi do głowy:

◾️„A może to ja mógłbym nie tylko pytać, ale też żądać odpowiedzi? ◾️Mógłbym zagłosować inaczej? ◾️Mógłbym – o zgrozo – mieć własne zdanie i je obronić?”

Bo zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym radny nie jest dekoracją ani częścią chóru śpiewającego „jak wójt zagra”.

Ma obowiązek: kontrolować, dociekać, pytać, weryfikować, a nie tylko podnosić rękę tam, gdzie większość każe.

🩸Włodarze – kiedy przewijacie te wpisy, (bo też tam jesteście ale oprócz dwóch się nie ujawniacie) czy dopuszczacie choćby na sekundę, że to o Was?

◾️Że autopromocja nie jest zadaniem własnym gminy?
◾️Że zatrudnianie rodziny i znajomych nie mieści się w pojęciu „zasad etyki służby publicznej”?
◾️Że zatajenie przed radnymi informacji o inwestycji to nie „spryt polityczny”, tylko zwykła manipulacja?

❗️Bo ustawa o pracownikach samorządowych i orzecznictwo SN jasno wskazują: ◾️funkcjonariusz publiczny ponosi odpowiedzialność za nadużycia i zaniedbania – i moralną, i prawną, i wizerunkową. ◾️Władza to nie nagroda – to zobowiązanie.

🩸A mieszkańcy?

Czytacie, komentujecie, głosujecie „super tekst!”, ale czy ruszycie się na zebranie wiejskie? Zebranie osiedla? Sesję?

Na komisję, gdzie zapada decyzja o czymś, co dotyczy bezpośrednio Waszej ulicy?

Bo demokracja lokalna nie działa na pilota. Nie da się jej obejrzeć z kanapy.

🩸I tu dochodzimy do sedna.

Trafna diagnoza to dopiero początek.

🩸Jeśli każdy zostanie w swojej wygodnej roli –
◾️wójt w roli demiurga,
◾️radny w roli potulnego statysty, ◾️urzędnik w roli biernego wykonawcy,
◾️mieszkaniec w roli wiecznego obserwatora – to nic się nie zmieni.

Będziemy tylko opisywać kolejne przypadki, klepać się po plecach i wzdychać, że „u nas to samo”.

A przecież prawdziwa samorządność zaczyna się nie od narzekania, ale od odpowiedzialności❗️‼️❓️

Jeśli Pogaduchy mają mieć sens, to po każdym wpisie powinno paść pytanie:

‼️❓️„A co JA mogę zrobić lepiej?”

Nie sąsiad. Nie wójt. Nie „oni”.
Ja‼️❗️‼️

A jeśli zaglądają tu wyłącznie ci, którzy i tak robią wszystko jak należy, to… cóż.

Wtedy rzeczywiście para idzie w gwizdek 😪😪😪l

Część 2 już wkrótce

Postaw kawę autorowi 😀Stać Cię 😀 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link
buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

08/01/2026

🩸🩸Konkurs z wynikiem z góry

Wszyscy wiemy, że konkursy w urzędach są po to, by wybrać najlepszego.

🩸No, prawie wszyscy.

Bo są też tacy, którzy wiedzą, że „najlepszy” to ten, którego już dawno wybrano — tylko teraz trzeba to ładnie udokumentować.

Dziś w Pogaduchach o tym, jak w wielu samorządach rekrutacja zamienia się w teatrzyk kukiełkowy z obsadą znaną od pierwszej sceny.

❗️Zasłona dymna? Jest. ◾️Protokół? Jest. Kandydaci? Są.
❗️Ale wynik… też już jest.

==================≈=====

🩸Konkurs z wynikiem z góry

W pewnym urzędzie ogłoszono konkurs.

W Biuletynie Informacji Publicznej pojawiło się starannie przygotowane ogłoszenie, z całą litanią wymagań: ◾️wykształcenie, ◾️doświadczenie, ◾️referencje, ◾️znajomość przepisów, ◾️dyspozycyjność, ◾️kreatywność, ◾️komunikatywność… wszystko, co trzeba.

Na papierze — profesjonalizm.
W rzeczywistości — teatr.

Bo w tym konkursie zwycięzca był znany jeszcze zanim ktoś zdążył wypełnić wniosek o udział. Nie dlatego, że był najlepszy.
Po prostu – był „nasz”❗️‼️❗️

🩸 Kulisy ustawionej rekrutacji

Scenariusz wygląda zawsze podobnie.

◾️Najpierw przygotowuje się ogłoszenie „pod konkretną osobę”: wpisuje się wymagania, które przypadkiem pokrywają się z doświadczeniem przyszłego zwycięzcy.
◾️Następnie publikuje się informację na 14 dni — żeby „było zgodnie z procedurą”.
◾️Później komisja spotyka się, by „dokonać oceny”.

🩸A że oceniają osoby z tej samej komórki, z tego samego układu, z tymi samymi oczekiwaniami — wynik jest oczywisty.

🩸Na końcu powstaje protokół. Czasem z jednym zdaniem:

▪️▪️„Kandydat spełnił wszystkie wymagania.”

Czasem z dziesięcioma akapitami uzasadnienia, dlaczego właśnie on — a nie ci inni, którzy mieli czelność się zgłosić.

🩸Dla pozoru i świętego spokoju

To właśnie jedna z największych patologii samorządowej codzienności:🩸 pozór równości szans🩸

❗️Formalnie wszystko gra: BIP, terminy, protokół, podpisy, decyzja.
❗️ Nikt nie może zarzucić złamania przepisów.
❗️Ale każdy, kto zna realia, wie, że to czysta fikcja proceduralna.

◾️Bo „konkurs” bywa często ceremonią zatwierdzania decyzji podjętej wcześniej — w kuluarach, w gabinecie, w rozmowie „przy kawie”.

◾️Wystarczy spojrzeć, kto później zasiada przy tym samym biurku: ❗️kuzyn, ❗️znajoma z poprzedniej gminy, ❗️członek komitetu wyborczego, ❗️czasem ktoś, kto jeszcze niedawno obsługiwał tego samego szefa w sekretariacie.

🩸A system na to pozwala

🩸W teorii ustawa o pracownikach samorządowych mówi o naborze „otwartym i konkurencyjnym”.

🩸W praktyce oznacza to często tyle, że drzwi są otwarte – ale tylko dla wybranych.

Bo prawo, choć nie zabrania znajomości, nie zna pojęcia „braku przyzwoitości”‼️
A ta jest niestety poza ustawą‼️

🩸Nie pomaga też to, że kontrola nad naborem jest iluzoryczna.

◾️Komisje są wewnętrzne, weryfikacja formalna to formalność, a nikt z zewnątrz nie ma wglądu w to, jak naprawdę wyglądało „porównanie kandydatów”.

🩸W efekcie urzędy - oczywiście nie wszystkie - stają się zamkniętymi klubami towarzyskimi, w których każdy konkurs to nowa dekoracja tego samego spektaklu.

🩸A urzędnicy? Milczą.

Większość patrzy i wzrusza ramionami.
◾️Nie dlatego, że to akceptują, ale dlatego, że wiedzą: „Nie ruszaj, bo sobie zaszkodzisz.”
◾️W urzędzie zbyt często działa zasada: lojalność wobec układu ważniejsza niż uczciwość wobec zasad.
◾️Niektórzy próbują protestować, inni piszą anonimowe skargi – które lądują tam, gdzie wszystko, co niewygodne: w szufladzie.

🩸Na koniec

Największa patologia w konkursach nie polega na tym, że ktoś wygrał niesprawiedliwie.

🩸Tylko na tym, że wszyscy wokół udają, iż nic się nie stało🩸

🩸Bo dopóki urzędowy teatr będzie miał widownię – spektakl się nie skończy.

Postaw autorowi kawę 😃 Stać Cię 😀 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link:
buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

07/01/2026

Adres

Młynarze

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Porozumienie Samorządowe gminy Młynarze umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij