NIE dla unii polsko-ukraińskiej

NIE dla unii polsko-ukraińskiej Strona poświęcona stosunkom polsko-ukraińskim. Autor: Politolog, narodowy demokrata, Małopolanin.

Została utworzona wiosną 2022 w okresie popularyzacji hasła "unii polsko-ukraińskiej" przez media i niektórych polityków.

Prezydent Nawrocki nie zdaje egzaminu w polityce zagranicznejNie trzeba nikomu tłumaczyć że Polska odsunięta na bok podc...
17/12/2025

Prezydent Nawrocki nie zdaje egzaminu w polityce zagranicznej

Nie trzeba nikomu tłumaczyć że Polska odsunięta na bok podczas rozmów o planie pokojowym. W imieniu Europy decyduje wąskie grono w składzie premiera Starmera, prezydenta Macrona i kanclerza Merza. Udział premiera Donalda Tuska w spotkaniu w szerszym gronie obok premier Danii i Włoch, premierów Holandii, Szwecji i Norwegii jest marnym pocieszeniem. To grono zatwierdziło warunki wypracowane przez głównych graczy z pominięciem Polski, wśród nich jest mowa o zwiększonym do 800 tys. limicie ukraińskiego wojska i europejskiej misji wojskowej na Ukrainie. Pozostaje mieć tylko nadzieję że złożony 15 grudnia podpis premiera pod deklaracją nie oznacza zgody na wysłanie wojska polskiego na Ukrainę. Ukraińcy chętnie wzięliby pod but „Lachów” i użyliby naszych wojsk do prowokacji. Kontyngenty państw zachodnich oczywiście się do tego nie nadają, na nich patrzą z podziwem w przeciwieństwie do naiwnych „Lachów”.

W tym kontekście nieco naiwnie brzmią słowa prezydenta Nawrockiego iż nie pozwoli by Polska była w przedpokoju, czy o potrzebie równości w stosunkach polsko-ukraińskich. Wygląda to na typowo pisowskie zagranie na potrzeby wewnętrzne. Wszak podczas wizyty w Pradze prezydent Nawrocki stwierdził że nie nadaje się do negocjowania czegokolwiek z Rosjanami, gdyż jest rzekomo poszukiwany w FR za usuwanie pomników Armii Czerwonej. Wypowiedź ta była bardzo naiwna i świadczy o pomyleniu ról. Tak Nawrocki mógł się wypowiadać jako prezes IPN, ale jako prezydent RP daje sygnał światu że Polska abdykuje z udziału przy stole rozmów o przyszłości regionu.

Podobnie odmowa spotkania z premierem Orbanem świadczy o krótkowzroczności. Chichotem historii będzie sytuacja gdy Amerykanie zaoferują nam tani rosyjski gaz z Nord Stream a Viktor Orban zmieni konstytucje i zachowa na lata wpływ na politykę zagraniczna Węgier jako prezydent.
Pozytywnie należy ocenić skłonienie prezydenta Ukrainy by to on pierwszy złożył pierw wizytę w Polsce ale Karol Nawrocki swoimi posunięciami pozbywa się możliwości wywarcia wpływu na Kijów.

Obok tych niezręcznych posunięć w polityce zagranicznej doniosłym wydarzeniem o znaczeniu symbolicznym jest z kolei zaprzestanie świętowania chanuki w pałacu prezydenckim. Wbrew pozorom, ma to też pewien związek z polityką wschodnią. Liberalni politycy w ostatnich latach wypowiadają się o zagrożeniu ze strony Rosji, co jakiś czas padają terminy możliwego wybuchu wojny a salonowi eksperci z lubością wypowiadają się że potencjalni rekruci nigdzie nie uciekną ani się nie ukryją za granicą w razie wojny. Liberalno-lewicowe elity polityczne przynajmniej w obliczu zagrożenia powinny pamiętać o kultywowaniu ważnych dla zachowaniu wspólnoty narodowej symboli. Z pewnością nie jest takim symbolem chanuka, która dodatkowo kojarzy się z niechętnym Rzeczpospolitej bliskowschodnim państwem, przeprowadzającym od 2023 ludobójstwo i które nie rozliczyło się z zabicia polskiego wolontariusza Damiana Sobola. Świętowanie chanuki w siedzibie naczelnych władz RP i stawianie tego obcego zwyczaju na równi lub przed ważnymi dla naszego narodu symbolami Świąt Bożego Narodzenia sygnalizuje oderwanie elit politycznych od społeczeństwa.

Polska odsunięta na bok podczas rozmów o planie pokojowymObecnie dzieje się to co trzeźwo myślący obserwatorzy przewidyw...
24/11/2025

Polska odsunięta na bok podczas rozmów o planie pokojowym

Obecnie dzieje się to co trzeźwo myślący obserwatorzy przewidywali od 2022 roku, Polska została odsunięta od rozmów pokojowych przez tandem ukraińsko-niemiecki i zachodnich sojuszników.

Polska znalazła się w trzeciej lidze państw, nie braliśmy udziału ani w głównych rozmowach w sprawie planu 28 punktowego ani nie wnieśliśmy nic do europejskich poprawek. Obecna sytuacja o tyle różni się od porozumienia Mińsk-2, że teraz plan pokojowy dotyczy tez bezpośrednio Polski. W 2015 o postanowieniach w sprawie Ukrainy decydowały Niemcy, Francja i Rosja za pośrednictwem Białorusi. Obecnie do rozmów ws. sprawie planu pokojowego dopuszczona została nawet odległa kanada, zapewne na życzenie Kijowa. Tu można by postawić kropkę, gdyż polityka nadskakiwania Ukrainie, utożsamiania polskiego interesu z ukraińskim przez rząd P*S i prezydenta Dudę była od początku krytykowana na tej stronie. Podobnie jak zbyt nieśmiałe próby korekty tego kursu po zmianie rządu.

Obecnie jedynym sensownym rozwiązaniem jest brak akceptacji dla rozwiązań które dotyczą Polski a są rozstrzygane bez naszego udziału i zacieśnianie więzi w ramach Grupy Wyszehradzkiej i relacji z Grupą Nordic-Baltic-8 oraz z Rumunią.

Na koniec warto wspomnieć o publicystach, „ekspertach”, domorosłych osintowcach itp. którzy prezentowali myślenie życzeniowe i totalny brak realizmu a nawet zdrowego rozsądku w sprawie Ukrainy. Oby marginalizacja Rzeczpospolitej w trakcie ustanawiania nowego ładu w Europie była kubłem zimnej wody na ich rozgrzane poszukiwaniem „ruskich onuc” łby.

21/11/2025

Jeden z punktów planu zakończenia wojny dotyczy bezpośrednio Polski, na naszym terytorium miałyby stacjonować europejskie myśliwce -zapewne w celu obrony przestrzeni powietrznej Ukrainy.

Zapis "niejasności ostatnich 30 lat uznaje się za wyjaśnione" świadczy o tym że w trakcie docierania pokoju przedmiotem dyskusji mogła być suwerenność Polski i stacjonowanie wojsk USA na naszym terytorium.

Litewski politolog atakuje w ukraińskim portalu polską partię mniejszości Jurij Panczenko w artykule o koalicji rządzące...
20/11/2025

Litewski politolog atakuje w ukraińskim portalu polską partię mniejszości

Jurij Panczenko w artykule o koalicji rządzącej na Litwie zamieścił opinie litewskiego politologa Vytautasa Bruverisa który odniósł się do Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.
Artykuł „Ukraińcy wierzą, że Litwa nigdy nie pójdzie drogą Słowacji został opublikowany w Europejskiej Prawdzie i miał na celu przedstawienie litewskiego punktu widzenia dla Ukraińców na kurs polityki zagranicznej Wilna.
AWPL współtworzy obecny rząd w Wilnie. Trzech posłów Akcji zasiada w klubie Związku Chłopów i Zielonych popierającym premier Ingę Ruginiene.

Ja stwierdza Litwin: „Oprócz „Zielonych Chłopów” w skład koalicji weszła także niewielka, ale całkowicie proputinowska partia „Akcja Wyborcza Polaków” .”
Jak pisze dalej Bruveris : „Specyfiką Litwy jest to, że polska mniejszość jest tu nastawiona prorosyjsko i antyzachodnio. I ta partia zawsze taka była, choć nigdy nie działała tak agresywnie, jak teraz „Zoria Niemanu”.”

Stwierdzenie iż AWPL jest proputinowska jest oczywistym kłamstwem. Ugrupowanie to dba o interes polskiej mniejszości na Litwie i wchodziło w taktyczne sojusze z mniejszością rosyjską. Takie alianse są normalne dla ugrupowań mniejszości narodowych i nie oznacza w tym przypadku popierania agresywnej polityki Kremla po 24.02.2022 r.
Jak można przeczytać w programie, AWPL opowiada się za przyjazną i odpowiedzialną polityką wobec sąsiadów: Polski, Łotwy, Białorusi i Rosji. W dziedzinie obronności wskazuje na filary w postaci NATO i UE oraz opowiada się za zwiększeniem efektywności wydatków na obronę.

Przypomnijmy że Ukraina wraz z Litwą i Polską współtworzą Inicjatywę Trójkąta Lubelskiego. Kłamliwe stwierdzenie litewskiego politologa dla ukraińskiego portalu jest próbą wyrzucenia AWPL poza margines głównonurtowej polityki i świadczy o postrzeganiu polskiej mniejszości na byłych terenach II Rzeczypospolitej przez narody określane w środowiskach pisowskich mianem „braterskich”.

W ostatnim dniu oburzenie w Polsce wywołała niska kara jaka spotkała ukraińską modelkę za udział w transporcie do Polski...
01/11/2025

W ostatnim dniu oburzenie w Polsce wywołała niska kara jaka spotkała ukraińską modelkę za udział w transporcie do Polski materiałów przeznaczonych do budowy bomby. Oficjalnie podaje się że Ukraince stawiano zarzut terroryzmu na zlecenie Rosji. Ale zasadne jest pytanie o udział ukraińskich służb.

Kristina S. miała przywieźć i nadać w Polsce paczkę na prośbę znajomego z Odessy, Jurija Kowalenki ps „Diesel”. Ukrainka miała się domyślać że pracuje dla ukraińskiego wywiadu.
W telefonie odbiorcy, „rosyjskiego opozycjonisty” Igora R. znaleziono zdjęcia gazociągu w Sosnowcu i rurociągu ciepłowniczego.

Sąd uznał, że ze względu na wskazanie organizatora Ukrainka zostanie ukarana grzywną w wysokości 6,1 tys zł. Wcześniej przesiedziała w areszcie 10 miesięcy.
Jurij Kowalenko jest też ścigany czerwoną notą Interpolu. Ukraińskie służby nie przekażą Polsce swojego obywatela. Ewentualne zatrzymanie Kowalenki byłoby możliwe gdy opuści Ukrainę. Według wirtualnej polski z akt sądowych nie wynika, czy weryfikowano jego przynależność do SBU.

Niezależnie od tego kto był prawdziwym mocodawcą, zwraca uwagę fakt że dla Ukrainki nie ma w tym nic złego żeby na terenie Polski działać na rzecz ukraińskich służb.

Kolejny ukraiński publicysta straszy postawą Ukraińców w polskich wyborachWydawałoby by się że zamieszanie z wpuszczenie...
30/10/2025

Kolejny ukraiński publicysta straszy postawą Ukraińców w polskich wyborach

Wydawałoby by się że zamieszanie z wpuszczeniem a potem wywieszenie transparentów „Wołyń pamiętamy” i napisu „Lwów” na tle biało-czerwonym i skandowanie haseł „J...ć UPA i Banderę” przez legionistów przejdą bez echa poza grupami kibicowskimi i ewentualnie mediami sportowymi. W zasadzie wywieszenie takich flag i przyśpiewki były oznaką że międzyludzkie relacje polsko-ukraińskie wróciły już dawno do normy. Jak między obcymi narodami które żyją obok siebie ale są na tyle odmienne że te różnice są wykorzystywane przez kibiców do podgrzania emocji. Jak w całej Europie. Abstrahuję tu od faktu że te banery wcale nie zawierały haseł wzywających do przemocy czy aneksji ale do pamięci a przyśpiewki krytykujące przywódcę totalitarnej, zbrodniczej organizacji nie powinny budzić kontrowersji w cywilizowanym kraju.

Okazało się że postawa kibiców Legii spotkała się z ostrą reakcją wśród ukraińskich elit. Publicysta i historyk Nazar Kis w swoim tekście dla Lviv media twierdzi że nie można lekceważyć poglądów kibiców, gdyż wyrażają oni głos ludu który potem ma wpływ na proces wyborczy. Autor przypomina że z takich środowisk wywodzi się prezydent Nawrocki.

Ukraiński publicysta wyraża zadowolenie z faktu iż kibice Legii zostali skrytykowani przez polskie media i polityków. Mimo to Ukrainiec czuje jeszcze niedosyt, i stwierdza że takie postawy spotkają się z odpowiedzią jego narodu:

„My, Ukraińcy, też mamy coś do powiedzenia. Nie tylko fatalnym porównaniem Polaków z Wołynia do Rosjan z okupowanego Mariupola. Ukraińcy w Polsce będą się zastanawiać, czy wiązać swoją przyszłość z tym krajem, a niektórzy uznają, że lepiej tego nie robić. Ci, którzy zostaną, otrzymają obywatelstwo i przyjdą na wybory, żeby się wypowiedzieć. Funkcjonariusze piłkarscy będą rozważać możliwość wynajęcia innych europejskich stadionów. A Kijów będzie coraz bardziej koncentrował się na Berlinie i Londynie na szczeblu politycznym.”

Widoczne jest kolejny raz straszenie postawą Ukraińców z polskimi paszportami w czasie przyszłych wyborów. Można to rozumieć jako chęć powstania ukraińskiej partii która będzie wroga polskim interesom. Do tego groźbę większego koncentrowania się na Berlinie i Londynie wobec dotychczasowej polityki Kijowa można interpretować już tylko jako otwartą wrogość wobec Polski. Nazar Kis powinien sobie uświadomić że Ukraińców w Polsce jest już zbyt wielu i Polacy nie będą obawiali się odpływu jego rodaków do ojczyzny lub dalej na zachód.

***
Nazar Kis -Historyk, publicysta. Pracownik naukowy w Instytucie Ukrainoznawstwa Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. Jego zainteresowania badawcze to historia Lwowa i Galicji przełomu XIX i XX wieku, historia Uniwersyteckiego Kościoła Greckokatolickiego, historia publiczna, polityka pamięci.

Dlaczego sejm powinien przyjąć penalizację ideologii OUNPrezydent Karol Nawrocki zgłosił projekt nowelizacji kodeksu kar...
01/10/2025

Dlaczego sejm powinien przyjąć penalizację ideologii OUN

Prezydent Karol Nawrocki zgłosił projekt nowelizacji kodeksu karnego i ustawy o IPN w zakresie ścigania za propagowanie ideologii Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów -frakcji Bandery i zakazu symboliki tej organizacji.

Ta inicjatywa wywołała burzę w środowiskach ukraińskich historyków. 1. października na stronie Ukraińskiego Instytutu Narodowej Pamięci zostało umieszczone oświadczenie w sprawie próby zrównania OUN-b i UPA z organizacjami totalitarnymi. Już to zdanie wskazuje jakie są największe obawy promujących banderyzm Ukraińców.

Fałsz i próba wybielania własnej działalności były wpisane w działania OUB-b niemal od początku istnienia tej frakcji. OUN-b była organizacją totalitarną i ściśle współpracowała z III Rzeszą do lata 1941 roku. W zasadzie te przepisy nie byłyby potrzebne, gdyby sądy i prokuratorzy roztropnie wykonywali swoje obowiązki. W razie wątpliwości wystarczałoby zasięgnąć opinii uczciwych politologów którzy z łatwością powinni wykazać że OUN-b posiadała wszystkie cechy totalitaryzmów jak wodzostwo, jednopartyjność czy kierowanie się przemocą w celu zdobycia władzy. Dodatkowo oczywistym jest że organizacja ta odpowiada za czystki etniczne na ludności polskiej i innych narodach. Wszystkie późniejsze zmiany oficjalnej ideologii OUN-b w kierunku „demokratyzacji” były spowodowane faktem braku poparcia dla budowy państwa ukraińskiego przez Niemcy, mimo wiernopoddańczej i lojalistycznej wobec przywódcy III Rzeszy deklaracji rządu Stećki z 30 czerwca 1941.
Jak pokazuje dotychczasowa praktyka, polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje wyraźniejszego bodźca w celu penalizowania ideologii totalitarnych.

Ciekawa jest groźba zawarta w oświadczeniu ukraińskich historyków:
„Przyjęcie powyższego projektu przez stronę polską z pewnością wywoła negatywną reakcję na Ukrainie. Zgodnie z dotychczasową praktyką, strona ukraińska będzie również zmuszona do podjęcia analogicznych działań i uchwalenia odpowiednich aktów prawnych na poziomie legislacyjnym, oceniających działania poszczególnych oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, które, jak wiadomo, dopuściły się zbrodniczych czynów wobec pokojowej ludności ukraińskiej w czasie II wojny światowej i w pierwszych latach powojennych.”
Oczywiście posłowie sejmu RP nie powinni się tym przejmować. Ale interesujące jest to że ukraińscy historycy są pewni tego że uchwalenie ustawy spotka się z reakcją Werchownej Rady. Wskazuje to jak daleko system polityczny Ukrainy obecnie odbiega od polskiej rzeczywistości. Ponadto ukraińscy historycy najwyraźniej mają świadomość że banderowcy stali po złej stronie historii a AK była zbrojnym ramieniem jednego z państw koalicji antyhitlerowskiej. Dlatego piszą o potępieniu „niektórych oddziałów” a nie całych formacji.

Wątpliwości budzi skupienie się przez Nawrockiego tylko na banderowcach -wszak frakcja Melnyka też była organizacją totalitarną. Poza tym można mieć obawy czy projekt zyska wystarczające poparcie w sejmie. Należy przy tym pamiętać że Prawo i Sprawiedliwość ma w zwyczaju zgłaszać projekty ustaw służące jedynie zyskaniu poparcia wyborczego w elektoracie prawicowym i rozbijaniu konkurencji politycznej, a nie realnej zmianie.

W kontekście rozmów pokojowych, najważniejsze dla Rzeczpospolitej jest aby nie podejmować zobowiązań do wysłania kontyng...
20/08/2025

W kontekście rozmów pokojowych, najważniejsze dla Rzeczpospolitej jest aby nie podejmować zobowiązań do wysłania kontyngentu wojskowego do obrony nowych granic Ukrainy.

Wojsko Polskie przechodzi modernizacje i rozbudowę, ponadto musi brać udział w ochronie granicy z Białorusią i być gotowe do obrony na kierunku północno-wschodnim. Nie jest możliwe zaangażowanie jak np. w Afganistanie czy w Iraku, czyli na poziomie brygady. A i to było by traktowane jako symboliczne wobec rozmiarów ukraińskiej armii.

Mimo to Polska powinna mieć swoje miejsce przy stole rozmów aby mówić o tym co dla nas jest aktualnie istotne: granica z Białorusią i status tego państwa. Brak przedstawiciela RP jest wynikiem wojny między P*S a KO, a w szczególności nieudolności obozu Prawa i Sprawiedliwości który chwalił się dobrymi relacjami z administracją Donalda Trumpa. Winę ponosi też polityka służenia Ukrainie przez rząd P*S, prezydenta Andrzeja Dudę i częściowo obecną ekipę. Już sam fakt istnienia na naszym terytorium hubu transportowego dla Ukrainy powinien być wystarczającym argumentem dla zasiadania przedstawiciela RP przy najważniejszych rozmowach jak ostatnio w Waszyngtonie.

Traktat polsko-ukraiński według Kumocha: demontaż państwa narodowego, w stronę wspólnej konfederacjiJakub Kumoch, szef B...
11/08/2025

Traktat polsko-ukraiński według Kumocha: demontaż państwa narodowego, w stronę wspólnej konfederacji

Jakub Kumoch, szef Biura Polityki Międzynarodowej w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy w latach 2021-2023 opisał najważniejsze punkty które znajdowały się w przygotowywanym w okresie rządu P*S traktacie polsko-ukraińskim. Już sama nazwa dokumentu mówiła o braterstwie i wzajemnej integracji co wskazuje że jego celem było dążenie do stworzenia konfederacji dwóch państw -jeśli nie teraz to w dalszej perspektywie. Prace nad traktatem zostały zamrożone po nastaniu konfliktu zbożowego wiosną 2023 r.

Według Kumocha nowy traktat miał powstać w celu wykorzystania atmosfery sympatii dla Ukrainy dla związania Kijowa z Warszawą. Dużą rolę w jego koncepcji miał odegrać Adam Eberhardt a sama idea powstała jeszcze podczas spotkania w Wiśle prezydentów Dudy i Żełeńskiego w styczniu 2022 r.

Traktat miał zapewniać wspólne regularne spotkania elity politycznej obu państw. Warszawa i Kijów miały regularnie konsultować ze sobą wszelkie zagadnienia dotyczące obrony i polityki zagranicznej. Dwa razy w roku miałoby dochodzić do rozmów prezydentów i wspólnych posiedzeń rządów obu państw. Raz na kwartał mieliby się spotykać ministrowie obrony i spraw zagranicznych.
Miał też gwarantować preferencyjne traktowanie obywateli obu państw. Kumoch tłumaczy że spowodowałoby to korzyści dla Polski przy odbudowie Ukrainy, ale trzeba pamiętać że praworządność na Ukrainie daleko odbiega od tego co jest rozumiane pod tym pojęciem w Polsce. Doszłoby do sytuacji w której traktat byłby egzekwowany literalnie na terenie RP z korzyścią dla interesów ukraińskich natomiast Polacy nie zdziałaliby na Ukrainie nic wobec korupcji i mafijnych i oligarchicznych układów.

Dokument miał też gwarantować radykalne poszerzenie nauczanie języka ukraińskiego w Polsce a polskiego na Ukrainie. Priorytetem Kijowa jest ukrainizacja własnego, w większości rosyjskojęzycznego społeczeństwa więc trudno oczekiwać że Ukraina promowałaby mocno u siebie naukę języka polskiego. Traktat z pozoru miał gwarantować rozpowszechnienie obu języków ale w praktyce np. zapisy o możliwości wyboru języka egzaminu kończącego szkołę średnią byłyby wykorzystane głownie przez ukraińską diasporę mieszkająca w naszym kraju do łatwego zdania matury w polskiej szkole po ukraińsku. Ta kwestia częściowo jest realizowana obecnie… Osobna umowa miała też regulować wspólny kanon lektur.

Po wejściu traktatu miał powstać dwujęzyczny uniwersytet sarmacki mający swoje siedziby w Rzeszowie i we Lwowie. Uczelnia miałaby kształcić kadry kierownicze i powiązać elity Ukrainy i Polski.
Jakub Kumoch wprowadził do traktatu w kilku miejscach przymiotnik „sarmacki” co miało być w wspólnym pojęciem które kojarzy pozytywnie lub neutralnie obu narodom.

W ciągu trzech lat od wejścia traktatu miało powstać mauzoleum historii polsko-ukraińskiej. Według Kumocha miało ono dokumentować …1000-letnie współistnienie obu narodów.
Po obu stronach granicy miał być umieszczony park pamięci w którym zostaliby pochowani uczestnicy walk i czystek polsko-ukraińskich. Strony miały uznać prawo do pochówku ofiar walk, czystek i zbrodni. Nie trzeba komentować jak trudne byłoby wyegzekwowanie tego od Ukraińców. Poza tym takie zapisy zostałyby wykorzystane do zrównania banderowskich planowanych zbrodni z polskimi akcjami odwetowymi na ludności współpracującej z OUN-UPA.
Obie strony miały uznać definicje mniejszości narodowej uznana przez każdą ze stron.

O kierunku w jakim miał prowadzić traktat i współpraca gospodarczo-militarna z Kijowem wiele mówi wypowiedź Jakuba Kumocha w kuluarach konferencji "Polsko-ukraiński tandem" marcu 2023 r. Kumoch z ekscytacją mówił że dzięki traktatowi Polska może tworzyć wspólnie z Ukrainą 80-cio milionowy blok -największe polskie państwo w historii (!).

Jakub Kumoch ubolewa że traktat był przygotowywany zbyt opieszale, co przyczyniło się do fiaska jego przyjęcia. Według niego projekt powinien powstać zaraz po jego ogłoszeniu przez prezydenta w maju 2022 r. Tymczasem prace realnie ruszyły we wrześniu 2022 a do MSZ został przekazany w grudniu. Początkowo Andrzej Duda chciał aby traktat został przyjęty w 160 rocznicę Powstania Styczniowego, czyli 22 stycznia 2023 r. Po nastaniu tzw. konfliktu zbożowego w kwietniu 2023 stosunki na linii Warszawa-Kijów uległy ochłodzeniu a prace nad traktatem wyhamowały. Zwolennikiem traktatu miał być też szef MSZ w rządzie P*S Zbigniew Rau. Na skutek ochłodzenia stosunków z Kijowem wykreślił zdanie o traktacie ze swojego expose z 13 kwietnia 2023 r. na kilka dni przed jego wygłoszeniem. Pozostało natomiast kontrowersyjne stwierdzenie o „wspólnocie polsko-ukraińskiej”.

Należy się cieszyć że ten dokument nie wszedł w życie. Środowiska skrajnie ukrainofilskie chciały wprowadzenia traktatu wykorzystując nastroje w społeczeństwie polskim oraz atmosferę bezkrytycznego i bezwarunkowego poparcia dla Kijowa która panowała nawet wśród większości polityków. Podpisywanie tak daleko idących zobowiązań wobec państwa w stanie wojny byłoby szaleństwem. Do tego można było przewidzieć już wiosną 2022 że Kijów zmieni kurs na proniemiecki. W tym kontekście związanie Polski z Ukrainą tak daleko idącym traktatem było by zapewne wykorzystywane przez tandem Kijów-Berlin do osłabiania pozycji Rzeczpospolitej. Forsowanie traktatu w takiej formie świadczy też o słabości polskich instytucji analitycznych, Adam Eberhardt był do września 2022 r. szefem Ośrodka Studiów Wschodnich.

***
Projektowany traktat został opisany w artykule Jakuba Kumocha "Rola Prezydenta Andrzeja Dudy i ośrodka prezydenckiego
w wypracowaniu i realizacji polskiej odpowiedzi na rosyjską
inwazję na Ukrainę (2022–2023)", Kwartalnik Bezpieczeństwo Narodowe, 2025/47

Litwini: Kolejni „bracia”?Od kilku lat można usłyszeć o zacieśnianiu współpracy między Warszawa a Wilnem w kwestiach obr...
27/07/2025

Litwini: Kolejni „bracia”?

Od kilku lat można usłyszeć o zacieśnianiu współpracy między Warszawa a Wilnem w kwestiach obronnych, m.in. w kontekście zbliżenia Polski z grupą Nordic-Baltic Eight. Pojawiają się też prognozy rosyjskiego ataku na państwa bałtyckie, w celu przetestowania artykułu 5 NATO, przy czym jako potencjalna ofiara wymieniana jest Litwa. W tym kontekście pojawiają się opinie o obowiązku Polski do obrony Litwy.

Ten mały kraj jest o tyle kłopotliwy że z jednej strony należy do NATO a z drugiej dysponuje znacznie mniejszym potencjałem militarnym niż Ukraina. Do tego prowadzi awanturniczą, nieracjonalną politykę czego wyrazem jest choćby prowokacyjne wobec Chin uznanie nazwy Tajwan co spowodowało dotkliwe sankcje Pekinu wobec litewskiej gospodarki. Warto przy tym znać nastawienie Litwinów do Polski i polskiej mniejszości.

Litewscy politycy nie kryją się nawet z wrogością do polskości. Rzekome przyjazne nastawienie do Rzeczypospolitej idzie w parze z wrogością wobec mniejszości polskiej. Wbrew pozorom to polska a nie rosyjska tożsamość narodowa jest traktowana jako największe zagrożenie dla litewskiej kultury. Matas Maldeikis, poseł Konserwatystów napisał niedawno na swoim profilu na fb: „Głęboko w sercu Litwin jest przede wszystkim nie-polski, nie nie-rosyjski”. Stosunek elit litewskich do Polski to mieszanina wrogości i roszczeniowości polegającej na oczekiwaniu iż Warszawa będzie prowadzić antyrosyjską, proukraińską politykę i będzie wspierać Litwę w razie wojny z FR co ma być rzekomo dla nas geopolityczną koniecznością. Pojawiają się też oddolne głosy rozsądku ale wspomniane nastawienie do Polski jest dominujące wśród elit i można je nawet między wierszami odczytać w strategii bezpieczeństwa Litwy.

Dokument stwierdza że Rzeczpospolita jest obok państw bałtyckich strategicznym partnerem w sprawach bezpieczeństwa, transportu, energetyki. Jednak te same kwestie, poszerzone o współpracę w dziedzinach polityki, kultury, edukacji mają być rozwijane we współpracy tylko z państwami nordyckimi i bałtyckimi. Warto o tym pamiętać gdy pojawiają się u nas pomysły budowy wraz z Litwą „Rzeczpospolitej wielu narodów”… Dokument wspomina też o wrogości wobec mniejszości polskiej, choć nie nazywa sprawy po imieniu to tak należy rozumieć „zagrożenia informacyjne” polegające na niezadowoleniu z instytucji państwa litewskiego - trudno aby ludność traktowana jako wroga we własnym państwie, była zadowolona z jego instytucji. Poza znanym zjawiskiem zamykania polskich szkół na Litwie występuje tylko jeden szczebel samorządu co ogranicza wpływy lokalnych społeczności i jest ewenementem w Europie. Dochodzi też do sztucznej zmiany granic okręgów wyborczych tak aby polska mniejszość nie miała w nich przewagi. Strategia bezpieczeństwa wśród zagrożeń informacyjnych wymienia też dążenia do konfliktów narodowościowych, osłabianie tożsamości narodowej. Należy te zapisy rozumieć jako skierowane przeciwko polskiej mniejszości, jeśli weźmiemy pod uwagę politykę państwa litewskiego i wypowiedzi takich urzędników jak kierownik Państwowej Inspekcji Językowej Audrius Valotka, który porównał stawianie przez litewskich Polaków dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości do wydarzeń w Donbasie…

Litwa cały czas prowadzi szowinistyczną politykę wobec mniejszości narodowych. Prawa mniejszości narodowych i etnicznych które u nas są standardem na Litwie mają być dopiero brane pod rozwagę, przy czym w przypadku polskiej ludności przedstawiciele rządu litewskiego nie kryją że jeśli nawet pójdą na drobne ustępstwa to tymczasowo i w związku z sytuacją geopolityczną. Czołowi litewscy politycy nie kryją się też z potrzebą rozbicia polskiej partii politycznej -AWPL-ZChR.
Ze względu na strukturę narodowościową Litwy i jej historię, normalne byłoby gdyby to państwo było wielojęzyczne i sfederalizowane podobnie jak Szwajcaria czy Belgia. Tymczasem jest to państwo szowinistyczne, niewypełniające postanowień traktatu polsko-litewskiego i europejskiej karty języków mniejszości, w którym samorząd funkcjonuje tylko na szczeblu rejonów i dochodzi do gerrymanderingu. Walka o prawa mniejszości polskiej powinna być nieustannym wymogiem polskiego interesu narodowego w stosunkach z Wilnem. Nie oznaczałoby to wcale separatyzmu – Polacy na Litwie wszak uważają Litwę za swoją ojczyznę, odróżniając siebie od „koroniarzy”. Bezwzględnym minimum dla dobrych relacji na dziś jest aby polska mniejszość na Litwie miała takie sama prawa jak litewska mniejszość w Polsce.

Stosunki polsko-litewskie przypominają nieco relacje z Ukrainą do 2023. W Polsce istnieje grupa analityków i polityków która opowiada się za rezygnacją z interesu narodowego w relacjach z Litwą z przyczyn „geopolitycznych”. Z kolei prezydent Andrzej Duda, nie kryjący niechęci do mniejszości polskiej na Litwie z lubością wypowiadał się o Litwinach jakoby byli naszymi „braćmi” i zapowiadał że Polska będzie broniła Litwy. Ustępujący prezydent powinien pamiętać że „wielonarodowa rzeczpospolita” o której pompatycznie nieraz wspominał, Ukraińcom i Litwinom kojarzy się negatywnie i byli by w stanie raczej poprzeć budowę Mitteleuropy. Historia Rzeczypospolitej jest pozytywnie postrzegana przede wszystkim przez zamieszkujących tam Polaków.

Rewizjonistyczne i prowokacyjne akcenty w ukraińskiej ustawie o przesiedlonych z ziem polskich16 lipca Ukraiński parlame...
19/07/2025

Rewizjonistyczne i prowokacyjne akcenty w ukraińskiej ustawie o przesiedlonych z ziem polskich

16 lipca Ukraiński parlament przyjął ustawę o uznaniu obywateli Ukrainy przymusowo przesiedlonych z terytorium Polski w latach 1944–1951 za deportowanych. Projekt złożono jeszcze w 2019 r., obecnie ustawa czeka na podpis prezydenta. Ustawa nakłada na państwo ukraińskie obowiązek rekompensaty. Pod tym względem można by ją porównać do polskiej ustawy z 2005 o mieniu zabużańskim. Należy jednak zwrócić uwagę na dyskusyjne i prowokacyjne sformułowania w ukraińskim prawie. Poza tym ukraińska ustawa dotyczy praktycznie wszystkich przesiedlonych i ich rodzin a nie tylko właścicieli nieruchomości.

Ustawa zawiera np. kontrowersyjne stwierdzenie „tereny gęsto zaludnione przez rdzenną ludność ukraińską, a które w tym czasie wchodziły w skład Rzeczypospolitej Polskiej”. W ustawie jest też mowa o uznaniu za przestępcze deportacji w ramach Akcji Wisła, co jest już ingerencją w wewnętrzne sprawy RP. Nowe ukraińskie prawo zawiera też inne prowokacyjne sformułowania. Polska ustawa z 2005 r. wspomina o wypędzeniu lub opuszczeniu w związku z wojną i umowami podpisanymi przez PKWN i TRJN z republikami radzieckimi. Z kolei ukraińska ustawa uznaje deportacje ludności za „bezprawne i przestępcze działania” , ponadto „uznaje przywrócenie praw obywateli Ukrainy spośród osób deportowanych za jeden z priorytetowych obszarów politycznego, społeczno-gospodarczego, kulturalnego i duchowego rozwoju społeczeństwa.”

Z pewnością termin przyjęcia ustawy kilka dni po 11 Lipca nie był przypadkowy. Jej prowokacyjne zapisy są też zbieżne z oświadczeniem ukraińskiego MSZ potępiającym nowe polskie święto narodowe poświęcone ofiarom zbrodni OUN-UPA, w którym Ukraińcy zrównali zbrodnie wołyńską z Akcją Wisła i przesiedlaniami do ukraińskiej SRR. Jej uchwalenie w tym momencie i z takimi zapisami należy rozumieć jako część kampanii propagandowej wymierzonej w Rzeczpospolitą. Ustawa ma być zapewne sygnałem że możemy się spodziewać w przyszłości żądania reparacji.

Leszek Szymowski: USA ostrzegają Polskę przed ukraińskimi nacjonalistamiDziennikarz śledczy Leszek Szymowski, piszący dl...
14/07/2025

Leszek Szymowski: USA ostrzegają Polskę przed ukraińskimi nacjonalistami

Dziennikarz śledczy Leszek Szymowski, piszący dla Angory i Najwyższego Czasu obublikował na swoim profilu x posty informujące o ostrzeżeniu ze strony amerykańskich służb o zagrożeniu ze strony komórek nacjonalistów ukraińskich. Nie wiadomo czy chodzi mu o Ukraińców mieszkających w Polsce lub na zachodzie czy o działania ukraińskich służb.

Adres

Kraków

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy NIE dla unii polsko-ukraińskiej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij