12/04/2025
KOBIETY O RZECE, KOBIETY DLA ODRY
Głos Anny Gołębiowskiej:
Współczesny człowiek, szczególnie włodarz boi się nieuregulowania, boi się dzikości, wolności, zarówno jednostki, jak i natury. Drzewa sadzone są w rzędach, wycinane, bo "zanieczyszczają" liśćmi "ludzkie" przestrzenie, place i ryneczki w miasteczkach betonowane, rzeki wkładane w sztucznie tworzone koryta, aby mieć kontrolę, aby nam nie przeszkadzały, nie zalewały miejsc, które uznaliśmy za swoje. Podobnie jest z ludźmi. Najmocniejszy wątek, to kontrola rozrodczości kobiet, jako analogia do kontroli nad dziką naturą. Traktowanie kobiet jako przedmiotu w tym zakresie, a nie podmiotu.
Jeśli tylko ktoś chce żyć w inny sposób niż pokazują role płciowe i stereotypy spotka się z utrudnieniami. Mamy wytyczone pewne "koryta", którymi powinniśmy iść, bez względu na to, czy czujemy, że to nasza droga, czy nie. Wyjście z koryta wywołuje restrykcje i próby wtłoczenia na "właściwe" miejsce. Ja jak Odra, też chcę mieć prawo do swobodnego przepływu, naturalnej ewolucji :) I kapitalizm promujący nadmierną konsumpcję i eksploatację zasobów wzmacnia nierówności. Najwyższe koszy społeczne za zniszczenie natury dla zysku poniosą najbiedniejsi.
Głos Dagmary Bałusz:
Utożsamiam się z jakościami rzeki, czasem upraszczam, że kobieta to rzeka, a rzeka to kobieta, ale - precyzyjnie - właśnie o jakości mi chodzi. I ja jako ta rzeka sobie płynę jak to rzeka ma w zwyczaju, a mężczyzna jest korytem. To on sprawia, że mogę bezpiecznie płynąć, daje strukturę, w której mogę się odprężyć, bo wiem, że koryto mnie trzyma. (Albo nie i wtedy jest powódź, co każdej rzece się zdarza.) Widzę ogromny sens, moc w połączeniu zdrowego kobiecego i męskiego. I tak jak nie ma mojej zgody na pokazywanie mi drogi, którą mam płynąć, tak nie ma mojej zgody na betonowanie koryta!!! I - gdyby wszystko było zdrowe, rzeka nie potrzebowałaby ustawy, a kobieta feminizmu.
Głos Magdy Matuszewskiej:
Zanim zabierzemy się do uzdrawiania rzeki, najpierw trzeba uzdrowić opowieści. Nasz związek z Ziemią nie naprawi się dopóty, dopóki nie usłyszymy tego, co chce nam ona przekazać. Zadanie od rzeki Odry - stworzenie warunków prawnych dla uznania jej osobowości prawnej. Czujemy się częścią ekosystemu planety. Zdajemy sobie sprawę, że każda część tego ekosystemu ma fundamentalne znaczenie dla zdrowia całości, a także że każda z części posiada swoją osobowość, wyjątkowość, energię, jest żywa, a co za tym idzie, musi być traktowana z szacunkiem, godnością i uważnością. Swoimi działaniami chcemy zmienić sposób narracji dotyczący natury i jej składowych, która jest dla nas podmiotem.
Głos Tatiany Staroń:
Przez wiele lat wierzyłam, że moja wartość wynika z tego, jak bardzo jestem potrzebna innym – w pracy, rodzinie, społeczeństwie. Ale dziś wiem, że moja wartość wynika z bycia – w pełni, świadomie, z czułością dla siebie i świata.
Kiedy weszłam w czas menopauzy, poczułam to, co wiele kobiet przede mną i po mnie – że stajemy się społecznie niewidzialne. Że nasza użyteczność, mierzona dotąd zdolnością do rodzenia dzieci, opiekowania się innymi, realizowania zadań, staje się mniej zauważalna.
Odra – jak wiele innych rzek – jest traktowana instrumentalnie. Przedmiotowo. Z perspektywy politycznej i gospodarczej to kanał transportowy, zbiornik do zrzutów, źródło zasobów. Ale dla mnie Odra jest czymś znacznie więcej – symbolem relacyjności, przepływu, cykliczności, opowieści o życiu i śmierci, pamięci, trosce, powrocie. W moim życiu pojawiła się dokładnie wtedy, gdy zaczęłam odzyskiwać siebie.
Woda jest poddawana kontroli, regulacji, ujarzmianiu, podobnie jak kobiety, rzeki są rozcinane, prostowane, tłumione, by lepiej służyły celom innych. Ale rzeki, jak kobiety, niosą w sobie moc regeneracji, uzdrawiania i łączenia. To jest mój język. Moje doświadczenie. Moje życie.
Dziś, jako kobieta w dojrzałości, nie chcę już walczyć o swoje miejsce – ja je sobie tworzę. Wierzę, że uznanie praw Odry to nie tylko sprawa ekologii – to sprawa godności. Sprawiedliwości. Równości. To sprawa systemowa, kulturowa, emocjonalna. Pracuję z kobietami, wspieram ich rozwój, towarzyszę im w procesach samorozwoju i samostanowienia, bo wiem, jak ogromną siłę mamy, kiedy przestajemy się bać oceny, odrzucenia, naznaczenia.
Jestem też matką dziecka w spektrum autyzmu – i wiem, jak wygląda codzienność osób niewidocznych, niezauważanych przez system. Jak łatwo zepchnąć na margines to, co trudne, wymagające, niestandardowe. Tym bardziej czuję, że rzeka nie ma płci – ale doświadcza marginalizacji bardzo podobnej do tej, którą przeżywają kobiety, osoby z niepełnosprawnością, osoby nienormatywne.
Działam, bo nie chcę już milczeć. Bo wiem, że kobiecy głos, głos płynący z troski, empatii, uważności, jest dziś nie tylko potrzebny – jest konieczny. Dla Odry, dla przyszłości moich córek, mojej wnuczki i wszystkich kobiet, które mi ufają. Dla świata, który chce żyć w harmonii z naturą, nie jej kosztem.
Wierzę, że głęboka zmiana zaczyna się od uznania – praw, relacji, głosu. I że przyszłość, którą tworzę – razem z tyloma cudownymi osobami – płynie właśnie tą rzeką.
Głos Moniki Kręcisz-Kozłowskiej:
Tak bardzo jest to potrzebne, aby woda, rzeka była czysta. Tak bardzo to potrzebne, aby równe prawo do życia mieli ludzie wśród ludzi. Tak ważne jest, by prawo do życia miała każda istota, w której ono po prostu jest.
Analogicznie dostrzegam przekroczenia czynione wobec natury, odnajdując odniesienie do tego jak w społeczeństwie są traktowane kobiety, osoby z mniejszości, osoby które nie wpasowują się w wygodny świat dominacji i wpływów. Nadanie osobowości prawnej części natury to ogromny krok ku temu, żeby ludzie zrozumieli czym jest przywilej życia. Życia w swobodzie i zdrowiu. Jestem głęboko ufna wobec tego, że takie kroki wobec natury, rzeki Odry, pozwolą ludzkości uzdrowić się z traum. Pozwolą dostrzec, jak ważny jest szacunek do siebie, innych i wreszcie do natury, bez której nie przetrwamy na Ziemi. Rzeka kobieta, rzeka siostra, rzeka to miejsce gdzie rodzi się życie i dzięki której ono trwa. Stając w obronie natury, mamy szansę zrozumieć, kim i czym sami jesteśmy. Dbając o naturę mamy szansę sprawdzić , jak to jest dbać o siebie. Rdzenne społeczności są liderami praw natury. One walczą o siebie. O naturę też. Ale o siebie w pierwszej kolejności. A siebie widzą jako część natury.
Do niedawna jeszcze polskie prawo nie widziało problemu nienawiści ze względu na płeć czy orientację. Zmienia się to całe szczęście.
Skądinąd łatwo jest przejść obok cudzej dyskryminacji, ludzkiej lub natury, gdy się jest uprzywilejowanym. I jak łatwo tę dyskryminację utrzymywać, w prawie i w społeczeństwie.Przychodzi mi tu na myśl jedna rzecz, otóż gdy uznamy Odrę za osobę prawną to może Jej sytuacja być lepsza niż par jednopłciowych, których istnienia prawo dalej nie dopuszcza. Być może prawo zacznie rozpoznawać podmiotowość natury i będzie to wsparciem dla uznawania istnienia dużej grupy związków, osób i rodzin w nich żyjących. To lekcja o szacunku i miłości, która nie zagarnia wolności. To lekcja o tym jak istnieć i współistnieć w zdrowiu i uczciwości wobec życia.
Moim marzeniem jest świat, w którym każda żywa istota będzie miała możliwość ochrony przed zagarniającym cudze życie ruchem.
PROSIMY, ratuj z nami rzekę Odrę, chcemy uznania jej za osobę prawną. Dołącz, czas mamy tylko do końca kwietnia by zebrać 100 000 podpisów. Pobierz listę, wydrukuj ją, podpisz i zbierz tak dużo podpisów jak tylko możesz. Lista tu: www.ustawa.osobaodra.pl/do-pobrania
Udostępnij ten post.
Zdjęcie: Wojtek Chrubasik