21/06/2025
No dobra, żeby nie było, że u nas są zawsze tłumy, to na ostatnich rozśpiewankach tłumu nie było, ale za to byłyśmy my we cztery i fajnie nam się śpiewało🎶 , gadało, jadło ciasto drożdżowe i piło kawę ☕. A i nawet trochę tańczyłyśmy💃🕺.
Takie mam ostatnio przemyślenia, że ludzie to się boją teraz śpiewać. Gdy kogoś zapraszam na takie spotkania śpiewankowe, to zazwyczaj słyszę, że nie ma głosu. No ale skoro mówi, to chyba jednak ma.
Przez ścianę z pomieszczeniem, w którym śpiewałyśmy jest biblioteka. Poprosiłam bardzo miłą Panią Bibliotekarkę, żeby zapraszała na nasze spotkanie odwiedzających tego dnia bibliotekę 📚.
Nikt nie przyszedł.
Rozmawiałam później z Panią Bibliotekarką i okazało się, że wszyscy czytelnicy wyjątkowo się spieszyli 🏃➡️🏃♀️➡️🏃♂️➡️.
Za świetlicą jest plac zabaw🛝 . Przyszła Babcia z Wnuczkiem. Za żadne skarby💰 nie chciała wejść, a zbiłam każdy jej argument "przeciw". Dałam spokój.
Można by powiedzieć, że jestem nachalna i chcę ludzi uszczęśliwiać na siłę.
No może i tak. Bo kto mnie zna, wie, że pozjadałam 🍽️wszystkie rozumy (och, czasami aż mi bokiem wychodzą niestety).
Ale z drugiej strony, to obiektywnie wartościowe spojrzeć w głąb naszej tradycji. Bo nie jesteśmy jakimś Filipem, który wyskoczył z konopii.
W dziedzinie szeroko pojętej kultury i tradycji: skądś pochodzimy i dokądś zmierzamy. A ta przestrzeń, z której wyszliśmy była całkowicie rozśpiewana. W tekstach kultury można odnaleźć pieśni, przekazywane z pokolenia na pokolenie przez setki lat, właściwie na każdą okoliczność życiową. Nie dlatego, że stanowiły one zawartość jakiegoś "martwego" śpiewnika, ale dlatego, że swoim brzmieniem wypełniały ludzkie życie. Przekazywały mądrość, wyrażały emocje, opowiadały historie, służyły też rozrywce. Były zawsze pod ręką. Jednoczyły i towarzyszyły.
Gdy jako dziecko jeździłam na kolonie, zawsze w drodze powrotnej wszyscy śpiewali (nastolatki też! a może przede wszystkim). I to nie były jakieś hity z satelity 🛰️, tylko na przykład "Gdzie strumyk płynie z wolna" z podkładaniem naszych imion w "miejsce" harcerza⚜️, który wpadł w pokrzywy po pas, po pas. Infantylne? No może, ale mam fajne wspomnienia. Sentymentalne.
Gdy moje dzieci gdzieś jadą albo wracają autokarem, jest w nim cisza, bo większość (wszyscy?) w skupieniu wpatrują się w swój osobisty ekran. Niektórzy, zaopatrzeni są nawet w powerbanki. Tak na wszelki wypadek, żeby przypadkiem nie musieć patrzeć przez okno na nudne widoki albo nie musieć się nudzić podczas rozmowy z kimś.
W jednym z wywiadów Jerzy Kukuczka, opowiadał, że kiedy w Himalajach 🏔️🏔️🏔️zdarzała się tak zła pogoda, że przez dwa tygodnie nie dało się wyściubić nosa z bazy, to znajdujący się tam wspinacze bardzo wiele czasu poświęcali na wspólne śpiewanie (w dużym namiocie, który był jednocześnie stołówką): współprzebywali, poznawali się, nawiązywali przyjaźnie.
A co dziś robią himalaiści? No przede wszystkim, to muszą szukać dobrego neta, żeby dopieszczać swoich obserwujących w mediach społecznościowych.
A na koniec coś optymistycznego.
Gdy byłam mała i marudziłam na spacerze, że bolą mnie nogi i że już nie chcę iść, dziadek👨🏻🦳 nauczył mnie piosenki. Dobrze ją pamiętam, bo jest bardzo krótka i jest jedyną piosenką, jaką mnie nauczył kiedykolwiek. Ma takie słowa:
"Wędrowali szewcy przez zielony las
Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas
Wędrowali rypcium-pypcium
I śpiewali rypcium-pypcium
Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas"
Jest w niej też drobny element taneczny, którego nie mam jak tu zaprezentować, ale jak ktoś będzie zainteresowany, to mogę kiedyś pokazać 😁
Gdy zaczynaliśmy ją śpiewać i "tańczyć", od razu lepiej mi się szło.
I wiecie co? Ostatnio wykorzystałam ją jako ostatnią deskę ratunku na spacerze z moją córką. Okazuje się, że nadal działa!
Poszłam za ciosem: "Gdzie strumyk płynie ..." z podkładaniem imion braci. Działa!
No i hit: "Krakowiaczek jeden miał...". Nie dość, że śpiew, to jeszcze cwał, który powoduje, że wychodzimy na samo czoło stawki. Tylko ci starsi się wstydzą, że "krindż" - czymkolwiek ostatecznie jest. A tak naprawdę po prostu czują niepokój, że dziewczyny zostawiają ich w tyle :)
wrzucam zdjęcie z naszego spotkania. Przefiltrowałam je tak na retro, głównie dlatego, że jedna z uczestniczek założyła różowe dresy, które, na mój gust, jakoś okrutnie gryzły 🦷🦷🦷 się ze skrzypcami 🎻
Mogę też być przewrażliwiona 😜
Projekt sfinansowany z budżetu gminy Grodzisk Mazowiecki 10 000