12/08/2026
Czy wiesz, że na cmentarzu w Chojniku spoczywa jeden z uczestników wojny polsko – bolszewickiej z 1920 roku🫢? Mieszkaniec Chojnika o którym z dużym prawdopodobieństwem możemy też powiedzieć, że wraz ze swym pułkiem brał udział w słynnej Bitwie Warszawskiej😱.
Niedawno z mroków niepamięci mieszkańców Chojnika wydobyłam na światło i przypomniałam postać Stanisława Krasa, pochodzącego z naszej wsi żołnierza, weterana I wojny światowej, wojny z bolszewikami, obronnej w 39 r. i wreszcie ofiary zbrodni katyńskiej. Nie przypuszczałam wtedy, że za parę miesięcy natrafię na ślad kolejnej osoby o ciekawej historii - uczestnika wojny polsko – bolszewickiej, a w dodatku związanej ze mną więzami krwi… Mowa o moim „nieślubnym” pradziadku Władysławie Kurczabie z Chojnika („nieślubny” - bo nie dał nazwiska mojemu dziadkowi i z różnych przyczyn nie ożenił się z jego mamą, mimo, iż uznawał dziadka za syna i został nawet chrzestnym ojcem swego wnuka 😏). Władysław (zwany przez sąsiadów „Kowalcykiem”), rocznik 1896, syn Józefa i Anny z domu Burnat, raczej nie został zmobilizowany na początku I wojny, prawdopodobnie dlatego, że na front poszedł jego trzy lata starszy brat Jan. O Janie Kurcabie (tak zapisano nazwiska obu braci w różnych ich dokumentach z tego okresu) wiemy, że został jeńcem wojennym w Rosji. O Władysławie zaś długo nie udawało mi się nic odnaleźć pomimo, iż po rodzinie krążyły historie, że kiedyś był kawalerzystą. Dopiero dzięki opowieściom brata mojej mamy, który jako dziecko często miał okazję słuchać opowieści dziadka, udało się podjąć wątek wojaczki naszego przodka. Zmotywowany moimi małymi odkryciami historycznymi z Chojnika wujek Antoni odnalazł i udostępnił mi dwa niezwykłe dokumenty należące do Władysława Kurcaba (Kurczaba), które na początku pozwoliły na odkrycie części sensacyjnej niemal historii z jego życia. Okazuje się bowiem, że Władysław był weteranem wojny Polsko- Bolszewickiej, służył bowiem w jednym z najbardziej słynnych pułków - 18 Pułku Piechoty II RP! W karcie tożsamości, w której znajdujemy jego dane jak: datę i miejsce urodzenia (oczywiście Chojnik, powiat Tarnów!), imiona rodziców i wyznanie, widnieje pieczątka z danymi jednostki: II batalion, 18 pp, 7 kompania! Kto nie słyszał o bojowym szlaku 18 p p (p p – pułk piechoty) w tym II batalionu – polecam skrót w wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/18_Pu%C5%82k_Piechoty_(II_RP lub lekturę książki płk. Andrzeja Krysiaka: „Skierniewicki 18 Pułk Piechoty 1918-1939”.
Według znalezionej Karty Legitymacyjnej, 3 sierpnia 1920 r. Władysław Kurczab otrzymuje przydział do III Kompani Zapasowej, Baonu zapasowego 18 pp w Koninie – to kilkanaście dni przed Bitwą Warszawską. Czy jest po wyczerpującym szlaku bojowym swojego pułku czy dopiero trafił tam jako jego uzupełnienie by wziąć udział w ostatnich akordach wojny, której szalę szczęśliwie przechyliła na korzyść Polski bitwa o Warszawę zwana Cudem nad Wisłą 15 sierpnia? Tego analizując ten dokument jeszcze nie wiedziałam, ale wierzyłam, że czas pozwoli odkryć i te szczegóły.
Zastanawiające jest dlaczego chłopak z Chojnika trafił do pułku w Koninie. Jak czytamy we fragmencie rozkazu dziennego dowódcy 18 pp nr 27 z 3 lutego 1934 r. : „(…) W roku 1918 wojna się zakończyła i Polska odzyskała niepodległość, ale musiała jej bronić. Nasz 18 Pułk Piechoty powstał w roku 1918 z żołnierzy służących podczas wojny światowej w armii austriackiej. Stworzono z nich jeden batalion, który natychmiast wyruszył na front w obronie granic. Podobnie III i II batalion w podobny sposób zostały stworzone w Sanoku, Dębicy i w Krakowie. Początkowo każdy batalion walczył oddzielnie. W listopadzie 1918 r. wszystkie trzy bataliony zostały zebrane w jeden pułk, który otrzymał nazwę Pułku Ziemi Rzeszowskiej, potem 15 pp, wreszcie w 1919 r. - 18 Pułku Piechoty”.
Władysław musiał trafić tam zatem z formacją stworzoną w Dębicy, Sanoku lub Krakowie.
Po przeszukaniu dostępnych archiwów i rozmowie z człowiekiem, który na temat 18 pp wie wszystko – pułkownikiem Andrzejem Krysiakiem nie spodziewałam się zbyt wielu odkryć w tym temacie. Szukałam informacji o szeregowcu – jednym z tysięcy zmobilizowanych w tej wojnie, a po ponad 30 latach po jego śmierci nie spodziewałam się znaleźć wielu prywatnych archiwaliów z czasów jego młodości. Miałam nadzieję chociaż na fotografię która przecież musiała być wykonana do dowodu osobistego dlatego też rozpytywałam o to ludzi, którzy jakimś cudem mogą coś pamiętać. I wtedy okazało się, że fotografii nie ma, ale jest dobrze zachowana książeczka wojskowa z której zapisów poznajemy losy szeregowego Władysława Kurczaba związane z wojną polsko – bolszewicką rozpętaną tuż po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości!!!
Otóż Władysław został zmobilizowany w szeregi formującego się po 123 latach zaborów polskiego wojska przez tarnowską Komisję Uzupełnień w dn. 4 lutego 1919 r. i wcielony do 20 Pułku Piechoty. Został przeszkolony, jak zapisano w jego książeczce, jako „filizjer” (w przedwojennym wojsku polskim fizylierami nazywano w drużynie piechoty żołnierzy sekcji wyposażonej w broń maszynową. Zauważyć tu jednak trzeba pewną nieścisłość, ponieważ 20 pp Ziemi Krakowskiej oficjalnie został powołany pod tą nazwą dopiero w kwietniu 1919 r. – zatem 2 miesiące po wcieleniu poborowego Kurczaba do wojska polskiego. Składam jednak tę nieścisłość na karb organizacyjnego „zamieszania” podczas przekształcania i formowania nowych jednostek po odzyskaniu niepodległości i być może późniejszego uzupełniania dokumentu przez Komisje Wojskowe. Faktem natomiast jest, iż Pułk Ziemi Krakowskiej w lutym 1919 r. już organizacyjnie istniał (bez nadanego numeru) na bazie polskiej kadry żołnierzy byłego 16 austriackiego pułku strzelców.
Wracając do wojennych losów naszego bohatera, zapewne w skutek reorganizacji i uzupełnień armii w ramach odradzającej się nowej polskiej państwowości, Władysław trafia do 18 Pułku Piechoty z którym przechodzi praktycznie cały jego chlubny szlak bojowy. Szlak rozpoczęty od wojny obronnej na Ukrainie, a skończywszy na krwawych starciach z bolszewicką nawałą pod Berezyną od 28 maja 1920r.
We wspomnieniach rodzinnych były przekazywane opowieści „dziadka Kowalcyka” (takim przezwiskiem tytułowano go we wsi) o tym, że był z Piłsudskim prawie w Moskwie (raczej należy przypuszczać, że chodziło o Kijów- słynną Wyprawę Kijowską) i walczył w tym samym miejscu co 100 lat temu Napoleon – dziś wiem, że chodziło właśnie o Berezynę❗️.
Z adnotacji we wspomnianej książeczce wynika, że szeregowy Kurczab bierze udział w walkach na froncie Wschodnim (walki o Stanisławów), Wołyńskim (walki pod Żytomierzem) i wspomnianej Wyprawie Kijowskiej w składzie 3 Armii dowodzonej przez samego Józefa Piłsudskiego (a jednak!). Kulminacyjnym momentem na szlaku bojowym chojniczanina jest rozpoczęty 28 maja 1920 r. bój nad Górną Berezyną – miejscu rzeczywiście 100 lat wcześniej związanym z Napoleonem i jego armią. Berezyna to ostatnia udokumentowana bitwa Władysława. Zostaje tam ranny w lewą nogę w wyniku przestrzału kulą karabinową. Dwa miesiące spędza w szpitalu (VI-VII 1920 r.). Następny przytaczany na wstępie dokument w postaci Karty legitymacyjnej informuje, iż Władysław od 3. VIII. 1920 r. jest żołnierzem III Baonu zapasowego 18 pp w Koninie gdzie znajduje się garnizon Pułku. Czy bierze udział w ostatnich sierpniowych walkach pułku w obronie Warszawy? Możemy się jedynie domyślać, że tak, ponieważ w obliczu ogromnego zagrożenia dla stolicy 18 pp wchodzi w skład grupy „Płońsk” broniąc Warszawy od północy. Zatem każdy żołnierz tak zaprawiony w boju jak szer. Kurczab był na wagę złota. Po odparciu bolszewików pod Warszawą, 1 września pułk odjeżdża w rejon Lwowa prowadząc ostatnie walki w Galicji Wschodniej, a potem na litewską granicę by powrócić do Konina. Rozkazem dowództwa pułku Władysław Kurczab uzyskuje prawo do noszenia dwóch odznak honorowych za pobyt na froncie. Wreszcie w dniu 24 kwietnia 1921 roku szeregowy Kurczab, po ponad dwóch latach żołnierskiej frontowej tułaczki, zostaje przeniesiony do rezerwy. Wraca do Chojnika, a w jego książeczce wojskowej jeszcze trzy razy pojawiają się wpisy o odbytych wojskowych komisjach kontrolnych i miesięcznych ćwiczeniach wojskowych odbytych już w 16 Tarnowskim pp aż do 1925 r.
Władysław Kurczab ożenił się dopiero w wieku 53 lat, oprócz mojego dziadka Stanisława, nie miał więcej dzieci, zmarł w latach dziewięćdziesiątych, a jego grób odnajdziecie na cmentarzu w rodzinnym Chojniku. Z opowieści wiem, że szczególnie uroczyście celebrował zawsze dzień 15 sierpnia. W kontekście opisanych wyżej faktów należy przypuszczać, że nie było to dla niego tylko święto kościelne - Matki Boskiej Zielnej, ale i wspomnienie kampanii zakończonej Cudem nad Wisłą.
Jak stwierdził w rozmowie ze mną płk Andrzej Krysiak, z którym konsultowałam informacje zawarte w odnalezionych dokumentach „ten żołnierz był niewątpliwie wielkim bohaterem” mimo, iż milczą o nim archiwa ponieważ szeregowcy rzadko byli w nich odnotowywani.
W dwudziestoleciu międzywojennym Kowalczyk Władysław był rolnikiem udzielając się jako czynny działacz Koła Stronnictwa Ludowego w Chojniku. Koło posiada ufundowany w 1933 roku sztandar, który przetrwał zawieruchę drugiej wojny światowej dzięki ukryciu i przechowaniu go z narażeniem życia właśnie przez Władysława Kurczaba. O swej żołnierskiej przeszłości i udziale w walkach z bolszewikami po wojnie z wiadomych względów nikomu się nie chwalił. Jednak nie pozbył się dokumentów, które starannie zostały przechowane i przetrwały ku pamięci następnych pokoleń.
Teraz kiedy wreszcie poznaliśmy historię szeregowego Władysława Kurczaba „Kowalcyka” z Chojnika starajmy się pamiętać o nim podczas przyszłych rocznic sierpniowych. Tym bardziej, że jego grób bez trudu odnajdziemy na naszym cmentarzu w Chojniku.