27/08/2026
W Bielsku – Białej deweloper obejdzie się smakiem. Mieszkańcy postawili na swoim!
Właśnie dowiedzieliśmy się, kiedy głos mieszkańców zaczyna być naprawdę dobrze słyszalny w Ratuszu.
Mieszkańcy Kamienicy od miesięcy sprzeciwiali się sprzedaży ponad dwóch hektarów miejskiego terenu przy ul. Pileckiego. Zebrano ponad 400 podpisów. Były apele, argumenty i głosy, że teren powinien pozostać przestrzenią zieloną i rekreacyjną.
I co? I w czerwcu Rada Miejska zgodę na sprzedaż wyraziła.
Najwyraźniej kilkaset podpisów mieszkańców to jeszcze nie ta częstotliwość, na której najlepiej odbiera bielski Ratusz.
Potem na spotkanie w Kamienicy przyszło ponad 100 osób. Sala była pełna, atmosfera gorąca, mieszkańcy głośno domagali się wycofania ze sprzedaży. Później była kolejna akcja protestacyjna. Mieszkańcy utworzyli na przeznaczonym do sprzedaży terenie „ludzkie serce”, a sprawa zaczęła żyć już nie tylko w Kamienicy, ale w całym mieście.
W końcu padło słowo, którego politycy - zupełnie przypadkiem - zdają się słuchać wyjątkowo uważnie:
REFERENDUM.
Protestujący publicznie zapowiedzieli, że jeżeli miasto nie wycofa się ze sprzedaży działek, rozpoczną działania zmierzające do referendum w sprawie odwołania prezydenta Jarosława Klimaszewskiego. I tutaj nastąpił kolejny niezwykły zbieg okoliczności.
27 sierpnia, jeszcze zanim Rada Miejska zdążyła zagłosować nad uchyleniem wcześniejszej zgody na sprzedaż, prezydent Jarosław Klimaszewski poinformował, że wycofuje się z zamiaru sprzedaży działek.
Chwilę później radni zagłosowali:
23 za.
0 przeciw.
0 wstrzymujących się.
Jakże budujący przykład nagłego porozumienia POLITYKÓW ponad podziałami.
Nie będziemy oczywiście sugerować, że perspektywa referendum miała z tym cokolwiek wspólnego. Zapewne wszystkie te wydarzenia po prostu niezwykle szczęśliwie zbiegły się w czasie. Ale żarty na bok, bo z całej tej historii płynie bardzo poważny wniosek.
Opór ma sens. Ale dopiero kiedy mieszkańcy wychodzą z domu, organizują się, przychodzą na spotkania i sesje Rady Miejskiej, nagłaśniają sprawę i pokazują władzy, że będą patrzeć jej na ręce - rzeczy wcześniej przedstawiane niemal jak przesądzone nagle przestają być przesądzone.
I to jest ważna lekcja również dla nas, dla Ruch Narodowy - Bielsko-Biała, bo od miesięcy piszemy o tym, co dzieje się w Bielsku-Białej. Pokazujemy rosnące zadłużenie miasta. Analizujemy decyzje władz, ale bez społecznego zaangażowania mieszkańców niewiele się zmieni. Pileckiego właśnie to pokazało.
Niestety władza najchętniej słucha mieszkańców wtedy, kiedy mieszkańcy mówią wystarczająco głośno. I trudno oprzeć się wrażeniu, że prezydent postanowił zgasić płomyk, zanim zdążył przerodzić się w pożar. Zanim społeczny sprzeciw wobec sprzedaży działek zamienił się w znacznie większy bunt przeciwko sposobowi rządzenia miastem.
Pisze o tym również portal bielsko.info